Lepsza defensywa, atak bez zmian. Śląsk zremisował z Lechem w Poznaniu

Wojciech Klich | Utworzono: 2024-02-24 16:59 | Zmodyfikowano: 2024-02-24 17:33
Lepsza defensywa, atak bez zmian. Śląsk zremisował z Lechem w Poznaniu - fot. slaskwroclaw.pl
fot. slaskwroclaw.pl

W pierwszych minutach szybciej zaatakowali gospodarze. Z lewej strony groźnie atakowali na zmianę Velde i Golizadeh, Rafał Leszczyński tylko raz musiał jednak łapać piłkę dośrodkowaną w jego pole karne. Śląsk odpowiedział jednym dobrze wykonanym rzutem rożnym - piłkę źle uderzył jednak Aleks Petkov.

W 8. minucie pierwszy strzał musiał wybronić Leszczyński. Piłka dośrodkowana z prawej strony boiska, w polu karnym przepuścił ją Szymczak, a Velde po przyjęciu uderzył mocno. Na szczęście nie na tyle, by zaskoczyć bramkarza wrocławian. Śląsk szybko chciał odpowiedzieć, ale uderzenia z dystansu Yehora Matsenki i Matiasa Nahuela zostały zablokowane.

W kolejnych minutach gra falowała. Oba zespoły starały się na przemian kontrolować wydarzenia na boisku, wszystkie akcje kończyły się jednak mniej więcej 20 metrów od bramek. Jedynie w 21. minucie musiał znów dośrodkowanie wyłapać Leszczyński, bo do dogodnej sytuacji już dochodził Marchwiński.

Lech był bliski zdobycia bramki w 34 minucie. Wtedy, po zamieszaniu w polu karnym, piłka wpadła pod nogi Salamona. Ten uderzył mocno, ale w ostatniej chwili ten strzał zablokował Matsenko. Chwilę później piłka wpadłą już do siatki po uderzeniu głową Szymczaka. Napastnik w momencie podania był jednak na pozycji spalonej.

W ostatnich minutach pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił. Oba zespoły starały się spokojnie tworzyć akcje podbramkowe, ale niewiele z tego wynikało. Do przerwy 0:0.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. Prostopadle za linię obrony podał Pereira, świetną okazję miał Marchwiński, ale Polak, na szczęście dla Śląska, przestrzelił. Wrocławianie oddali inicjatywę, kilka razy próbowali też wyjść z kontratakiem. Te jednak szybko przerywali obrońcy Lecha.

W 65. minucie dobrą akcję przeprowadził Piotr Samiec-Talar. Najpierw zawodnik Śląska ominął dwóch piłkarzy rywali, a potem uderzył z lewej nogi z dystansu. Strzał był jednak niecelny.

Na kwadrans przed końcem spotkania trener Jacek Magiera zdecydował się na ruch, który mógł zaskoczyć rywala. Z boiska ściągnął Erika Exposito, w jego miejsce wszedł natomiast Patryk Klimala. W 84 minucie groźnie znów zaatakował Szymczak. Strzał napastnika obronił dobrze jednak Leszczyński.

W czasie drugiej połowy mecz trochę się zaostrzył. Żółte kartki obejrzeli Peter Pokorny i Petr Schwarz. Obaj nie będą mogli zagrać w kolejnym spotkaniu.

W 90 minucie w końcu groźnie zaatakował Śląsk. Na wolne pole wybiegł Patryk Klimala, napastnik miał przed sobą jedynie obrońcę i bramkarza. Klimala strzelił sprytnie i płasko, ale uderzenie wybronił Mrozek.

W ostatniej minucie szansę miał jeszcze Lech. Velde był faulowany przez Patryka Szwedzika zaraz przed polem karnym. Strzał z rzutu wolnego bez problemów wyłapał jednak Leszczyński.

Śląsk nie dominował w Poznaniu tak jak w poprzednich meczach, jednak do Wrocławia wróci z cennym punktem.

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 0:0.

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Peter Pokorny, Petr Schwarz, Patryk Szwedzik.

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 32 568.

Lech Poznań: Bartosz Mrozek - Joel Pereira, Bartosz Salamon, Antonio Milic, Michał Gurgul - Ali Gholizadeh (74. Adriel Ba Loua), Jesper Karlstroem, Filip Marchwiński, Nika Kwekweskiri (74. Dino Hotic), Kristoffer Velde - Filip Szymczak.

Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński - Jehor Macenko (82. Simeon Petrow), Łukasz Bejger, Aleks Petkow, Patryk Janasik - Piotr Samiec-Talar (92. Patryk Szwedzik), Petr Schwarz, Peter Pokorny, Patrick Olsen, Matias Nahuel Leiva - Erik Exposito (75. Patryk Klimala).

Reklama

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.