Orlinek i Krucza Skała popadają w ruinę. Na Dolnym Śląsku nie ma ani jednej czynnej skoczni narciarskiej - Radio Wrocław

Orlinek i Krucza Skała popadają w ruinę. Na Dolnym Śląsku nie ma ani jednej czynnej skoczni narciarskiej

Jakub Thauer
Jakub Thauer, Mateusz Florczyk
| 4 miesiące temu, 2026-02-10, 19:23
Orlinek i Krucza Skała popadają w ruinę. Na Dolnym Śląsku nie ma ani jednej czynnej skoczni narciarskiej – Skocznia Orlinek w Karpaczu.
Skocznia Orlinek w Karpaczu.
Fot. Jakub Thauer

Sukcesy polskich sportowców - jak w przypadku srebrnego medalu Kacpra Tomasiaka w skokach narciarskich na igrzyskach - rodzą pytanie, czy w przyszłości doczekamy się kolejnych osiągnięć. Warunkiem ich rozwoju jest jednak odpowiednia infrastruktura sportowa, także zimowa.

Sprawdź: Rozszarpane owce w Wilkanowie. Nie można ich ruszać przed ekspertyzą RDOŚ. Urzędnicy przyjadą... za dwa dni [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

 

Z Wrocławia często trzeba wyjeżdżać do ośrodków specjalistycznych

We Wrocławiu istnieją możliwości rozpoczęcia treningów w dyscyplinach zimowych na poziomie dziecięcym, a nawet studenckim, jednak na dalszych etapach konieczne są wyjazdy do ośrodków specjalistycznych - te znajdują się głównie na południu regionu. Równolegle potrzebny jest także rozwój lokalnych klubów sportowych, zauważa Piotr Kunysz, pracownik Katedry Rekreacji i Turystyki Akademii Wychowania Fizycznego im. Polskich Olimpijczyków we Wrocławiu:

- Treningi poza sezonem oczywiście są, treningi takie ogólnorozwojowe. My jako klub AZS AWF Wrocławiu - sekcja snowboardu, my prowadzimy zajęcia przez cały rok na hali trampolin we Wrocławiu. Mamy też treningi takie ogólnorozwojowe, a więc to jest to, co jest dołożone ekstra do tego, co robimy później na śniegu.

W regionie możemy trenować snowboard, narciarstwo, bieganie czy biathlon – przede wszystkim na południu Dolnego Śląska – a także na przykład curling w Świdnicy. Natomiast w samym Wrocławiu dysponujemy jedynie obiektami łyżwiarskimi, które są przede wszystkim dostosowane do funkcji rekreacyjnej i lifestyle’owej, a w znacznie mniejszym stopniu do profesjonalnego treningu sportowego.

Przeczytaj też: Konkretne pieniądze po dekadach zapowiedzi. Remont Wieży Bramy Chojnowskiej ruszy niebawem

 

Skocznie w Karpaczu i Lubawce popadają w ruinę

Choć ich tradycja jest bogata, to od lat stoją, niszczeją i są zapomniane. Punkt widokowy w Karpaczu i zarośla w Lubawce - w takim stanie pozostają dwie obecnie jedyne skocznie narciarskie w naszym regionie. Nie ma wątpliwości, że ponowne uruchomienie Orlinka i Kruczej Skały wymagałoby niemałych nakładów finansowych. To jednak nie jest największy problem. W regionie brakuje promocji skoków, bazy szkoleniowej, a dodatkowo odpowiedniej infrastruktury, mówi Mirosław Graf, były skoczek narciarski:

- Dzisiaj tak wyspecjalizowała się ta dyscyplina sportu, jeżeli chodzi o sprzęt, jeżeli chodzi o skocznie, że to jest przedsięwzięcie. Po drugie muszą być chętni. Po trzecie muszą być trenerzy z przeszłością, tak jak na Śląsku czy w Tatrach – byli zawodnicy kształcą się w kierunku trenera na AWF-ie w Krakowie czy w Katowicach i zostają. U nas ta tradycja upadła.

O skoczni Orlinek w Karpaczu mówi Radosław Jęcek, burmistrz Karpacza:

- Szkoda, bo na takiej skoczni, o tych parametrach, wczoraj Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski. Niemniej jednak patrzymy realnie na to. Dzisiaj skocznia Orlinek jest zarządzana przez klub sportowy „Śnieżka Karpacz”, który w każdej chwili podjąć się szkolenia młodzieży w tej konkurencji pewnie mógłby, ale to wymaga pieniędzy - póki co nie ma i nie wiem, czy będą.

Skocznia w Lubawce w 2016 roku przeszła modernizację, jednak po jej uroczystym, ponownym otwarciu nie zorganizowano tam żadnych zawodów. Powodem jest brak niezbędnych dokumentów, mówi Andrzej Wojdyła, burmistrz Lubawki:

- Certyfikatu ta skocznia w tej chwili nie ma do odbywania zawodów. Musielibyśmy uzyskać taki dokument. W tej chwili będzie tam inwestycja związana z biathlonem, ale w przyszłości ja myślę, że może się uda doprowadzić do tego, by wróciła ta skocznia.

Skoczni narciarskich na Dolnym Śląsku było swojego czasu ponad 60 - od Wrocławia, przez Karkonosze i Góry Izerskie, aż po ziemię kłodzką. Teraz czynnego obiektu nie ma ani jednego.

Polecamy: Tłusty czwartek 2026. Pączek z prezydentem w Radiu Wrocław!

Posłuchaj rozmowy Mateusza Florczyka z Mariuszem Latkowskim – byłym reprezentantem Polski w bobslejach i olimpijczykiem z Turynu – o infrastrukturze olimpijskiej w regionie oraz o tym, jak zostać olimpijczykiem we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku:

1.0x
00:00
00:00

Mateusz Florczyk rozmawiał też z Piotrem Kunyszem, pracownikiem Katedry Rekreacji i Turystyki Akademii Wychowania Fizycznego im. Polskich Olimpijczyków we Wrocławiu:

1.0x
00:00
00:00

Posłuchaj: Robert Skrzyński, Piotr Pietraszek i 80 lat sportowych emocji: najcenniejsze 3 tysięczne w historii


Komentarze (5)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Dolnoślązak 2026-03-13 18:33:26 z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Dolny Śląsk ogolnie ma słabą bazę wraz z klubami do trenowania sportów zomowych. Jedynie to biathlon jakoś daje radę z klubami w Czarnym Borze i Dusznikach. Dolny Śląsk powinno stać na wiecej w tej materii. Skoki to Karpacz , Lubawka, tor saneczkowy Karpacz , biegi narciarskie Jakuszyce.
~Maciek 2026-02-11 15:06:26 z adresu IP: (193.109.xxx.xxx)
"Orlinek" stoi, bo stoi, na pewno jest jakąś atrakcją dla Karpacza, ale daję sobie rękę uciąć, że skoczków to on już nie ugości....ewentualnie tych na bungee.
~KONRAD 2026-02-10 22:00:11 z adresu IP: (2a09:bac3:4f99:2a0::x:x:x)
Na sporty dla bogatych składać się muszą wszyscy
~KONRAD 2026-02-11 16:23:31 z adresu IP: (2a00:f41:709b:71dd:d5ee:x:x:x)
Samozwańcu zmień nick zanim napiszesz kolejny post.
~xx2 2026-02-10 20:44:04 z adresu IP: (87.228.xxx.xxx)
Na występy polskich reprezentantów zwykle nie można patrzeć. Jeśli w ogóle występują. Nie ma pieniędzy na nie c poza piłka nożna, w której mamy najwybitniejsze osiągnięcia.