Ponad 250 mln zł dla chorych dzieci. W Przylądku Nadziei wielkie emocje: "Łzy mi leciały"

Wielkie emocje w Przylądku Nadziei we Wrocławiu - pacjenci, ich bliscy i personel z zapartym tchem oglądali zbiórkę pieniędzy na leczenie dzieci chorych na raka. To właśnie w tym ośrodku powstała tytułowa piosenka "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" od której wszystko się zaczęło. Dziś 11-letnia Maja, która stała się twarzą akcji jest zbyt zmęczona żeby rozmawiać z mediami, ale w Przylądku wszyscy jej kibicowali. Wśród nich 19-letnia Zuzia, która także choruje na białaczkę szpikową i zmaga się z powikłaniami:
- Niestety jak ja włączałam stream'a, to od razu mi łzy leciały, więc musiałam wyłączyć, ale w tle leciał w tle. Ja jestem po przeszczepie cztery lata już, mam dwie endoprotezy w biodrach i teraz kolana też mi się psują no i nadal tutaj jestem.
"Przyjeżdżamy tutaj z uśmiechem"
- Dla pacjentów wrocławskiego Przylądka Nadziei to wielkie emocje i wsparcie, nie tylko finansowe - mówi mama Zuzi chorującej na białaczkę szpikową:
- Przyjeżdżamy teraz tutaj z takim trochę uśmiechem że tak powiem, bo ta akcja się dzieje tutaj i wiemy, że jeśli ktokolwiek poprosi o pomoc ta pomoc zostanie mu dana, więc nie czujemy się samotni w chorobie. W momencie kiedy ktoś wyciąga do ciebie rękę, to naprawdę dostaje człowiek skrzydeł.
Posłuchaj również: Prof. Krzysztof Kałwak, szef Przylądka Nadziei, dla RW: To, co się stało, przerosło nasze oczekiwania
Jak przyznaje prof. Krzysztof Kałwak - szef kliniki - 11-letnia Maja przez ostatnie dni była gwiazdą internetu, ale teraz musi skupić się na leczeniu:
- Dziś jest zmęczoną gwiazdą, trzeba pamiętać że w trakcie leczenia chemicznego jej poziom odporności jest osłabiony. Pozwólmy gwieździe kontynuować leczenie. Czekamy na kolejne wyniki badań obrazowych, które będą wykonane jutro i na podstawie tych wyników zdecydujemy co dalej.
Ćwierć miliarda złotych trafi do fundacji. Na co zostaną wydane środki?
O tym na co zostaną przeznaczone pieniądze zebrane podczas akcji zdecyduje współpracująca z Przylądkiem fundacja Cancer Fighters. - O ile na bieżące leczenie klinice nie brakuje środków, to potrzebne jest wsparcie nowoczesnej diagnostyki czy rehabilitacji - przyznaje onkolog Monika Mielcarek - Siedziuk:
- Olbrzymie pieniądze przeznacza się na diagnostykę genetyczną na przykład poza tym metody terapeutyczne, które teraz w dobie terapii genowych różnych i somatycznych i komórki macierzyste są również obarczone bardzo wysokimi kosztami, w dalszej kolejności leczenie powikłań, to też są koszty które niestety ale są wysokie i mówiąc o powikłaniach cała rehabilitacja do której potrzebujemy sprzęt i ludzi.
Sukcesu zbiórki nie byłoby bez 11-letniej Mai z Oławy
Łatwogang zapraszał do udziału w zbiórce celebrytów, artystów, sportowców i influencerów. Część z nich brała w niej udział online lub odwiedzała organizatora w kawalerce na warszawskiej Pradze. Do zbiórki przyłączyły się setki tysięcy osób wpłacając różne, nawet drobne kwoty, które w efekcie przyniosły rekordową kwotę. Jednak sukcesu zbiórki nie byłoby bez 11-letniej Mai z Oławy:
Dziś - po trwającej 9 dni akcji charytatywnej - Maja jest zmęczona i nie mogła się z nami spotkać, ale mamy jej wypowiedź dzięki uprzejmości TVP3 Wrocław. Przedstawiciele fundacji tez jeszcze nie wrócili do Wrocławia, przez cały weekendy byli w mieszkaniu na warszawskim Gocławiu, gdzie padł światowy rekord prowadzonej na żywo akcji charytatywnej.
Przeczytaj również: To już pewne: burmistrz Sobótki odwołany! 97% głosujących było "za" w referendum
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

