Koniec Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej? Po blisko 30 latach specjalne parki przemysłowe tracą uprzywilejowaną pozycję

Powstawały w latach 90-tych ub. wieku, by ożywić polską gospodarkę i przeciwdziałać bezrobociu. Specjalne Strefy Ekonomiczne - a na Dolnym Śląsku mamy takie trzy (legnicką, wałbrzyską i kamiennogórską) - za 7 miesięcy nie będą już mogły oferować inwestorom nawet 80-procentowych zwolnień od podatków.
Międzynarodowe zgody na tego typu pomoc przestaną obowiązywać 31 grudnia. Kajetan Bator, prezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej podkreśla, że jego firma nie przestaje istnieć. Przeciwnie - zamierza wykorzystać ustawę o Polskiej Strefie Inwestycji, która osiem lat temu rozciągnęła obszar zwolnień podatkowych dla inwestorów na cały kraj.
- Nadal spółka będzie wydawała decyzje o wsparciu i pobierała z tego tytułu wynagrodzenie, będzie sprzedaż gruntów. Posiadamy nieruchomości, które są wynajmowane, więc spółka powinna sobie poradzić.
- To nie będzie zjadanie własnego ogona?[red.]
- Nie, ponieważ pieniądze które uzyskamy ze sprzedaży gruntów, będziemy reinwestowali w kolejne gruntu i będziemy się starali je przygotowywać i oferować kolejnym inwestorom.
Sprawdź też: MON pomoże Wałbrzyszance chorej na nowotwór. Po Klaudię poleci do Chin wojskowy samolot
Powołanie strefy miało pozwolić zmniejszyć bezrobocie
Pomysłodawcą i orędownikiem jej powstania był Ryszard Maraszek, ówczesny wojewoda legnicki. To on przekonał ministra przemysłu i handlu, że powołanie strefy nie tylko pozwoli zmniejszyć bezrobocie, ale również zagospodarować nieruchomości pozostawione przez wojska Federacji Rosyjskiej, które po blisko 50 latach wycofały się z naszego kraju. Podczas rozmów w resorcie miałem jeszcze jeden ważny argument, wspomina Ryszard Maraszek:
- Istniała groźba zwalniania pracowników z "Polskiej Miedzi". Kiedy rozmawialiśmy na ten temat z ówczesnym zarządem KGHM, to oni informowali mnie, że w ciągu 3-4 lat zmniejszy się zatrudnienie o ponad 10 tysięcy osób, dlatego z wyprzedzeniem podjęliśmy starania o powstanie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Obecnie w strefie pracuje około 20 tysięcy osób. Przez 29 lat legnicka, rozproszona strefa przyczyniła się do uruchomienia blisko stu zakładów.
Przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej Bruksela zgodziła się na funkcjonowanie stref do roku 2022. Ostatecznie ten okres został wydłużony o 4 lata. Od nowego roku polskie specjalne strefy ekonomiczne będą mogły oferować inwestorom zniżki podatków jedynie na tak takich samych zasadach jak w całym kraju.
Przeczytaj: Nielegalny dom seniora pod Legnicą. Pozwoleń brak, ale pensjonariusze i krewni są zachwyceni
Reprezentanci dolnośląskich stref zapewniają, że ich firmy wciąż oferują atrakcyjne tereny inwestycyjne, dlatego nie spodziewają się zastoju
Likwidacji zakładów, które pracują tu od lat, nie należy się jednak spodziewać, podkreśla Irmina Mossar, szefowa działu Public Relations w jednym z niemieckich przedsiębiorstw zlokalizowanych na terenie legnickiej strefy.
- Te ulgi podatkowe to nie jest jedyny magnes, który nas tu przyciągnął. Owszem, przy lokalizacji firmy braliśmy je pod uwagę, ale wiadomo było, że będą one tylko do końca tego roku. I w najbliższym czasie nie zamierzamy się przenosić.
Od początku funkcjonowania Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej nakłady inwestycyjne firm, które działają na jej terenie przekroczyły 12 miliardów złotych.
Maksymalna ulga podatkowa na Dolnym Śląsku - w ramach Polskiej Strefy Inwestycji - waha się między 25 a 45 proc. w zależności od wielkości przedsiębiorstwa. We wschodnich województwach inwestorzy mogą liczyć na zniżki 50 - 70 procentowe.
Przeczytaj także: Wrocław rozwija leczenie chorób serca u dzieci. W USK ruszyła nowa klinika
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

