Ruszył proces w sprawie brutalnej napaści. Łukasz S. miał pobić ofiarę maczetą schowaną w pokrowcu

We wrocławskim sądzie ruszył proces dwóch mężczyzn oskarżonych o brutalny napad w Oławie w kwietniu 2025 roku. Najpoważniejszy zarzut ciąży na Łukaszu S., który miał dokonać samego ataku. Pobił ofiarę maczetą w pokrowcu do nieprzytomności. Obaj mężczyźni nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Sędzia Dobromira Myszakowska odczytała ich zeznania złożone w śledztwie. Wynika z nich, że pojechali do pokrzywdzonego, aby odebrać mu telefon, który ten miał ukraść wspólnemu znajomemu. Ofiara już wtedy miała być przez kogoś pobita:
- Poszedłem do mieszkania Rafała B. Drzwi były otwarte na oścież. Rafał leżał pijany i pobity na łóżku. Widać było, że miał rozwaloną głowę, a na stoliku obok leżał Józka telefon. Ja wziąłem telefon Józka, wyszliśmy i pojechaliśmy go oddać Józkowi.
Temat Radia Wrocław: Straciła szansę na pracę z powodu epilepsji. Pani Małgorzata została skrzywdzona przez lekarkę?
Prokurator: Dowody nie potwierdzają wersji oskarżonych
Jak twierdzi prokurator Michał Budny, dowody zebrane w śledztwie przeciwko Łukaszowi S. nie potwierdzają tej wersji:
- Wtargnął do mieszkania zajmowanego przez Rafała B., a następnie zadał pokrzywdzonemu pięć uderzeń w głowę przedmiotem niebezpiecznym w postaci maczety schowanej w pokrowcu, czym spowodował u niego ranę tłuczoną na lewym łuku brwiowym, wymagającą zaopatrzenia chirurgicznego.
Łukasz S. oskarżony jest ponadto o posiadanie narkotyków i zabór telefonu jeszcze innej osobie. Mężczyzna był już wcześniej karany. Za rozbój kwalifikowany grozi od 3 do 12 lat więzienia.

Sprawdź też: Dramat we Wrocławiu. 53-letni Paweł P. brutalnie zabił matkę. Jest wyrok sądu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

