Masowo uciekają z ośrodków wychowawczych

Piotr Słowiński | Utworzono: 2014-08-01 07:19 | Zmodyfikowano: 2014-08-01 07:27
A|A|A

oswsmolnik.bip.net.pl

To nie fabuła filmu, tylko dolnośląska rzeczywistość ośrodków wychowawczych i socjoterapeutycznych, dokąd trafia trudna młodzież. Są niepełnoletni, więc za nic w zasadzie nie odpowiadają. I chętnie z tego korzystają.

Nastolatkowie z takich ośrodków jak w Smolniku w powiecie lubańskim, uciekają czasami tak szybko, że są w domu przed radiowozem, których ich do placówki dowiózł.

Posłuchaj:

Z raportu Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie wynika, że średnio w Polsce w ciągu roku ucieka ponad 70 pensjonariuszy takich ośrodków na każdą setkę. W Smolniku jest gorzej. - W tym roku odnotowaliśmy 90 ucieczek z tej placówki – mówi Dagmara Hołod z policji w Lubaniu. - W przypadku ucieczek indywidualnych najczęściej uciekają do miejsc, w których mieszkali. Zbiorowe kończą się często w pobliskich miejscowościach, gdzie można kupić np. piwo.

Młodych ludzi w ośrodku Smolniku jest 72. To oznacza, że choć mamy dopiero początek sierpnia, uciekło tam, statystycznie 125 procent wychowanków. Rekordzista znikał 8 razy. - Kiedyś przywiozłem go sam z ucieczki, własnym samochodem – mówi Edward Smusz, pedagog z placówki. - Jeszcze zanim dojechaliśmy na miejsce powiedział mi, że i tak ucieknie po raz kolejny. I oczywiście to zrobił.

Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze to placówki otwarte, w których nie wolno zamykać pensjonariuszy. Zgodnie z regulaminem mogą co prawda wychodzić jedynie z wychowawcami, ale dla niektórych z nich regulamin to bezwartościowy dokument, za którym nie stoją żadne sankcje.

Najpoważniejszą karą, jaka może młodych ludzi spotkać za ucieczki z placówek wychowawczych, to wstrzymanie przepustek przez sąd rodzinny, których ich w ośrodku umieścił. Czyli sąd zakazuje im tego, co bez zgody sądu i tak robią. Poza tym mogą dostać naganę, zakaz uczestniczenia w niektórych zajęciach pozalekcyjnych i to w zasadzie tyle. Wychowawcy, kiedy już uciekinier zostanie już przywieziony do Smolnika, mogą z nim jedynie rozmawiać. Opiekunowie najczęściej nie mogą liczyć na wsparcie rodzin, które sobie z tymi młodymi ludźmi od dawna nie radzą.

- Są tacy, którzy nawet nie mają gdzie wyjechać na przepustkę – bo nie mają dokąd – mówi Smusz.

Artur Zych ze starostwa w Lubaniu wskazuje, że nie wolno wychowywać młodych przez pracę, bo prawo tego zabrania. Nie można nakazać im wykonywania nawet lekkich prac, bo nie chodzi przecież o jakieś obozy, tylko o to by byli przydatni, by mieli sensowne zajęcia.

- Można perswadować, przekonywać, pokazywać. To działa, ale tylko w przypadku tych, którzy do ośrodków trafili z powodu wagarów, a nie tych, których można by śmiało nazwać młodocianymi recydywistami – mówi.

Edward Smusz jest przekonany, że do takich ośrodków jak w Smolniku nie wszyscy powinni trafiać. Nie chodzi tylko o młodych recydywistów, z którymi nie wiadomo co zrobić, ale chociażby kilkunastu wychowanków z problemami psychicznymi, którzy muszą być pod ciągłym nadzorem lekarzy.

Po ośrodkach wychowawczych są już tylko zakłady poprawcze. Do nich trafiają jednak tylko sprawcy poważnych przestępstw. Ci z MOW-ów się do tego nie kwalifikują, ale otwarte ośrodki w obecnym kształcie jak się wydaje nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Nie ma niczego pomiędzy nimi, czyli placówek zamkniętych, ale wychowawczych, nie karnych. Polskie prawo tego nie przewiduje.

Pozostaje więc tylko wzywanie policji każdorazowo, gdy młodzi ludzie uciekną. - My za każdym razem będziemy wszczynać procedury i szukać uciekinierów – mówi Dagmara Hołod.

Trudno jednak uznać, że to rozwiązuje jakieś problemy.

Tomasz Sikora
Tomasz Sikora
Radio Wrocław
Dzieciaki uciekają, bo co mamy im do zaproponowania? Nudę. Nudę półotwartego lub otwartego ośrodka, gdzie perspektyw specjalnie nie ma. Pracować i zarabiać nie wolno, zajęcia są absurdalne, wychowawców niewielu wobec liczby dzieciaków, wychowankowie sprowadzani do jednego mianownika. Sam w takiej sytuacji wyskoczyłbym na piwo, albo do domu, sprawdzić, co tak słychać na parafii. Zawsze to jakaś rozrywka w nudzie codzienności ośrodka wychowawczego. Piszę ironicznie, ale tu tylko ironia zostaje. Bo to sytuacja, która jest przykładem klinicznym na tezę - jak masz robić na pół gwizdka, to nie rób w ogóle. A tak- na pół gwizdka - wygląda ta nasza polska resocjalizacja nieletnich. To resocjalizację trzeba zresocjalizować. We Francji na przykłąd także działają podobne ośrodki - ale trafiają do nich młodzi ludzie tylko w ostateczności, bo zwykle zostają w domach, a ich rodziny otacza się intensywnym nadzorem pomocy psychologicznej i społecznej. Jeśli jednak ośrodek - to tylko na 3 miesiące - po to by zespół psychologów, socjologów i edukatorów mógł dokładnie poobserwować młodego człowieka w takich nowych warunkach. Francuzi wiedzą, że warto wydać więcej pieniędzy na obserwację i rozwiązanie, gdy problem jest mały, niż później, gdy z chłopaka z problemami wyrośnie recydywista. W Anglii w pseudogettach, gdzie mieszka młodzież "narażona na wykolejenie", pracę od podstaw prowadzi policja. Ma specjalne oddziały ludzi z "obyczajówki młodzieżowej", którzy mają zajęcia z dzieciakami od 11 roku życia. Ta obyczajówka to coś więcej niż nasze MOPS-y i kuratorzy sądowi razem wzięci. Jeśli mimo to młody człowiek się "wykolei" i trafia do zakładu, to co 3 miesiące sprawdzany jest poziom jego resocjalizacji. Wychowanek wie, że warto się starać bo za kilka tygodni będzie weryfikacja. Czasem młody człowiek trafia do specjalnej rodziny zastępczej - to normalne rodziny finansowane przez państwo, które na 3 miesiące biorą do siebie takiego młodzieńca i w normalnych, a nie patologicznych warunkach, w praktyce, uczą go jak wygląda świat wartości. Trochę wygląda to jak w pewnym programie telewizyjnym, gdzie krnąbrne dzieciaki trafiały do dobrze zorganizowanych, uporządkowanych rodziny, by tam nauczono je rezonu, postawiono na nogi. A jeśli już ośrodek, to co w nim? A na przykład zajęcia z mechaniki samochodowej, prace rzemieślnicze na nowoczesnych maszynach, zajęcia w zakładach pracy, za które dzieciaki dostają pieniądze, z możliwością otrzymania stypendium od tego zakładu, by młodego człowieka było stać na internat, gdy zdecyduje się na kontynuację nauki zawodu. On ma motywację, by się uczyć, pojawia się sposób, by wyrwać z rodzinnych i środowiskowych patologii i perspektywa zawodu oraz nieźle płatnej pracy. Finansuje to owa firma, której się to po prostu opłaca, bo za niewielkie pieniądze może wykształcić sobie przyszłego pracownika. Czy to wszystko działa świetnie. Nie, Francja i Anglia mają swoje problemy. Ale z pewnością, nie są to działania pozorowane, a z takimi mamy do czynienia w Polsce. U nas półśrodki z efektem na pół gwizdka.Że francuskie obserwacje kosztują, że brytyjskie rodziny zastępcze i skomplikowany system z zakładami pracy też? No kosztują. A nasze finansowanie ośrodków, które w praktyce nie resocjalizują, angażowanie policji w rolę kotka, gdy znudzone myszki rozbiegają się po okolicznych piwiarniach to nie kosztuje? Nie wiem, czy nie więcej, bo kosztem ostatecznym jest odpowiedź na pytanie - mamy zresocjalizowanego młodego człowieka czy kandydata na dorosłego pensjonariusza zakładu karnego?

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Albert
2018-09-23 09:27:55
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
Zazwyczaj do placówek trafia młodzież uzależniona a na to placówki zupełnie nie są przygotowane
~Ona
2017-03-11 21:07:27
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
Czy naprawde dochodzi do pobic wychowankow przez nauczycieli?
~Komentarz został usunięty
2017-01-03 19:37:01
z adresu IP: (46.134.xxx.xxx)
Ocena: 0
Komentarz został usunięty
~włocławska patologia
2014-08-15 08:00:14
z adresu IP: (83.21.xxx.xxx)
Ocena: 1
jeba.ć MOW-Y haha pzdr wariaty
~patriotow 90 wwa
2014-08-14 13:46:13
z adresu IP: (46.169.xxx.xxx)
Ocena: 1
Kurwa 3 lata w syfie siedzialem i nie gadajcie ze moga jedynie gadac bo zeksy(WYCHOWAWCY) napierdalaja nielatow czesto nawet w2
~Smolink
2014-08-11 22:26:22
z adresu IP: (83.144.xxx.xxx)
Ocena: 1
Nie których osób wgl w tym nie powinno być . i tam się niby bardziej resocjalizują ? chyba demoralizują jeszcze bardziej ..
~JEBAC SMOLNIUK
2014-08-11 13:09:21
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: -1
JEBAC ITIEGO :P
~Jebac smolnik
2014-08-10 17:09:16
z adresu IP: (87.182.xxx.xxx)
Ocena: 4
Jebac was i tak bendziemy spierdalac hahahah
~Uciekinier
2014-08-10 00:25:04
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
hahhahahahahhahahh xd pozdro dla pana Edka :D fajnie jest na wakacjach :D
~xxxxx
2014-08-01 23:55:06
z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Ocena: 0
a gdzie jest dyrektor menedżer, nie zabiera głosu. Chyba go rozumiem, cóż mówić mając takie efekty i "sukcesy"wychowawcze.Trzeba po prostu zabrać do pracy, a nie przesiadywać u starosty
~nie-znajomy królika
2014-08-01 21:19:50
z adresu IP: (83.15.xxx.xxx)
Ocena: 2
Tajemnicą poliszynela jest, że ośrodek ten to "przytułek", gdzie od paru lat schronienie znajdują wszelcy znajomi królika, którzy nie mają szans na zatrudnienie gdzie indziej, bo nikt by ich nie zatrudnił. Nie są ważne umiejętności, czy doświadczenie - tylko i wyłącznie znajomości z odpowiednimi osobami. Nie wiem dlaczego ktoś poniżej broni starosty - przecież to główny inicjator tej hucpy! Tutaj koleżkowie wszelkiej maści dostają dobre wynagrodzenie (pedagog - nauczyciel dyplomowany zarobi tam ok. 4000 zł na rękę, przebywając w pracy 20 godzin tygodniowo. No - chyba że jeździ prywatnym samochodem w częste delegacje - wtedy da się oczywiście wyciągnąć dużo więcej...). Ciekawe jest to, że kadry jest tam zatrudnionej więcej niż przebywających wychowanków (wspomniana w tekście liczba 72 to liczba miejsc, a nie wychowanków. Na co dzień przebywa maksymalnie 40)... Nikt się tu nie pyta o wyniki nauczania, egzaminy zewnętrzne itp. bo z góry zakłada się, że nikt tu się niczego nie nauczy. A jak coś się wydarzy (pobicia, kradzieże, próby samobójcze, zażywanie narkotyków itp.) po prostu się mówi: "To taka młodzież!". I już - interes się kręci! Koszt jednego wychowanka przy pełnym obłożeniu placówki (co jeszcze nigdy nie wystąpiło) to około 5000 zł miesięcznie. Realnie jest to więc kwota dużo wyższa. Oczywiście - to my za to płacimy z naszych podatków....
~Zdziwiony3
2014-08-01 18:43:26
z adresu IP: (83.5.xxx.xxx)
Ocena: 4
Panie starosto wygląda na to ,że ludzie zgromadzeni wokół Pana nie są szczerzy. Nie chce mi się wierzyć ,że ma Pan pełną wiedzę co tam się dzieje. Ta placówka rzeczywiście była jedną z przodujących w kraju. Tyle projektów zewnętrznych było realizowane. A teraz co ? Utworzono jeszcze filię we Włosieniu. Pytam się dla kogo?. Wygląda na to , że skoro jest tak dużo ucieczek to chyba kadra sama ze sobą prowadzi zajęcia resocjalizacyjne. I to jest prawdziwy sukces wychowawczy. Gratulacje
~z branży
2014-08-01 17:33:46
z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Ocena: 3
Przecież taka sama młodzież jest w naszych szkołach zawodowych.Jest tylko drobna równica, my w klasach mamy 25 takich chłopaków, a w ośrodkach z tego co wiem 8.Nasi po lekcjach wracają do swoich środowisk i kończy się nasza możliwość oddziaływań wychowawczych.Ci z ośrodków po lekcjach są w internatach pod okiem wykwalifikowanej i dobrze opłacanej kadry/ pensje wyższe od nauczycielskich o 40%/. W ośrodkach pełny komfort - uczeń 24 godz pod okiem wyspecjalizowanych pracowników.W szkołach unikamy korzystania z pomocy policji, problemy rozwiązujemy sami. Każdy z nas jest odpowiedzialny za swojego ucznia, bo każdy na wagę złota. Powiat wciąż strasz,że zamkną szkołę ,bo za mało dzieci. Także panie Zych i panie Smusz trzeba się wziąć do pracy , a nie narzekać na dzieci.Chętnie zamienię się miejscami , dajcie tylko szanse innym.
~Zdziwiony 2
2014-08-01 14:23:00
z adresu IP: (195.212.xxx.xxx)
Ocena: 2
Zamiast narzekac na mlodziez moze warto przyjrzec sie powodom ucieczek i zaczac je eliminowac ? Dla mnie ucieczki sa dowodem na nieudolnosc kadry zarzadzajacej placowka. Nauczyciele/dyrektor nie sa w stanie zapanowac nad trudna (tego nie mozna zaprzeczyc) mlodzieza. Konkretnie- w przypadku Smolnika- jeszcze kilka lat temu tego problemu tam nie bylo- co sie od tego czasu wydarzylo, ze srednia ucieczek jest tam znacznie wyzsza od sredniej krajowej ? Naraz do placowki zaczely byc kierowane az o tyle gorsze "dzieci" ? Nie wierze.
~xxx
2014-08-01 13:35:08
z adresu IP: (83.5.xxx.xxx)
Ocena: -1
Panie Tomku zgadzam się z Panem w pełni. Natomiast rzeczywiście to zależy od oferty zespołu pedagogicznego. Należy zapytać jakie doświadczenie w pracy resocjalizacyjnej ma kadra zarządzająca w Smolniku łącznie z naczelnym przełożonym. Proszę poczytać w bipie starostwa lubańskiego i placówki w Smolniku jakie niedociągnięcia były stwierdzane przez organy kontrolne, Rzecznika Praw Dziecka i co ? zamieciono pod dywan. A teraz dzieci są winne? Co może zaoferować tej kadrze wychowawczej całe kierownictwo skoro sami nie mieli kompletnie doświadczenia w pracy z tą młodzieżą nie mówiąc o młodych wychowawcach, wymagających wsparcia merytorycznego i wspólnego oddziaływania. Przecież ponoć Kuratorium kontrolowało tę placówkę często, i co ? jest dobrze? Ucieczki były i będą, natomiast skalę zawszę można zminimalizować. należałoby zapytać Kuratorium, gdyż oni sprawuja nadzór merytoryczny w tych placówkach .
~zdziwiony
2014-08-01 13:09:09
z adresu IP: (80.53.xxx.xxx)
Ocena: -3
Dla informacji - Edward Smusz to pedagog w tej placówce, ale też członek zarządu powiatu (czyli organu prowadzącego placówkę). W placówce tej pracuje też żona innego członka zarządu powiatu. Więc nie wiem skąd taki krytyczny artykuł o tej placówce, przecież starostwo (powiat) zawsze twierdziło, że ośrodek w Smolniku pracuje doskonale!
~Ariel
2014-08-01 08:42:57
z adresu IP: (89.77.xxx.xxx)
Ocena: 2
"Artur Zych ze starostwa w Lubaniu wskazuje, że nie wolno wychowywać młodych przez pracę, bo prawo tego zabrania. Nie można nakazać im wykonywania nawet lekkich prac, bo nie chodzi przecież o jakieś obozy, tylko o to by byli przydatni, by mieli sensowne zajęcia." To jak inaczej wychować tych młodych ludzi jeśli nie przez pracę, jak mają nauczyć się szacunku do ludzi wokół jeśli nie przez pracę. Głupota to potęgi n, mając 15, 16 lat pracowałem pomagając rodzinie w ogrodnictwie. W wieku 12 - 15 lat obowiązkowo musiałem pielić grządki wokół domu. Nie było żadnej mowy o buncie. Problem widzę w wychowawcach ośrodka, którzy wg. są tak nieudolni, że ci młodzieńcy zamiast bezczynnego siedzenia wybierają ucieczkę. Rozwiązaniem mógłby być byłby bogaty program zajęć od nauki po roboty techniczne. Ale to trzeba opracować i wdrożyć...ale zaraz usłyszymy, że albo nie ma na to kasy albo prawo zabrania. Szopka jakaś...
~Euhenoo
2014-08-01 08:41:16
z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Ocena: 0
Młodociani recydywiści czyli wielokrotni przestępcy! Dla przestępcy miejsce jest za kratami, a taki ośrodek wychowawczy to oni zlewają ściegiem prostym. Dlaczego w naszym kraju pakuje się kupę forsy w "resocjalizację" różnej patologii nie zaś w młodych zdolnych albo tylko pracowitych ludzi - moim zdaniem to zdecydowanie korzystniejsza inwestycja niż dopieszczanie różnej maści socjopatów i debili.
Reklama