Doping w koszykarskim Turowie?

Radio Wrocław | Utworzono: 2014-01-29 16:07 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Tym razem nie chodzi jednak o sportowe sukcesy zespołu. Damian Kulig i Tony Taylor są podejrzewani o stosowanie dopingu.

Do internetu trafił film, na którym widać, jak fizjoterapeuta drużyny Maciej Żmijewski podaje dożylnie koszykarzom Damianowi Kuligowi i Tony'emu Taylorowi nieznany płyn.

- Tą sprawą powinna się jak najszybciej zająć Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie - mówi prezes Dolnośląskiego Związku Koszykówki Andrzej Włodarczyk. Dodaje, że film może być początkiem śledztwa.

 

Nagranie wywołało burzę wśród kibiców. Jedni chcą jak najszybszego ukarania graczy, inni komentują, że sytuacja jest czymś normalnym w sporcie.

Doping na Dolnym Śląsku:

Lance Armstrong, Mike Tyson, Marion Jones, Ben Johnson, Andre Agassi, Diego Maradona, czy Witalij Kliczko - to najbardziej znani sportowcy, którzy zostali przyłapani na niedozwolonym wspomaganiu. W naszym kraju dopingowe wpadki mają w swej biografii m.in. Justyna Kowalczyk, Paweł Nastula, Mariusz Pudzianowski, Szymon Kołecki, Tomasz Lipiec czy Jakub Wawrzyniak.

Zawodnicy związani z Dolnym Śląskiem także zapisywali się w ten sposób na czarnych kartach polskiego sportu.

Jako jeden z pierwszych wpadł wrocławski lekkoatleta Dariusz Juzyszyn. 9-krotny mistrz Polski w rzucie dyskiem został przyłapany na dopingu w 1983 roku i stracił wywalczone w Londynie czwarte miejsce w Pucharze Europy. Sportowiec wrócił do rywalizacji po roku. Zdołał zająć jeszcze trzecie miejsce w Pucharze Europy 85' w Moskwie. Od roku 2001 Dariusz Juzyszyn grywa w filmach. Zadebiutował rolą Krotona w "Quo vadis".

Krótko cieszył się spektakularnym sukcesem czołowy polski maratończyk lat 80 Antoni Niemczak. Zawodnik Śląska Wrocław w 1986 roku zajął drugie miejsce w prestiżowym maratonie w Nowym Jorku. Zamiast nagrody i splendoru szybko pojawił się jednak wstyd, gdyż u biegacza na kontroli antydopingowej wykryto steryd anaboliczny - nandrolon. Niemczak jego obecność w organizmie tłumaczył wcześniejszym zabiegiem stomatologicznym. Maratończyk został zdyskwalifikowany na 2 lata. W 1990 roku Antoni Niemczak uzyskał w Chicago trzeci wynik w historii polskiego maratonu: 2.09:41 s.

Od zabronionych środków i używek nie stronili także koszykarze. Słynny był tu przede wszystkim przypadek Marcina Stefańskiego. U skrzydłowego Śląska Wrocław w 2007 roku po półfinałowym meczu z Turowem Zgorzelec wykryto stosowany często przez ciężarowców metandienon - środek podobny do metanabolu, który powoduje wzrost siły mięśniowej. Stefański nie przyznał się do świadomego brania dopingu. Zawodnik został zdyskwalifikowany na 2 lata. Karę skrócono później do roku. Przez dopingową wpadkę Marcin Stefański (obecnie występujący w Treflu Sopot) stracił szansę wyjazdu na ME w 2007 roku.

3-miesięczną przerwę miał inny z koszykarzy reprezentacji Polski Filip Dylewicz. Były zawodnik Trefla, który obecnie broni barw Turowa Zgorzelec został zawieszony pod koniec 2004 roku. Kontrola antydopingowa przeprowadzona po meczu Euroligi wykazała obecność stymulantu w jego krwi. Dylewicz przyznał się do zażycia tabletki ekstazy.

Podwójną porażką zakończyła się stoczona w grudniu 2010 roku w niemieckim Schwerinie walka znanego wrocławskiego pięściarza Macieja Zegana. Po przegranej w walce w obronie pasa Mistrza Europy federacji WBO z Eduardem Trojanowskim w organizmie Zegana wykryto clenbuterol, epi oksandrolon oraz stymulanty z grupy S6. Zegan obecność niedozwolonych środków swoim organizmie tłumaczył nieświadomym przyjmowaniem leków, w skład których wchodziły te substancje. Miały one pomóc bokserowi w leczeniu kontuzjowanej prawej ręki. Maciej Zegan został zawieszony przez Polski Związek Bokserski na dwa lata, ale po walce z Trojanowskim Polak zakończył swoją karierę. Obecnie Zegan zasiada w radzie miejskiej Wrocławia.

Piotr Pietraszek

 

Sprawę bagatelizuje fizjoterapeuta Turowa Maciej Żmijewski.

 

Spokojny jest też lider Turowa na parkiecie Damian Kulig.

 

Posłuchaj:

 

Oficjalne oświadczenie KKS Turów Zgorzelec:

Koszykarski Klub Sportowy Turów Zgorzelec SA po ukazaniu się informacji w mediach dotyczących rzekomego dopingu mającego miejsce w naszej  drużynie, pragnie poinformować, że oczekujemy na wezwanie Komisji  Dyscyplinarnej Polskiej Ligi Koszykówki w celu złożenia stosownych  wyjaśnień. Zwołanie Komisji w tej sprawie odbędzie się na wniosek  Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Do dnia 29.01.2014  przedmiotowy wniosek do  PLK nie wpłynął lecz spodziewamy się, że nastąpi to w najbliższych dniach. Jesteśmy  przekonani, że nasi  zawodnicy jak i nasz fizjoterapeuta nie złamali żadnych przepisów antydopingowych i liczymy na to, że będziemy mogli to niezwłocznie  uwodnić przed tą Komisją.

 

Komentuje Michał Hamburger:

Nie bardzo wierzę w "szprycowanie" w Turowie. Ale nie moja wiara tu najważniejsza, a fakty. "Podłączanie do prądu" w zawodowym sporcie jest codziennością. Czy dobrze? Dziś się tym nie zajmuję. Jeżeli jednak jest przyzwolenie na to, także w przepisach, nie rzucałbym od razu w zespół ze Zgorzelca kamieniami. Tłumaczenie klubu jest przekonujące. Nagłe odwodnienie jest niebezpieczne dla wszystkich. Sportowcom zabiera jeszcze jedno - formę. Damian Kulig to inteligentny gość. Zdaje sobie sprawę, że naprawdę duże pieniądze może zarabiać dopiero po opuszczeniu Zgorzelca. Na kontrakt życia pracuje bardzo ciężko. Jest na początku swojej koszykarskiej drogi. Maciej Żmijewski natomiast jest najlepszym pośród "koszykarskich fizjoterapeutów". Od trzech lat pracuje z Marcinem Gortatem, Maciejem Lampe, Thomasem Kelatim. Opiekując się kadrą osiągnął wszystko co mógł w swoim zawodzie. Jeden z nich dawał doping, drugi brał? Ciężko to sobie wyobrazić. Bardziej wyobrażam sobie, że komuś mocno zależy by cały czas wokół Turowa "by smród". I znów tu daje znać o sobie nie moja wiara, a fakty.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~jaskier
2014-01-29 15:07:25
z adresu IP: (83.10.xxx.xxx)
Ocena: 0
rewelacyjnie nie grają
~Paw
2014-01-29 10:42:32
z adresu IP: (89.174.xxx.xxx)
Ocena: 0
Miejmy nadzieję, że tym razem serbski b...dyta i betonowy prezes Łuczak się nie wywiną. To już zaszło za daleko. Pojemniczki widoczne na filmie są znacznie większe niż 50ml. Bez względu na to, czy była w nich jakakolwiek niedozwolona substancja, to jest to nielegalne - powinno się to odbyć w szpitalu. Zwróćmy tez uwagę, w jakich warunkach dokonywane jest wkłucie - bez rękawiczek i uprzedniej dezynfekcji! Czysta amatorszczyzna. Miejmy nadzieję, że pojawią się kolejne materiały, które ostatecznie skompromitują serbskiego cwaniaka i dyletanckich zarządzających. To jedyny sposób, żeby marka PGE nie traciła na wartości. Jak ludzie z PGE mogą tolerować tych amatorów na najwyższym szczeblu zarządzania w klubie? Miejmy nadzieję, że wkrótce w Zgorzelcu nastanie normalność.
~obserwator
2014-01-29 10:02:07
z adresu IP: (83.5.xxx.xxx)
Ocena: 0
sranie w banie, papierowa afera na siłę tworzona przez media piszą że wyciekł - z czego i w jaki sposób - ktoś wprowadził i to wszystko . Nie lubie Turowa ale z powodu takiego filmu to przesada aby wszczynać postępowanie - przecież mógł dostac zwykly zastrzyk z elektrolitami i odzywka lub antybiotyk jakby coś wyszło to przeciez badani sa przy każdych zawodach dodatkowo sportowcy musza się szybciej leczyć niż normalnie funkcjonujący ludzie bo są potrzebni w zespole a medycyna jest tak daleko do przodu ze nawet po zlamaniu można w juz po miesiacu zacząc występowac więc nie piszcie TOTALNYCH BZDUR ... PISMAKI Afery to sa w RZADZIE - ZAJmijcie się swoja przyszłością WASZE i MOJA EMERYTURA - to jest WAŁ na SKALĘ ŚWIATOWĄ jak można moją kasę zabrac i ja UMORZYĆ
Reklama