Pokonać rywali i zmęczenie. Turów gra dziś w Dąbrowie

Michał Hamburger | Utworzono: 2014-11-30 08:19 | Zmodyfikowano: 2014-11-30 08:30
A|A|A

fot. Jacek Rydecki

MKS i Turów to dwa zupełnie inne zespoły. Gracze ze Zgorzelca są w absolutnym „gazie” na ligowym podwórku. Do tej pory nie poznali smaku porażki na krajowej arenie. Dodatkowo występują jeszcze w Eurolidze. Zawodnicy MKS tymczasem dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w Tauron Basket Lidze. Jest to dla nich debiutancki sezon w tej klasie rozgrywek. Przysłowiowe „frycowe” koszykarze beniaminka już zapłacili i ostatnia wygrana z Polpharmą może dać im nadzieję na lepszą grę w kolejnych spotkaniach.

O ligowej formie zgorzelczan można powiedzieć krótko – wyśmienita. Podopieczni Miodraga Rajkovicia nie mają sobie równych na placu boju w TBL. Osiem meczów i tyle samo wygranych sprawiają, że znajdują się na szczycie tabeli. Dla tego zespołu nie ma znaczenia, czy jest to mecz wyjazdowy, czy na własnym terenie.

W przypadku podopiecznych Wojciecha Wieczorka miejsce rozgrywania meczu wpływa ogromnie na wynik. Co ciekawe, nie chodzi wcale o przewagę, jaką daje im własny parkiet, ponieważ w czterech do tej pory rozegranych meczach musieli uznać wyższość rywali. - Mamy ochotę odnieść pierwsze zwycięstwo we własnej hali i mam nadzieję, że uda nam się tego dokonać w meczu z tak silnym rywalem. Taka wygrana smakowałaby jeszcze lepiej – mówił przed spotkaniem Jakub Koelner na oficjalnej stronie klubu z Dąbrowy.

To właśnie ten zawodnik jest chyba najbardziej znany z dolnośląskiego punktu widzenia. Koelner przez wiele sezonów był zawodnikiem WKK Wrocław, a ma za sobą także doświadczenie w grze na najwyższym poziomie.Niedzielne spotkanie będzie z pewnością wyjątkowe dla jednego z koszykarzy PGE Turowa. Chodzi o Jakuba Karolaka, który w 2013 roku przybył do przygranicznego miasta właśnie z Dąbrowy Górniczej. Dobrymi występami w barwach tej drużyny zwrócił na siebie uwagę działaczy ze Zgorzelca i z pewnością z uśmiechem na ustach powróci na Górny Śląsk.

W ekipie naszych najbliższych rywali najważniejszym ogniwem jest Myles McKay. Amerykanin zanotował do tej pory najwyższą średnią zdobyczy punktowych w zespole na poziomie 16,6. Potrafi nie tylko znakomicie zagrać pod koszem rywali, ale ma także świetny rzut z dystansu, czego dowiódł w ostatnim meczu z Polpharmą, gdy rzutem za trzy punkty zapewnił drużynie zwycięstwo w ostatnich sekundach. Dalton Pepper to druga postać, której muszą się przyjrzeć gracze ze Zgorzelca. To on został z 24 punktami na koncie najlepszym strzelcem wspomnianego meczu w Starogardzie Gdańskim. Wraz z McKay'em zdobywają średnio 30 punktów dla beniaminka.

W zespole Miodraga Rajkovicia ciężko kogokolwiek wyróżnić, ponieważ tutaj siłą jest zespół. Każdy gracz daje drużynie bardzo dużo i siłą Turowa jest przede wszystkim kolektyw, który widać gdy na parkiecie pojawiają się gracze z ławki rezerwowych i nie sposób zauważyć różnicy w poziomie gry. Koszykarze z Górnego Śląska będą chcieli z pewnością wykorzystać fakt, że nasz zespół będzie odczuwał trudy meczu w Stambule. - Nie ma co ukrywać, że ostatnio gramy bardzo dużo spotkań i muszę przyznać, że jesteśmy trochę zmęczeni. Musimy się bardzo szybko zregenerować, bo przeciwnicy będą chcieli to wykorzystać, dlatego musimy być bardzo czujni w niedzielny wieczór – przyznał kapitan PGE Trowa, Michał Chyliński.

Faworytem tego meczu są mistrzowie Polski, a czy uda im się odnieść dziewiąte zwycięstwo w Tauron Basket Lidze? Początek spotkania o 19.45.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama