Dawna siedziba gestapo regularnie staje w ogniu. Historyczne budynki są celowo podpalane?
Gmach dawnej siedziby gestapo na legnickim Zakaczawiu od lat - przynajmniej raz w miesiącu - staje w ogniu. Zdaniem mieszkańców komuś zależy, aby obiekt zniknął z powierzchni ziemi. Ostatnio nieznani sprawcy doprowadzili do eksplozji, wrzucając butlę z gazem do ogniska rozpalonego na jednej z kondygnacji:
- Huk i pełno dymu. Zapach taki właśnie specyficzny, jakby ktoś plastik spalił i rzucił do komina.
- To było takie trzepnięcie, jak tąpnięcie w kopalni.
- Czemu komuś zależy na tym, żeby to spłonęło? (pyt. red.)
- Bo to jest parcela. To trzeba po prostu spieniężyć. A ściany są tylko przeszkodą.
- Tutaj ta ściana, ten mur dziedzińca więziennego ma wartości historyczne.
W regionie: Pożar w DPS-ie pod Kamienną Górą. Ewakuowano kilkudziesięciu mieszkańców
Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowań
Dotychczasowe próby zmuszenia właściciela do zabezpieczenia nieruchomości nie przyniosły efektu. Podobne akty dewastacji mają również miejsce w kompleksach poszpitalnych przy ulicy Chojnowskiej i Złotoryjskiej. - Musimy zaostrzyć formy oddziaływania na właścicieli - wyjaśnia Grzegorz Koczubaj, rzecznik legnickiego magistratu:
- Skierowaliśmy zawiadomienia do prokuratury w sprawie nienależytego zabezpieczenia i stwarzania zagrożenia przez obiekty, które są w bardzo złym stanie technicznym i zagrażają przechodniom oraz ruchowi drogowemu. Niestety prokuratura odmówiła wszczęcia postępowań argumentując, że nie ma w tych działaniach czynu zabronionego.
Podstawowe zabezpieczenie wszystkich takich obiektów w mieście to wydatek sięgający setek milionów złotych. - Nasze służby mogą interweniować w takich przypadkach dopiero, gdy robi się niebezpiecznie - tłumaczy Paweł Kuźniar, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla Legnicy:
- To można by zrobić tak zwane wykonawstwo zastępcze. Oczywiście do tego są potrzebne środki publiczne i potem "ściganie" właścicieli o zwrot tych środków. A najlepszym rozwiązaniem jest to, żeby "przycisnąć" właścicieli do tego, żeby w końcu coś z tym obiektem zrobili.
Dlatego teraz samorządowcy rozważają możliwość zabezpieczenia obiektów w ramach wykonawstwa zastępczego. Koszty takich prac ostatecznie spoczną na właścicielu. Jeśli się nie rozliczy - miasto będzie mogło ubiegać się o przejęcie nieruchomości tytułem rekompensaty.
Sprawdź też: Nowa remiza dla jeleniogórskiej OSP. Do tej pory strażacy przebierali się pod wiatą
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


