Wypadek w kopalni w Polkowicach

Andrzej Andrzejewski | Utworzono: 2014-01-23 10:58 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

Odpowiedź na to pytanie musi dopiero ustalić komisja powypadkowa. Pracownik "Polskiej Miedzi" może mówić o szczęściu w nieszczęściu. Lekarze nie stwierdzili u niego nawet najdrobniejszego złamania kości, mimo liczny ran. Życiu górnika nie grozi niebezpieczeństwo.

Poszkodowany to górnik strzałowy. Dziś rano ładował otwory wydrążone w ścianie na przodku kilometr pod ziemią. W pewnym momencie ściana obsunęła się. Dlaczego? Tego nie wiadomo.

Jedno jest pewne - urządzenia w przykopalnianej stacji sejsmicznej nie zanotowały w tym czasie jakichś większych ruchów tektonicznych. Zdaniem Dariusza Wyborskiego, rzecznika miedziowego holdingu mogło to być samoistne odspojenie odłamków skalnych.

Wypadek wyglądał bardzo groźnie. Lekarze stwierdzili u poszkodowanego liczne rany cięte ud, mocne obicia w obrębie klatki piersiowej i miednicy. Początkowo trudno było w to uwierzyć nawet doświadczonym medykom ze szpitala, ale zdjęcia rentgenowskie nie wykazały żadnych złamań kości.

Lekarze zapewniają również, że nie ma mowy o zagrożeniu życia. Poszkodowany górnik wśród kolegów znany jest z wyjątkowej przezorności. W "Polskiej Miedzi" pracuje od 22 lat.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama