Tirreno-Adriatico: Honkisz doścignięty tuż przed metą 3. etapu

Radio Wrocław | Utworzono: 2016-03-12 09:00 | Zmodyfikowano: 2016-03-12 09:00
A|A|A

fot. CCC Team Facebook

"Początek prowadził po „hopkach” i tempo było bardzo wysokie. Najpierw zaatakował Jarek Marycz, ale jego akcja została skasowana. Potem ja spróbowałem i po jednym z moich skoków udało mi się odjechać solo, a potem dołączyło do mnie 4 innych kolarzy. Jeden z nich, z ekipy Bardiani-CSF miał jednak defekt i musiał wrócić do peletonu.

Gdy wypracowaliśmy sporą przewagę, trochę odpuściliśmy i złapaliśmy odpowiedni rytm. Na ostatnich 50 kilometrach ponownie przyspieszyliśmy i im bliżej było do mety, tym jechaliśmy mocniej. Niestety 10 kilometrów przed „kreską” kolarz z Androni Giocattoli – Sidermec przestał dawać zmiany i współpracowaliśmy już praktycznie tylko w trójkę. Musieliśmy jechać w tzw. trupa, by mieć szansę na ogranie grupy zasadniczej.

Cały czas wierzyliśmy, że uda się dojechać do mety, bo w końcówce wiało w plecy i licznik wskazywał ok. 55-60 km/h. Peleton musiał zatem jechać powyżej 60km/h żeby zmniejszać dystans. Niestety zostaliśmy wchłonięci ok. 1,5 kilometra przed końcem. Gdybyśmy współpracowali równo całą czwórką, to kto wie, być może udałoby się przechytrzyć goniących i powalczyć o wygraną etapową." - opowiadał Adrian Honkisz.

Profil tego 176-kilometrowego odcinka sprzyjał szybkim kolarzom. 350-metrowe wzniesienia o maksymalnym nachyleniu 7%, kończące się 300 metrów przed metą oraz ok. 10 kilometrowy podjazd, którego szczyt znajdował się na 112. kilometrze nie były dla sprinterów, przeszkodą nie do pokonania.

Niestety w wyścigu nie mógł wystartować Łukasz Owsian. W końcówce drugiego etapu brał on udział w kraksie i doznał urazu lewego nadgarstka. Co prawda zdołał dojechać do mety, ale nie był wstanie przystąpić do zmagań kolejnego dnia.

Po wczorajszej akcji Nikolay’a Mihaylova, tym razem Adrian Honkisz znalazł się w ucieczce dnia. Podobnie jak Bułgar, także Honkisz oderwał się na samym początku, a towarzyszyli mu Giorgio Cecchinel (Androni Giocattoli – Sidermec), Domingos Goncalves (Caja Rural – Seguros RGA) i Davide Villella (Cannondale Pro Cycling Team). W początkowej fazie był z nimi także Simone Andreetta (Bardiani – CSF), jednak z powodu defektu musiał zrezygnować z jazdy w czołówce. Ucieczka wypracowała maksymalną przewagę na poziomie 5 minut.

Gdy do końca pozostało 40 kilometrów, peleton mocno podkręcił prędkość. Uciekinierzy wjechali na ostatnie 10 kilometrów z zapasem zaledwie 40 sekund. Wtedy jednak nastąpiło rozluźnienie w pogoni i ponownie rozbudziła się nadzieja w grupce Honkisza.

Prowadząca czwórka jechała z całych sił, jednak ostatecznie musiała uznać wyższość grupy goniącej. Kolarz CCC Sprandi Polkowice i jego towarzysze z odjazdu zostali schwytani 1,5 kilometra przed metą. Wysokie tempo na „hopce” rozciągnęło stawkę, a jako pierwszy „kreskę” przeciął Fernando Gaviria (Etixx-Quick Step). Pokonał on w sprincie Caleba Ewana (Orica GreenEDGE) oraz Elia Vivianiego (Team Sky). Najszybszym z „pomarańczowych” był Simone Ponzi, który zajął 16. miejsce.

Zdenek Stybar (Etixx-Quick Step) zachował prowadzenie w generalce, a David Rebellin plasuje się na 39. pozycji (strata 1:13).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama