Główny świadek procesu o zbrodnię miłoszycką jest niewiarygodny?

Beata Makowska, BT | Utworzono: 2020-03-02 17:37 | Zmodyfikowano: 2020-03-02 17:38
A|A|A

fot. archiwum.radiowroclaw.pl

Na ławie oskarżonych jest dwóch mężczyzn Ireneusz M. i Norbert Basiura. Krzysztof K. to bardzo ważny świadek. W sylwestrową noc w 1996 roku bawił się w towarzystwie ofiary i jako jeden z ostatnich widział nastolatkę żywą. Kilkadziesiąt minut po północy oddał pijaną dziewczynę w ręce mężczyzny, który podawał się za jej brata Irka.

W 1997 roku był pierwszą osobą, podejrzewaną o związek ze zbrodnią. Nie znaleziono jednak na to dowodów. Jako świadek Krzysztof K. sam sobie przeczył, lub zasłaniał się niepamięcią. Sąd nakazał jego badanie. Zdaniem biegłej psycholog, zeznania mężczyzny w większości nie spełniają psychologicznych kryteriów wiarygodności.

Zbrodnia miłoszycka to ta, za którą przez osiemnaście lat niewinnie siedział w więzieniu Tomasz Komenda. 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Informujemy, ze wydarzenia zaplanowane w Sali Koncertowej Radia Wrocław do końca czerwca 2020 r. nie odbędą się. O zmianach terminów będziemy Państwa informować na bieżąco.
Reklama