Mija 40 lat od pacyfikacji strajku w kopalni "Rudna"

Andrzej Andrzejewski, GN | Utworzono: 2021-12-17 06:00 | Zmodyfikowano: 2021-12-17 06:10
A|A|A

fot.: z arch. NSZZ "Solidarność" (Polkowice 17 grudnia 1981 r. W tle widać kolumny górników wprowadzanych do miasta pod nadzorem oddziałów ZOMO.)

Dokładnie 40 lat temu, punktualnie o 7:00 formacja ZOMO uderzyła na Szyb Główny kopalni "Rudna" w Polkowicach. Był to początek pacyfikacji - największego na Dolnym Śląsku - strajku, przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Szacuje się, że w proteście brało udział około 7 tysięcy górników. Protest zapoczątkował i kierował nim Franciszek Kamiński:

- Myśmy żądali tylko odwołania stanu wojennego, wypuszczenia internowanych, przywrócenia swobód związkowych. A oni nas straszyli co oni nam mogą zrobić: rozgonić, spałować... Zagrożenia wynikające z dekretu o stanie wojennym - tam były przewidziane również wyroki śmierci - tłumaczy Franciszek Kamiński.

- Pierwszy atak przypuścili na wypełnioną strajkującymi cechownię - wspomina Czesław Paluch, wówczas ratownik górniczy:

- Jak padły pierwsze strzały, był potężny strach, olbrzymia cisza, a później jeszcze te granaty łzawiące i jeden jęk. Natomiast tłum w jedne wąskie drzwi i próbowali się tamtędy wydostać. Ogólna panika. Tłum uciekł na zewnątrz, a myśmy z noszami - jako ratownicy - zbierali tam kilku rannych - mówi Czesław Paluch.

Walki między ZOMO-wcami a górnikami na Szybie Zachodnim "Rudnej" trwały do godziny 13. Później strajkujący opuścili kopalnie i przeszli do Polkowic. W mieście kilkakrotnie dochodziło do starć ulicznych. Dopiero późnym popołudniem w tamtejszym kościele św. Michała Archanioła liderzy strajku ogłosili koniec protestu.

Po pacyfikacji strajku wielu górników zostało zwolnionych z pracy. Część z nich wróciła do kopalni na znacznie gorszych warunkach płacowych. Wobec liderów protestu zapadły wyroki więzienia w zawieszeniu.

Dziś uczestnicy tamtych wydarzeń podkreślają rolę kobiet, które wspomagały protestujących. Matki, żony, siostry... Jedną z takich postaci jest Barbara Głowacka:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Polityka historyczna
2021-12-17 15:32:40
z adresu IP: (93.105.xxx.xxx)
Ocena: 10
Wczoraj, w rocznicę pacyfikacji kopalni "Wujek" (9 ofiar śmiertelnych) nasz umiłowany premier Morawiecki zwrócił przypomniał we wpisie w mediach społecznościowych, że pewne konsekwencje prawne za tą zbrodnię ponieśli wykonawcy, a nie ich zwierzchnicy. Wskazał, że "ci ostatni, parę lat później zaproponują części opozycji układ. Należało tylko zapomnieć o tamtych ofiarach". "My nie zapomnieliśmy. I przypominamy w każdą rocznicę tamtych zbrodni" - zapewnił. Nie wiem, kim trzeba być, żeby taką tragedię wykorzystywać do bieżącej walki politycznej? I kto to mówi - syn opozycjonisty! Tego, co nie poszedł na układ z "czerwonymi" przy Okrągle Stole. Pierwszy Historyk III Rp zapomniał o jednym - że wielbiony od 10 kwietnia 2010 r. ś.p. Prezydent RP Lech Kaczyński był akurat w tej części opozycji, która dogadała się z komunistami przy Okrągłym Stole! Ładnie to tak, panie Morawiecki, sławić pamięć Pana Prezydenta (zwłaszcza 10. dnia każdego miesiąca oraz 18. na Wawelu), a potem wbijać szpilę żyjącemu bratu i zarazem szefowi partii, która tworzy aktualny rząd? Oj, nieładnie. Otóż i ja Panu mówię - wasze czyny też zostaną zapamiętane. Pewnego dnia, gdy to wszystko, co teraz robicie się skończy, ja i wielu innych staniemy przed lustrem i patrząc w swoje odbicie będę wiedział, że przez te lata stałem po właściwej stronie. A co an pomyśli wtedy przed lustrem? Może analogia z Judaszem i 30 srebrnikami się Panu nasunie?
~xx2
2021-12-17 10:50:55
z adresu IP: (93.175.xxx.xxx)
Ocena: 0
chwala bohaterom!
~Wnikliwy obserwator
2021-12-17 08:32:23
z adresu IP: (93.105.xxx.xxx)
Ocena: 10
Zawsze, gdy nadchodzi grudzień i kolejna rocznica stanu wojennego, przypominają mi się piosenki: Przemysława Gintrowskiego "A my nie chcemy uciekać stąd" oraz Macieja Pietrzyka "Piosenka dla córki". Oglądając zdjęcia z tamtych czasów, z wymalowanymi na murach hasłami: "Partyjny bełkot to nie informacja", "Zaufajmy władzy - zostaniemy nadzy", "Zejdziemy z murów, gdy wejdziemy na anteny" mam czasem wrażenia, że po 40 latach wróciliśmy do punktu wyjścia - tylko bez czołgów i ZOMO na ulicach...
Reklama