Machałek: Szkoły branżowe i techniczne cieszą się ogromnym zainteresowaniem

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2022-07-22 10:01 | Zmodyfikowano: 2022-07-22 10:03
A|A|A

fot. RW

Pani minister, wprawdzie rozmawiamy w środku wakacji, natomiast wielu uczniów w minionych godzinach odetchnęło lub wręcz przeciwnie, bo poznali wyniki rekrutacji do szkół średnich. Na co w tym roku młodzi ludzie postawili? Czy to nadal ogólniaki? Czy coś się wyraźnie zmienia w tych wyborach?

Jeżeli chodzi o wybory młodych ludzi po szkołach podstawowych, to są one bardzo zróżnicowane. Oczywiście z jednej strony jest duża chęć dostania się do wymarzonej szkoły i często jest to liceum, często prestiżowe liceum, ale ewidentnie można zobaczyć trend, w którym szkoły branżowe i techniczne, szczególnie cieszą się ogromnym zainteresowaniem. My jeszcze oczywiście nie mamy danych policzonych z tego roku, ale mamy z poprzedniego i 55% absolwentów szkół podstawowych wybiera szkoły branżowe i techniczne, z czego oczywiście 36% szkoły techniczne. A więc technika cieszą się zainteresowaniem, dobre technika i też dużo młodych ludzi decyduje się do szkoły, po której może oczywiście studiować, ale po której też ma dobry i atrakcyjny zawód.

Szkoły branżowe to pojęcie dość ogólne. Na jakie umiejętności stawiają ludzie? Ma pani takie dane, na jakie zawody stawiają? Czy chcą być np. mechanikami samochodowymi?

My badamy, na jakie zawody jest zapotrzebowanie, jeśli chodzi o perspektywę rozwojową państwa, a także zapotrzebowania pracodawców. Co roku, już 4 rok, publikujemy, w formie obwieszczenia, prognozy zapotrzebowania na pracowników w zawodach szkolnictwa branżowego szczególnie istotnym na krajowym rynku pracy. Staramy się, tu jest prawie 1250 złotych zwiększona subwencja na te zawody, tak, by w zawodach, które są istotne, ważne, po których jest dobra praca, potrzebna pracy, szkoły kształciły, a więc i samorządy podejmowały takie decyzje. Ja tylko powiem, że w ostatnim roku było 1,1 miliona uczniów w 5 tysiącach szkół kształcących w zawodach, czyli branżowych i technicznych, w skali Polski. Natomiast na Dolnym Śląsku kształciło się 78 tysięcy uczniów tych szkołach. To ważna wiadomość. Warto wiedzieć, że 370 szkół i 78 tysięcy uczniów na Dolnym Śląsku. Kształcenie zawodowe rozwija się. Cieszymy się, że w tych zawodach szczególnie istotnych na Dolnym Śląsku, te które są w tej prognozie, które się pokrywają z prognozą krajową. To są takie zawody jak automatyk, jak mechatronik, technik automatyk, technik mechatronik, technik programista i technik robotyk. Widzimy, że te zawody cieszą się ogromnym zainteresowaniem, ale też one są bardzo potrzebne i bardzo istotne z punktu widzenia przyszłych wyborów i rozwijającej się gospodarki, przemysłu 4.0.

A ma kto uczyć tych młodych fachowców, przyszłych fachowców?

Oczywiście, że są problemy, chociaż porównując europejską sytuację, to my nie ma takiej najgorszej. Mamy stosunkowo młodych, niż w innych krajach europejskich, nauczycieli zawodu, ale jest to problem, dlatego ułatwiamy tutaj możliwość pracowania w zawodzie nauczyciela, czy teoretycznej, czy praktycznej nauki zawodu, bo to jest bardzo istotne, bardzo ważne, żeby ludzie z rynku, ludzie z branży młodych ludzi uczyli, Tak, to jest problem. To jest wyzwanie przed którym stoimy i które musimy rozwiązywać. Ale niestety, bo nawet jeśli popatrzymy, że 55% absolwentów wybiera szkoły branżowe i techniczne, a np. średnia europejska to jest 48,5%, we Francji 40%, w Niemczech 50%, to nie znaczy, że to jest wystarczająca ilość młodych ludzi, którzy szybko wchodzą na rynek pracy. Natomiast wynika to z tego, że mamy niż demograficzny, że tak naprawdę jest to rynek pracownika, gdyż jest bardzo niskie bezrobocie i bardzo duże zapotrzebowanie w różnych branżach, od branży budowlanej, do branży energetycznej, usługowej. Jest bardzo duże zapotrzebowanie na dobrych fachowców. Ważne jest, żeby odbudowywać prestiż kształcenia branżowego i technicznego, pokazując, że po tych szkołach ma się dobry zawód, ma się prestiż społeczny, dobrze się zarabia, można utrzymać rodzinę i ważne, żeby pokazywać, że to nie jest gorszy wybór. Nie są to szkoły gorszego wyboru. Zwłaszcza i tu chcę bardzo mocno dodać, że szczególnie technika to są szkoły bardzo wymagające. Wymagające predyspozycji, pracowitości, wiedzy technicznej, łączyć trzeba wiedzę ogólnokształcącą z wiedzą techniczną, wiedzą zawodową. Często też absolwenci techników są bardzo poszukiwanymi i dobrze ocenianymi studentami na Politechnikach. Ale też, jeśli trafiają do pracy, to też sobie świetnie radzą. Więc też ważne wyzwanie, oczywiście wyzwanie też, żeby zachęcać nauczycieli do pracy i przygotowywania do zawody. Też ważne, by pracodawcy, bo to jest istota zmian, które wprowadziliśmy w 2019 roku, to jest to, żeby bardzo mocno powiązać szkoły z pracodawcami, by pracodawcy wchodzili w ten proces kształcenia, na każdym jego etapie.

Tegoroczne wyniki matur panią zaskoczyły? Są słodko-gorzkie? Nienajlepsze?

A mam powiedzieć albo słodko-gorzkie, albo nienajlepsze?

Proszę powiedzieć szczerze. Była pani zaskoczona?

Nie byłam zaskoczona, ale przyjęłam to z ulgą, że uczniowie sobie, absolwenci, poradzili. Te wyniki są wyższe niż w poprzednich latach, że sobie, mimo pandemii, dali radę. Oczywiście my stworzyliśmy warunki, żeby ta matura była łagodniejsza, żeby tutaj młodzież mogła, czy nie ponosiła konsekwencji tego, że były dwa lata pandami, ograniczone kształcenie stacjonarne. Nauczanie zdalne nigdy nie było tak efektywne, jak nauczanie stacjonarne. Dlatego z ulgą przyjęłam, raczej bym powiedziała, że z ulgą, to że te matury poszły całkiem nieźle. Oczywiście są dysproporcje między poszczególnymi województwami, w jednych idą lepiej, w drugich gorzej, ale generalnie są to zbliżone wyniki i cieszę się, że młodzi ludzie sobie poradzili i oby tak dalej. Natomiast chodzi o to też, żeby się dostali na odpowiednie studia i czekamy przecież na dobrze wykształconych ludzi w różnych sektorach gospodarki.

Czy kumulacja rocznika od września nie wypełni szkół, po że tak to ujmę, korek? Jak samorządy radzą sobie z tym zagadnieniem?

Nie zgłaszają do nas większych trudności, jeżeli chodzi o nabory. Rekrutacja trwa. Już były takie, przechodziliśmy takie sytuacje związane, czy z reformą jedną, tutaj kumulacja roczników, która wynikała z obniżania wcześniej wieku szkolnego. Trzeba podchodzić do tego racjonalnie i wydaję mi się, że z tym problemów nie będzie, takie problemy nie są do nas zgłaszane w tej chwili.

A ma pani informację, ilu uczniów z Ukrainy od września trafi do naszego systemu edukacji?

Tutaj analizujemy i wiemy, ilu uczniów zakończyło edukację. Widać było tendencję spadkową. Tak jak w pewnym momencie była kumulacja, było 200 tysięcy uczniów, ale też łączę to z przedszkolami, które w bardzo krótkim czasie trafiło do szkół, ale zakończyło 182 tysiące. Dolny Śląsk był jednym z tych miejsc, do których trafiło bardzo dużo uczniów z Ukrainy. My byliśmy w tej czołówce, tych 4 województw, do których trafiło bardzo dużo uczniów z Ukrainy. Przygotowaliśmy elastyczne rozwiązania, jeżeli chodzi o liczebność klas, grup, sposobów organizowania oddziałów przygotowawczych. Natomiast wiemy, że część uczniów było w systemie zdalnym. My się spodziewaliśmy, że to może być około 400 tysięcy uczniów, którzy w Polsce uczyli się w systemie zdalnym ukraińskim i część z nich może trafić do polskich szkół. Jesteśmy do tego przygotowani. Natomiast sytuacja jest dynamiczna i trudno to do końca przewidzieć.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek powiedział, że jednym z problemów w polskich szkołach są zwolnienia lekarskie z wychowania fizycznego. Szef resortu edukacji zgadza się z pomysłem ministra sportu Kamila Bortniczuka, by zwolnienie z zajęć WF-u mogli wystawiać lekarze specjaliści, a nie jak jest teraz lekarze rodzinni. Jak dużym problemem są te zwolnienia, pani minister?

Ja w tej chwili nie podam takich szczegółowych precyzyjnych danych, natomiast rzeczywiście spotykamy się ze zjawiskiem takim, że uczniowie, czy rodzice też, organizują te zwolnienia. Wynika to z różnych kwestii. Ja myślę, że przede wszystkim bardzo ważne jest to, żeby lekcje wychowania fizycznego były lekcjami, które biorą pod uwagę predyspozycje i możliwości ucznia, by uczniowie też nie byli zniechęceni uczestnictwem w zajęciach wychowania fizycznego. To też do mnie zgłaszają się też rodzice, którzy mówią, że będą organizować zwolnienia, dlatego że czy dziewczynka się wstydzi, czy nie radzi sobie z jakąś formą aktywnością, która jest preferowana na zajęciach wychowania fizycznego, ale gdyby to była inna aktywność, to ona by chętnie z tego korzystała.

Czyli program był "do bani"?

Nie. Tego nie powiedziałam. Podejście. Uważam, że musi być bardzo dostosowane podejście do zróżnicowanych możliwości fizycznych uczniów. Bo mają różne. Uczniowie są niektórzy tak przygotowani i mają takie możliwości i predyspozycje, że mogą być przyszłymi sportowcami, inni są bardziej są takimi, którzy będą molami książkowymi, a każdy powinien się ruszać, rozwijać się, to jest bardzo ważne dla zdrowia. Trzeba też dostosować taką aktywność na wychowaniu fizycznym, by przede wszystkim wysiłek i zaangażowanie uczniów było promowano. To po pierwsze, trzeba też na to zwrócić uwagę. A druga rzecz, rzeczywiście ograniczyć to niedobre zjawisko, by w taki sposób łatwy wystawiać zwolnienia lekarskie, bo one naprawdę nie służą uczniom. Uczniowie powinni, oprócz uczenia fizyki, matematyki, języka polskiego, czytania książek, siedzenia w komputerze, bardziej też byli zachęceni do takiej aktywności fizycznej, która pozwala im się rozwijać, nabierać dobre nawyki, dbać o zdrowie.

I to się zmieni od września?

Myślę, że są przygotowane rozwiązania. Mam nadzieję, że uda się ograniczyć zwolnienia lekarskie, jeżeli chodzi o WF. Ale jest to problem, z którym mierzymy się od kilku lat i już do tego w różny sposób się przymierzaliśmy. Najważniejsze jest to, by tak zachęcić uczniów do brania udziału w lekcjach WF-u, by nie szukali takich łatwych rozwiązań, unikania aktywności fizycznej, bo to się obije na zdrowiu w przyszłych latach. Zwłaszcza, że bardzo zależy nam, żeby na różnych lekcjach, zarówno wychowanie do życia w rodzinie, na wychowaniu fizycznym, przygotowywać też uczniów i prowadzić tzw. lekcje o zdrowiu, a wychowanie fizyczne ma też ten komponent teoretyczny, czyli przygotowanie takiego zdrowego stylu życia i bardzo ważne, żeby to łączyć.

A pani lubiła ćwiczyć?

Ja należałam do osób, które miały bardzo dużą wadę wzroku i lekcje WF-u bywały też dla mnie męczarnią, bo nie każdy nauczyciel to rozumiał, ale bardzo lubię aktywność. Bardzo lubię spacery, marszobiegu i gimnastykę, więc aktywność fizyczna jest dla mnie bardzo istotna, żeby funkcjonować. Ale bywały też problemy na WF-ie, bo nie każdy nauczyciel rozumiał też, że ja mam bardzo dużą wadę wzroku i nie mogę pewnych ćwiczeń wykonywać. Tu się trochę zwierzyłam, ale dlatego też rozumiem sytuację uczniów, kiedy ich predyspozycje są inne. Trzeba brać pod uwagę właśnie predyspozycje uczniów i ich możliwości, żeby nie zniechęcać też ich do lekcji wychowania fizycznego.

Posłuchaj całej rozmowy: 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~kryptogej żoliborski
2022-07-22 18:14:21
z adresu IP: (45.67.xxx.xxx)
Ocena: 21
Sensacyjny sondaż Pantar, Koalicja Obywatelska (27%) wyprzedza pis (26%)! Zaczęło się, wzbiera fala niezadowolenia obywateli ze złodziejskiej i nieudolnej polityki pisu, nadchodzą rozliczenia!
Reklama