Śląsk - ŁKS: Mecz niewykorzystanej szansy. Na awans do ekstraklasy trzeba jeszcze poczekać
Przed spotkaniem, o którym pisaliśmy na portalu Radia Wrocław było wiadomo, że zwycięstwo zapewni już dziś piłkarzom Śląska Wrocław powrót po rocznej przerwie do ekstraklasy. Ale rywal - ŁKS - też miał o co walczyć, bowiem nadal liczy się w rywalizacji o miejsce barażowe.
W zespole Śląska zabrakło Michała Mokrzyckiego, który trafił do klubu z Wrocławia właśnie z ŁKS-u i zgodnie z ustaleniami, aby zagrać przeciwko drużynie z Łodzi musiałby zapłacić swojemu byłemu klubowi sporą sumę pieniędzy.
Pierwsi szansę na zdobycie bramki mieli piłkarze Śląska, ale strzał Piotra Samca-Talara z rzutu wolnego w 7 minucie pewnie obronił Łukasz Bomba. Goście odpowiedzieli w 11 minucie strzałem w słupek z ponad 25 metrów Mateusza Wysokińskiego. Uderzał również Fabian Piasecki, ale z tym strzałem poradził sobie Michał Szromnik.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Polska zagra z Ukrainą we Wrocławiu. Wielkie piłkarskie emocje już w maju
Później gra się wyrównała, a żadnej z drużyn długo nie udało się stworzyć dogodnej sytuacji pod bramką rywali. Można było odnieść wrażenie, że ranga tego meczu nieco przytłoczyła piłkarzy Śląska, którzy nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji pod bramką gości. W 40. minucie Samiec-Talar upadł w polu karnym, ale zamiast rzutu karnego kapitan Śląska został napomniany żółtą kartką za symulację.
Chwilę później było już jednak 0:1. Jehor Macenko popełnił błąd przy wybiciu piłki, ta trafiła do Fabiana Piaseckieho, który pewnie pokonał Szromnika.
Staystyka strzałów w pierwszej połowie też była bardzo niekorzystna. Śląsk oddał dwa strzały na bramkę, a rywale aż osiem.
W przerwie trener Ante Simundza dokonał dwóch zmian. Na placu gry zameldowali się Marc Llinares i Dorian Markowski, którzy zajęli miejsce Michała Rosiaka i Oskara Wojtczaka.
W 48. minucie szansę na wyrównanie miał Jehor Macenko, ale z jego strzałem poradził sobie Bomba. Chwilę później mogło być już 0:2. W dobrej sytuacji znalazł się Jasper Loffelsend, ale dobrą interwencją popisał się Szromnik.
Śląsk miał okazję w 57. minucie. Po rzucie rożnym strzelał głową Macenko, ale uderzył nad poprzeczką. Cztery minuty później było już 0:2. Po dośrodkowaniu z prawej strony zespołu ŁKSu piłkę do własnej bramki skierował Jhor Macenko.
Wrocławianie odpowiedzieli już chwilę później. W polu karnym bardzo dobrze odnalazł się Krzysztof Kurowski i z najbliższej odległości strzelił kontaktowego gola.
Śląsk uwierzył w swoją szansę i w 69. minucie było już 2:2. Po rzucie rożnym precyzyjnym strzałem głową wyrównał Macenko.
W tym momencie wrocławskiej drużynie do awansu do ekstraklasy brakowało już tylko zdobycia jednej bramki. Wiedział o tym Ante Simundza i na plac gry w miejsce Luki Marianaca posłał Timoteja Jambora.
Tuż przed końcem meczu w polu karnym znalazł się Macenko, ale najpierw nie trafił czysto w piłkę, a po dośrodkowaniu strzelał głową jednak obok bramki.
Sędzia Mateusz Piszczelok doliczył do regulaminowych 90 minut aż siedem. W tym czasie w polu karnym znalazł się Marc Llinares, ale jego strzał został zablokowany. I choć zespół Śląska walczył do końca to nie udało mu się zdobyć zwycięskiego gola.
Na awans do ekstraklasy trzeba będzie zatem poczekać do kolejnego spotkania w Bytomiu z Polonią.
Śląsk Wrocław - ŁKS Łódź 2:2 (0:1)
Krszysztof Kurowski 63, Jehor Macenko 69 - Fabian Piasecki 42, Jehor Macenko 61 sam.
Śląsk: Szromnik - Rosiak (46' Llinares), Macenko, Ba, Malec, Kurowski - Wojtczak (46' Markowski), Yriarte, Samiec-Talar, Marjanac (80' Jambor) - Banaszak.
ŁKS: Bomba - Loffelsend, Rudol, Craciun, Fałowski, Norlin (82' Krykun) - Wysokiński, Wojciechowski (71' Lewandowski), Hinokio - Piasecki (82' Ernst), Arasa (89' Młynarczyk).
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


