Nieudana pogoń Turowa i porażka z Fenerbahce

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2014-11-27 21:00 | Zmodyfikowano: 2014-11-27 21:39
A|A|A

Pierwsze punkty dla mistrzów Polski zdobył Damian Kulig. Problem w tym, że trafił on dopiero po nieco ponad czterech minutach. Fenerbahce było wtedy już o dwie długości przed Turowem. Gospodarze bez problemów wchodzili pod kosz. Trafiali też z dystansu. Prowadzili już 12:2, a kiedy za chwilę punkty dorzucił Andrew Goudelock było 15:2 dla tureckiego zespołu. Amerykańska gwiazda Fenerbahce zaczęła mecz od trzech celnych rzutów – jeden z półdystansu, dwa zza łuku. Koszykarska egzekucja trwała w najlepsze. Po pierwszej kwarcie Turów przegrywał 12:26 – po rzucie Meliha Mahmutoglu z dziewięciu metrów, równo z końcową syreną. Jedyną jasną postacią w dolnośląskiej drużynie był Damian Kulig. Po inauguracyjnej odsłonie miał na swoim koncie 7 punktów (3/4 z gry).

„Nie wiem jak to wytłumaczyć. Kolejny raz to była katastrofa. Nie potrafiliśmy sobie poradzić z presją rywala. To w zdecydowanej części zaważyło o końcowym wyniku” - mówił Nemanja Jaramaz.

Po dziesięciu minutach było zatem praktycznie po meczu. Turów próbował odrabiać straty – i nawet wygrał kwartę – ale nie zmieniało to ogólnego obrazu spotkania. Dobre akcje w ataku były niweczone przez mistrzów Polski po drugiej stronie parkietu. Obrona pozostawała dziurawa jak ser. Fenerbahce potrafiło to wykorzystać i w połowie drugiej kwarty uzyskało 19 punktową przewagę. Kiedy trafił Melih Mahmutoglu, Turów przegrywał 19:38. Goście kiepski wynik rekompensowali swoim kibicom (których nie zabrakło w hali Ulker Sports Arena) efektownymi zagraniami, m.in. pięknym alley-oopem Chrisa Wrighta po podaniu Tonyego Taylora. Ten wsad był jedną z udanych akcji podczas serii Turowa 6:0. Zgorzelczanie przegrywali po niej 27:40. Trener Fenerbahce ostudził jednak zapały mistrzów Polski. Poprosił o przerwę na żądanie, po której jego zespół odpowiedział sześcioma punktami z rzędu. Fenerbahce prowadziło 46:27. Tuż przed przerwą gospodarze zaczęli popełniać proste błędy, a goście – znów za sprawą Chrisa Wrighta – latali wysoko nad obręczami i nieco nadrobili dystansu. „Wróciliśmy do gry. To na pewno cieszy. Po fatalnym początku do końca wierzyliśmy w sukces. Lepiej zaczęliśmy grać już w drugiej kwarcie. Pokazaliśmy na pewno charakter” - dodał Michał Chyliński. Turów schodził do szatni z niekorzystnym wynikiem 36:48.



Dolnośląski zespół wrócił na parkiet mocno zmotywowany. Za trzy trafili Nemanja Jaramaz i Vlad Moldoveanu, a ten pierwszy dodał jeszcze punkt z linii i goście przegrywali „tylko” 43:51. W połowie trzeciej kwarty po osobistych Chrisa Wrighta udało się zmniejszyć dystans do siedmiu oczek. Ta odsłona choć nie miała wiele wspólnego z przyjemną dla oka koszykówką (obie drużyny rzucały na słabej skuteczności), to dała Turowowi nadzieję na sprawienie niespodzianki. Byłoby jeszcze lepiej gdyby nie kiepska końcówka. Ostatnie cztery minuty to seria Fenerbahce 8:3, a to oznaczało, że przed ostatnią kwartą Turów przegrywał 53:65.


Sensacji jednak nie było. Gospodarze zaczęli decydującą część meczu passą 9:1. Wystarczyły im do tego zaledwie 103 sekundy. Dwie trójki – Nemanji Bjelica i Rickyego Hickmana sprawiły, że Fenerbahce prowadziło 74:54 i trener Miodrag Rajković był zmuszony poprosić o czas. „Opadaliśmy z sił. Fenerbahce do drużyna niezwykle silna. Przez cały czas musieliśmy się mocować z zawodnikami większymi i silniejszymi od nas. To wyszło w ostatniej części spotkania” - podkreślił Tony Taylor. Na odwrócenie sytuacji na parkiecie było za późno. Jedyne co pozostało dolnośląskiej drużynie to kosmetyczne zmiany wyniku. Ostateczni skończyło się na przegranej mistrzów Polski 74:89 . Dla Turowa to szósta porażka w siódmym meczu tegorocznej edycji Euroligi.

Fenerbahce Ulker Stambuł – PGE Turów Zgorzelec 89:74 (26:12, 22:24, 17:17, 24:21)

Punkty dla Fenerbahce: Goudelock 21, Bjelica 16 (10 zbiórek), Hickman 11, Vesely 10, Bogdanovic 9, Zoric 8, Erden 5, Mahmutoglu 5, Preldzic 3, Savas 1

Punkty dla PGE Turowa: Moldoveanu 16, Jaramaz 15, Wright 11, Chyliński 10, Kulig 9 (10 zbiórek), Taylor 7, Zigeranovic 4, Nikolic 2

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama