Wrocławianie wreszcie zobaczyli Marilyn Monroe

Sylwia Jurgiel | Utworzono: 2015-07-04 08:36 | Zmodyfikowano: 2015-07-04 15:51
A|A|A

fot. Hala Stulecia

Długooczekiwane zdjęcia Marylin Monroe w końcu dostępne dla szerokiej publiczności. We Wrocławiu można już oglądać pierwszą wystawę fotografii Miltona Greene'a - "Dzień dobry Marylin". Wśród 142 zdjęć są jednak nie tylko obrazy Marylin, ale także takich gwiazd jak: Marlena Dietrich, Sophia Loren, Grace Kelly. Wrocławianie zobaczyć mogą 142 zdjęcia po konserwacji. Kurator Marek Stanielewicz zapewnia, że to dopiero przedsmak kolejnych wystaw, które na bazie kolekcji będą powstawały:

- Była ogromna pokusa, żeby na pierwszej wystawie pokazać najlepsze zdjęcia, ale powstrzymałem się. To nie jest tak, że ta wystawa pokaże "best of the best", a potem będzie tylko nuda. Nic podobnego. Stosując zasadę zdrowego rozsądku zostawiłem znakomite zdjęcia na kilka kolejnych odsłon - tłumaczy Stanielewicz:

- Elementy tych fotografii zostały też zaprojektowane na gadżetach. Są one różnego rodzaju, bo mamy koszulki, magnesy, pocztówki i torby. Pamiątki można zakupić w trakcie wystawy - mówi nam Bożena Rudyk z Hali Stulecia:

Zobacz: Wyniki ekspertyzy konserwatorskiej zdjęć Marilyn Monroe

Fotografie kupione zostały w ubiegłym roku i wzbudziły mnóstwo kontrowersji. Kurator Marek Stanielewicz część winy bierze na siebie. 

- Przepraszam, ale ja nie lubię robić na wczoraj. Nie lubię akcyjności i malowania trawy na zielono. To jest zbyt cenny zbiór, żeby można było popełnić błędy. Mowa tu o sprawach konserwatorskich, i przestrzeganiu pewnych zasad. Przecież nie chcemy, żeby jedna wystawa załatwiła te zdjęcia na cacy - tłumaczy Stanielewicz:

Czytaj też: Zdjęcia Marilyn "dobrem narodowym kultury polskiej"

Na ekspozycji pojawiły się również zdjęcia Sophie Loren czy Marleny Dietrich. - Można poczuć klimat Hollywood. Będzie można zobaczyć specjalnie zaaranżowane przestrzenie w klimacie lat 60-tych. Będzie garderoba gwiazdy Hollywood, aranżacja planu filmowego z udziałem kamer urządzeń z tamtych lat, a także będzie można zobaczyć różowego Cadillaca - mówi nam Bożena Rudyk z Hali Stulecia:

Wystawę, na razie bezpłatnie, oglądać można w centrum kongresowym Hali Stulecia codziennie oprócz poniedziałków. Potrwa ona do połowy sierpnia. Udało nam się dowiedzieć, że kolejna ekspozycja zaplanowana jest na luty przyszłego roku. Fotografie będą również pokazywane w Hali Stulecia.

Czy wiedzieliście to o Marilyn Monroe? Dziennik The Daily Thelegraph zebrał mało znane fakty o aktorce. My przedstawiamy zaledwie kilka z nich:

  • W 1953 roku Marilyn została pierwszą Playmate "Playboya". Za pozowanie do zdjęć, wykonanych jeszcze w 1949 roku, otrzymała... 50 dolarów.
  • Jej ulubionym artystą był Goya. "Znam go bardzo dobrze, mamy te same sny, od dziecka śnię o tym samym, co on", opowiadała.
  • Jej matkę, Gladys, umieszczono w zakładzie dla psychicznie chorych, a mała Marilyn trafiała kolejno do jedenastu różnych rodzin zastępczych. Spędziła także rok w domu dziecka w Los Angeles.
  • W wieku 18 lat wstąpiła do Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki. Później interesowała się niekonwencjonalnymi duchowymi prądami, w 1956 roku przeszła na judaizm.
  • Suknia, w której Marilyn śpiewała "Happy Birthday" prezydentowi Kennedy'emu, została kupiona za 820 tysięcy funtów. W tamtym czasie była to rekordowa cena za pojedynczą kreację.

  • Marilyn wybielała swoją skórę przy użyciu kremu z hormonami. Jednym z jego efektów ubocznych był rosnący na jej twarzy jasny meszek. Monroe nie usuwała go, uważała bowiem, że dzięki niemu jej cera wygląda delikatniej w obiektywie kamery.
  • Monroe była jedną z pierwszych entuzjastek jogi w branży rozrywki.
  • Śmierć Marilyn uznana została za "prawdopodobne samobójstwo", mimo że testom toksykologicznym poddano tylko jej wątrobę. Kiedy chciano zbadać pozostałe jej organy, usłyszano, że już się ich pozbyto.
  • Nie wiadomo, kto naprawdę był biologicznym ojcem Marilyn, choć dwóch różnych mężczyzn przyznało się do tego na łożu śmierci.
  • Trumna na nabożeństwie żałobnym Marilyn była otwarta. Zmarła miała na sobie zieloną, obcisłą sukienkę z nylonu oraz perukę w kolorze platyny, bo jej włosy częściowo ogolono w trakcie sekcji zwłok.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama