Misjonarz z Wrocławia po przejściu huraganu przez Jamajkę: "Zobaczyłem, że kościoła już nie ma" - Radio Wrocław

Misjonarz z Wrocławia po przejściu huraganu przez Jamajkę: "Zobaczyłem, że kościoła już nie ma"

Piotr Lipieta
Piotr Lipieta
| 8 miesiecy temu, 2025-10-31, 12:05
Misjonarz z Wrocławia po przejściu huraganu przez Jamajkę: "Zobaczyłem, że kościoła już nie ma" – Kościół parafialny którym opiekuje się ks. Piotr Sierzchuła.
Kościół parafialny którym opiekuje się ks. Piotr Sierzchuła.
Fot: z archiwum ks. Piotra Sierzchuły

Huragan Melissa uderzył w Jamajkę. Wiatr wiejący z prędkością do blisko 300 km/godz. powalał drzewa i zrywał kable energetyczne. Huragan spustoszył karaibskie państwo, niszcząc infrastrukturę drogową, budynki administracji publicznej a także domy mieszkańców Jamajki. Jak informowaliśmy na portalu Radia Wrocław, wśród wielu ludzi, którzy przeżyli dramatyczne chwile w Jamajce, był ksiądz Piotr Sierzchuła, kapłan pochodzący z archidiecezji Wrocławskiej, który pracuje od 2022 roku na Jamajce jako misjonarz.

Wiatr wyrywał drzewa z korzeniami, burzył całe domy

W specjalnej relacji dla Radia Wrocław, ks. Piotr opowiada o tym, jak wyglądało przejście huraganu Melissa. - Z każdą godziną przychodziły mocniejsze podmuchy wiatru. Ja starałem się jeszcze, dopóki to było możliwe, odwiedzać ludzi, zwłaszcza tych, którzy znaleźli schronienie w specjalnych miejscach przygotowanych przez rząd. Zazwyczaj były to szkoły. Gdy przyszedłem do swojego domu, powoli przygotowywałem się na nieuniknione. W samym momencie kulminacyjnym huraganu wiatr był bardzo potężny - mówi ks. Piotr Sierzchuła.

- Zdarzało się, że mój murowany dom cały się trząsł. Gdy od czasu do czasu wychodziłem ze swojego miejsca schronienia zobaczyć, czy dach jeszcze stoi, no to w pewnym momencie zobaczyłem, że kościoła już nie ma. Gdy wszystko się uspokoiło, wyszedłem na zewnątrz, zobaczyłem bardzo duże zniszczenia.

Wiatr wyrywał drzewa z korzeniami, wyrywał także pokrywki od studzienek kanalizacyjnych i przenosił je w inne miejsca. Także szkody są bardzo, bardzo poważne. Dzisiaj sytuacja już powoli się uspokaja, normuje. Ludzie remontują swoje domy, starają się naprawiać to, co jest zniszczone. Jamajczycy mają to do siebie, że są ludźmi pełnymi optymizmu i zazwyczaj, gdy z kimś rozmawiam, kogoś spotykam, to wszyscy na pierwszym miejscu mówią: "dzięki Panu Bogu, my żyjemy. Życie jest najważniejsze. To, co jest zniszczone, będziemy starali się odbudowywać".

W takim samym stopniu mówią o naszym kościele katolickim. Mówią: "O, księże, nie ma waszego kościoła, ale go na pewno odbudujecie, prawda?" Także mimo iż katolików na wyspie jest mało, poniżej 1 procenta, my tutaj w nadmorskiej parafii Savanna-La-Mar, stanowimy naprawdę bardzo małą wspólnotę ludzi, to jednak ta wspólnota jest znana, dużo ludzi się z nami utożsamia, każdy pragnie naszej obecności, pragnie, żeby ten Kościół ponownie tutaj stanął i żeby wspomagał duszpastersko tą niewielką rzeszę wiernych. - dodaje ks. Piotr, prowadzący w mediach społecznościowych "Misje dobrych czynów". 

Przeczytaj: Za 8 lat skończą się miejsca na wrocławskich cmentarzach. Czemu wstrzymano projektowanie nowej nekropolii?

