Polska premiera filmu o Ryszardzie Kapuścińskim na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu

Jan Pelczar, DK | Utworzono: 2018-07-31 06:30 | Zmodyfikowano: 2018-07-31 06:30
A|A|A

Widz rozpoczyna podróż z Kapuścińskim w 1975 r. od Luandy, stolicy Angoli. Trwa dekolonizacja po portugalskiej rewolucji goździków. Kapuściński z opuszczonego miasta codziennie nadaje depesze do Polskiej Agencji Prasowej. W końcu wyrusza w śmiertelnie niebezpieczną podróż w głąb kraju. Ledwo uchodząc z życiem, zdaje sobie sprawę, że jest świadkiem wydarzeń, które będą wymagać wyjścia poza rolę obserwatora. Film powstawał przez dekadę. Dlaczego aż tyle i jak wyglądała praca nad nim, opowiada gość Jana Pelczara, jeden z twórców filmu, urodzony we Wrocławiu Damian Nenow. Posłuchaj rozmowy:

Słowem kluczem do fabularnej i animowanej warstwy filmu jest confuso opisujące chaos panujący w ówczesnej Angoli. Twórcy inspirowali się „Incepcją” i „Niekończącą się opowieścią”, by to zilustrować, tłumaczy Damian Nenow:

„Jeszcze dzień życia” pokazywano na Nowych Horyzontach z angielskojęzycznym dubbingiem, a do kin film wejdzie już z polskojęzyczną wersją, której premierę zaplanowano podczas wrześniowego festiwalu w Gdyni. W kinach w całej Polsce film pojawi się od 2 listopada.

 

 

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~KODwywiad
2018-07-31 13:41:45
z adresu IP: (37.249.xxx.xxx)
Ocena: 9
z teściem będzie kiedy
~ZXV
2018-07-31 08:56:02
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 7
Czekamy na melodramat o pułkowniku Światło.
~Janek
2018-07-31 07:31:57
z adresu IP: (84.54.xxx.xxx)
Ocena: 7
Taaa. Na pewno podróż z narażeniem życia. Cenie książki R.K ale cześć jego opowiadan to wyssane z palca rzeczy. Facet siedział w hotelu pił drinki i wysyłał raporty do SB czy innych służb
Reklama