Więcej ofiar pożarów mimo mniejszej liczby interwencji. Strażacy z Wałbrzycha podsumowali 2025 rok
2052 interwencje podjęli w 2025 roku wałbrzyscy strażacy. I choć to wynik niższy niż rok wcześniej (głównie za sprawą braku powodzi – przyp. red.), statystyki pokazują pewne niepokojące dane – powiedział podczas rocznej odprawy komendant bryg. Arkadiusz Kleban.
– Liczba pożarów utrzymuje się na podobnym poziomie. Natomiast zauważamy, że mimo ogólnego spadku ich liczby, niestety wzrosła liczba ofiar śmiertelnych. W 2025 roku mieliśmy sześć ofiar śmiertelnych – więcej niż w 2024. Dlatego zwracamy szczególną uwagę na prewencję.
Znaczną częścią działań prewencyjnych ma być zachęcanie do korzystania z czujek tlenku węgla i dymu. Wkrótce mają one stać się obowiązkowe. Dlaczego to niepozorne urządzenie może uratować życie? – wyjaśnia Radiu Wrocław mł. bryg. Michał Kozioł, zastępca komendanta PSP w Wałbrzychu.
– Czujniki bardzo szybko wykrywają tlenek węgla lub dym, w zależności od rodzaju urządzenia. Przede wszystkim wtedy, gdy śpimy, bo właśnie wtedy ryzyko jest największe. Wykrywają zagrożenie na tyle wcześnie, że możemy usłyszeć alarm, obudzić się i podjąć odpowiednie działania. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Większość ofiar śmiertelnych wynikała z tego, że osoby zbyt późno dowiedziały się o zagrożeniu.
Tylko w tym roku do mieszkańców Wałbrzycha trafi 700 bezpłatnych czujek. O tym, kto je otrzyma, zdecyduje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.
W statystykach z perspektywy dekady widać wyraźne trendy. Od 2015 roku znacząco spadła liczba pożarów – z 1537 w 2015 roku do 513 obecnie. Tak zwane miejscowe zagrożenia, czyli inne interwencje, utrzymują się na podobnym poziomie, natomiast niemal dwukrotnie wzrosła liczba alarmów fałszywych.
Przeczytaj: Ponad 500 osób pobiegło nocą, by uczcić pamięć zesłańców Sybiru
Co ciekawe, nie wynikają one z żartów, lecz ze zmiany przepisów. Wpływ mają m.in. wyjazdy do alarmów z systemów przeciwpożarowych. W poprzednich latach straż mogła nie wyjechać, gdy opiekun obiektu telefonicznie odwołał alarm (np. informując o uruchomieniu czujki przez dym papierosowy lub prace remontowe). Dziś strażacy muszą sprawdzić każde takie zgłoszenie.
Sześć razy na dobę
W minionym roku wałbrzyscy strażacy wyjeżdżali średnio sześć razy na dobę. Pożary stanowiły jedną czwartą wszystkich interwencji. Wciąż ponad połowa to tzw. miejscowe zagrożenia. Co to oznacza? – wyjaśnia bryg. Arkadiusz Kleban:
– Od wypadków samochodowych i usuwania ich skutków, poprzez ratownictwo techniczne, czyli np. wydobywanie osób poszkodowanych, po usuwanie złamanych drzew po silnym wietrze. Udzielaliśmy też pierwszej pomocy osobom poszkodowanym, niekoniecznie w wypadkach czy pożarach, ale wtedy, gdy zostaliśmy zadysponowani.
Rok 2026 będzie dla straży pożarnej wymagający. To nie tylko nowe kompetencje związane z ochroną ludności, ale także działania profilaktyczne dotyczące obowiązkowych czujek dymu i tlenku węgla. Remont przejdzie również sala edukacyjna Ognik.
O tym, jak ważna jest profilaktyka, mówią także statystyki. Nieostrożność w posługiwaniu się ogniem była – po podpaleniach – drugą najczęstszą przyczyną pożarów. Kolejne to wady urządzeń i środków transportu oraz zaniedbania w budynkach wielorodzinnych.
Sprawdź: „Dość władzy miliarderów”. Protest na wrocławskim Rynku w sprawie afery Epsteina
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

