Debata samorządowa: Życie na wielkim złożu węgla brunatnego. Błogosławieństwo czy przekleństwo?

Rzeka Kaczawa: dokładnie od przedmieść Legnicy - tam, gdzie wpada do niej Nysa Szalona - aż do Odry i dalej przez gminę Lubin, Ścinawę, niemal po Głogów. To na tym terenie na różnych głębokościach – nawet 400 metrów pod ziemią - rozciąga się węgiel brunatny. Dużo, bardzo dużo. Najwięcej w Europie, bo przynajmniej 15 miliardów ton. Co z tym zrobić? Mieszkańcy tych terenów mówią krótko: nic. Po latach protestów, blokad, a nawet bardzo jednoznacznym referendum Ministerstwo Klimatu i Środowiska przychyla się do tego żądania.
Życie na tak wielkim złożu to przekleństwo czy może jednak błogosławieństwo? Na to i inne pytania próbowaliśmy odpowiedzieć w środowej debacie samorządowej Radia Wrocław. Gośćmi Andrzeja Andrzejewskiego w legnickim studiu byli:
- Krystian Kosztyła, burmistrz Ścinawy,
- Dawid Stachura, wójt gminy Miłkowice,
- Krzysztof Błądziński, wójt Kunic.
POSŁUCHAJ AUDYCJI:
Sprawdź też: Łączą siły, by ratować Stawy Milickie. Zmiany klimatyczne są dla nich dużym zagrożeniem
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

