Richard Bona - "The Ten Shades Of Blues"

Andrzej Patlewicz | Utworzono: 2010-02-27 19:54 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Swoją przygodę z muzyką Richard Bona rozpoczął bardzo wcześnie - jako dziecko śpiewał wraz z dziadkiem i matką w chórze kościelnym. Mając 11 lat chwycił za gitarę odkrywając u siebie niezwykły dar łatwego przyswajania gry ze słuchu i to na dowolnym instrumencie.

W 1980 r. usłyszał go w Douala francuski właściciel klubu jazzowego w miejscowym hotelu. Zaproponował mu utworzenie zespołu, a na pożegnanie wręczył kilka jazzowych albumów. To właśnie one ukształtowały zainteresowania muzyczne Richarda Bony. Duży wpływ wywarły na niego nagrania Jaco Pastoriusa, które spowodowały, że skoncentrował się na gitarze basowej.

W 1989 r. wyemigrował do Niemiec, a następnie przeniósł się do Francji, gdzie podjął studia muzyczne i grywał w klubach. Współpracował z takimi muzykami jak Jacques Higelin, Didier Lockwood, Manu Dibango, Salif Keita. W 1995 r. wziął udział w nagraniu płyty "My People" Joe Zawinula, po czym wyruszył wraz z nim na światowe tournee. W 1995 r. przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie brał udział jako sideman w nagraniach Larry Coryella, Mike’a Sterna, Herbie’go Hancocka, Chicka Corei, Jacky Terrassona, Boba Jamesa, Reginy Carter, Bobby McFerrina i wielu innych. Był też członkiem Pat Metheny Group. Pat odwzajemnił się występując w 2001 r. na płycie Bony "Reverence".

Wraz z wydaniem najnowszego albumu "The Ten Shades of Blues" mija dziesięć lat od fonograficznego debiutu Richarda Bony - "Scenes From My Life" (1999). Na nowej płycie Bona jest przewodnikiem, zabierającym nas w podróż wspólnie z indyjskimi, country’owymi i jazzowymi muzykami w odległe zakątki Ziemi. Za tym albumem kryje się blues, który można znaleźć zarówno w Afryce, Ameryce i Indiach. Ludzie nadają mu styl, gitarę i wokal.

Tytuł "The Ten Shades of Blues" oznacza "Dziesięć Odcieni Bluesa". Blues to kilka nut, z których każda ma siłę, aby wyjść naprzeciw i dotknąć cię. Są one obecne we wszystkich rodzajach muzyki popularnej na świecie, rezonują w ludzkich sercach.

Kompozycje Richarda Bony na tej płycie są wyjątkowe, bo mają swe źródła w Afryce, w jazzie, fusion. począwszy od "Take One", poprzez "Shiva Mantra", "Good Times", "Mbemba Mama", "Kurumalete", "Souleymane", "African Cowboy", "Esukudu", "Yara’s Blues", "Sona Moyo", kończąc na "Camer Secrets".

Do realizacji albumu Bona zaprosił całą plejadę znakomitych muzyków, m.in. wokalistę Franka McComba, perkusistę Obeda Calvaire’a, harmonijkarza Gregoire Mareta, saksofonistę Boba Reynoldsa, trębacza Michaela Rodrigueza, puzonistę Marshalla Gilkesa, gitarzystę Sylvaina Luca, pianistę Jeana Michaela Pilca, wirtuoza skrzypiec Chrystiana Howesa, banjystę Ryana Cavanaugh’a, organistę Berta Van den Brinka i wielu innych.

Muzyka na tej płycie wykracza momentami poza jazz, bardziej idąc w stronę muzyki świata.


Richard Bona – "The Ten Shades Of Blues"
Wydawnictwo: Emarcy/Universal Music Polska

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama