Koszykarze PGE Turowa pokonali Rosę Radom

Robert Skrzyński | Utworzono: 2014-11-03 20:25 | Zmodyfikowano: 2014-11-03 20:34

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył Ivan Żigeranović. Obie drużyny notowały sporo strat i w ciągu pierwszych 90 sekund było to jedyne trafienie do kosza. Po niespełna dwóch minutach odpowiedział rzutem za trzy punkty Robert Witka, ale błyskawicznie do kosza trafił także Filip Dylewicz. Po czterech minutach spotkania i skutecznych rzutach wolnych Tony'ego Taylora Turów prowadził 10:7. Chwilę później z rzutu wolnego trafił Michał Chyliński, ale kolejne fragmenty meczu należały do gości. Zdobyli aż 9 punktów z rzędu i na minutę przed końcem tej kwarty prowadzili 16:11 a skutecznością popisywali się John Turek i Kamil Łączyński. Ostatecznie po pierwszej kwarcie Turów niespodziewanie przegrywał 13:18.

W pierwszej minucie drugiej kwarty znów żadnej z drużyn nie udało się zdobyć punktów. Wreszcie za trzy punkty trafił Nemanja Jaramaz i zmniejszył prowadzenie Rosy do zaledwie dwóch punktów, ale w odpowiedzi z linii rzutów wolnych nie pomylił się Kamil Łączyński. Turów za sprawą Żigeranovicia i Michała Chylińskiego zdołał odrobić straty i na niespełna sześć minut przed przerwą był remis 24:24. Kolejne fragmenty to jednak znów lepsza gra Rosy. Rzuty byłego koszykarza Śląska Danny'ego Gibsona i znanego doskonale w Zgorzelcu Johna Turka spowodowały, że zespół z Radomia objął prowadzenie 30:24. Wreszcie na trzy minuty przed końcem tej części gry po serii pięciu punktów Damiana Kuliga Turów prowadził 31:30. Kolejne fragmenty meczu to gra niemal punkt za punkt. Po dwudziestu minutach gry mistrzowie Polski prowadzili minimalnie 39:38.

Trzecią kwartę rozpoczął od trafienia Michał Sokołowski i Rosa objęła prowadzenie 40:39. Chwilę później prowadzenie podwyższył Kim Adams. Radomianie grali skutecznie w obronie a Turów miał duże problemy w ataku. Na pięć minut przed końcem tej części gry było już 46:40 dla gości. Mistrzowie Polski za sprawą Chylińskiego i Taylora znów zerwali się do odrabiania strat. Na trzy minuty przed końcem zespół ze Zgorzelca przegrywał tylko 47:49. To oznacza, że w ciągu siedmiu minut trzeciej kwarty drużyna Miodraga Rajkovicia zdobyła tylko osiem punktów. Jednak po trafieniu zza linii 6,75 Kuliga na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty na tablicy wyników znów był remis 51:51 a później do kosza Rosy trafił Taylor. Na dziesięć minut przed zakończeniem meczu Turów prowadził minimalnie 55:53.

Początek czwartej kwarty był dobry w wykonaniu koszykarzy Turowa. Mistrzowie Polski w ciągu półtorej minuty zdobyli sześć punktów nie tracąc żadnego i objęli prowadzenie 61:53. Skutecznością popisywał się zwłaszcza Vlad Sorin Moldoveanu. Niebawem kolejne punkty w akcji 2+1 dołożył Chyliński i o czas poprosił trener Rosy Wojciech Kamiński. Przewaga zespołu Miodraga Rajkovicia błyskawicznie wzrosła do 11 punktów a zespół z Radomia wciąż nie potrafił zdobyć w tej części gry choćby punktu. Na cztery i pół minuty przed końcem było już 69:53 i mistrzowie Polski byli na najlepszej drodze do zdobycia kompletu punktów. Pierwszy raz do kosza Turowa w tej kwarcie na trzy minuty i czterdzieści sekund przed końcem meczu trafił John Turek. Świetna gra mistrzów Polski w defensywie zwłaszcza w tej kwarcie zdecydowała o tym, że drużyna ze Zgorzelca ostatecznie pokonała Rosę 78:59, wygrywając ostatnią część meczu aż 23:6.

 

PGE Turów Zgorzelec - Rosa Radom 78:59 (13:18, 26:20, 16:15, 23:6)

PGE Turów Zgorzelec: Tony Taylor 20, Michał Chyliński 17, Damian Kulig 16, Vlad-Sorin Moldoveanu 8, Ivan Zigeranovic 6, Chris Wright 3, Filip Dylewicz 3, Nemanja Jaramaz 3, Mardy Collins 2, Jakub Karolak 0, Michael Gospodarek 0.

Rosa Radom: John Turek 13, Danny Gibson 9, Michał Sokołowski 9, Łukasz Majewski 9, Kamil Łączyński 6, Robert Witka 6, Uros Mirkovic 5, Kim Adams 2, Damian Jeszke 0, Daniel Szymkiewicz 0, Jakub Zalewski 0.

 

 

Reklama

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.