 

"Ludzie przychodzą, dopytują o jedzenie, wodę"

Jak dodaje misjonarz z Wrocławia, wielu ludzi ma zapasy jedzenia, jednak powoli się one kończą. - Na dzień dzisiejszy ludzie jeszcze powoli mają zapasy, te które zgromadzili przed huraganem, ale one się kończą. Coraz więcej ludzi zaczyna mnie odwiedzać, dopytywać się o jedzenie, o picie. Na ten moment jeszcze nie otrzymaliśmy żadnej pomocy z zewnątrz. Z tego co słyszałem ta pomoc ma tutaj do nas dotrzeć w najbliższym czasie i ta pomoc będzie naprawdę tym ludziom bardzo, ale to bardzo potrzebna.

Nie ma prądu, nie ma wody, stacje benzynowe są zniszczone. Działa tylko kilka punktów, do których ustawiają się gigantyczne kolejki ludzi, którzy pragną zatankować samochód, czy nabrać paliwa do swoich generatorów. Pierwszego dnia po przejściu żywiołu, pierwsze co zrobiłem, no to przede wszystkim zobaczyłem te zniszczenia kościoła, naszej katolickiej szkoły, z której też niewiele zostało. - podkreśla ks. Piotr. 

"Dzieci które straciły domy, zostały również bez szkoły"

Jak mówi ksiądz Piotr, dla wielu dzieci, szkoła była drugim domem. - Codziennie widzę dzieci, które uczęszczają do tej szkoły, przychodzą, patrzą na zniszczenia. No i płaczą, nie wiedząc co teraz będzie. Te dzieci straciły często swój dom, a teraz widzą, że straciły również drugi dom, szkołę. Widzą także, że z kościoła, w którym co tydzień się modliły, też już nic nie ma. Często dla tych dzieci zawalił się cały świat.

Starałem się odwiedzić też jak największą rzeszę ludzi, których znam. Nie tylko katolików, ale także z innych wyznań. Byłem w najbiedniejszej, ale także bardzo niebezpiecznej dzielnicy. Tam woda wdarła się z morza, zalało dużo. Czego woda nie zniszczyła, no to uzupełnił wiatr. Tam naprawdę bardzo, bardzo dużo ludzi straciło wszystko.

Dlatego wszystkich zachęcam, jeżeli na to warunki pozwalają, żeby wesprzeć tych ludzi w powrocie do normalności, do tej rzeczywistości. Im będzie naprawdę bardzo trudno. Ci ludzie często nie mają naprawdę nic i to nic zostało im teraz dodatkowo zabrane. Żeby teraz odbudować ten swój świat bez pomocy będzie im naprawdę bardzo, bardzo trudno - dodaje kapłan.

Kościół doznał bardzo dużych strat

Ksiądz Piotr podkreśla, że wszyscy polscy misjonarze pracujący na Jamajce są bezpieczni. - Staramy się również utrzymywać kontakt jako my misjonarze. Tutaj z Polski jest nas kilkunastu, z tego co wiem, wszyscy są cali i bezpieczni. My jako Kościół Katolicki na Jamajce tutaj doznaliśmy bardzo dużych strat. Kościoły mieliśmy w przepięknych miejscach, bardzo malowniczych, a z tego co słyszałem, duża część z tych kościołów zniknęła, już ich nie ma. Mam nadzieję, że to są pojedyncze przypadki, ale także będziemy potrzebowali pomocy, wsparcia, żeby ta mała wspólnota katolików się na Jamajce utrzymała - komentuje ks. Piotr Sierzchuła.

Przeczytaj również: Gdzie jest radwanicki Piłsudski? Popiersie marszałka wciąż poszukiwane. "Ktoś wziął pomnik pod pachę i poszedł"


Komentarze (4)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Andrzejek 3 2025-11-03 19:18:33 z adresu IP: (193.201.xxx.xxx)
Andrzeje, chodzcie sie usmażymy jakims grubym lolo.. jebac podzialy...
~Andrzejek 2025-10-31 15:30:59 z adresu IP: (91.239.xxx.xxx)
W sprawie odbudowy niech się zwrócą do swojego wszechmogącego :D
~Andrzejek 2 2025-11-03 09:44:45 z adresu IP: (81.219.xxx.xxx)
do Andrzejek. Pomożemy, a Tobie życzę wszystkiego dobrego. Serio.
~Andrzejek 2025-10-31 13:50:32 z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
I bardzo dobrze