Wielki powrót Impelu w pierwszym meczu o brązowy medal Orlen Ligi!

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2016-04-22 19:51 | Zmodyfikowano: 2016-04-22 19:53
A|A|A

fot. impelwroclaw.pl

W pierwszym secie Impel był tłem dla rywalek. Wyrównana gra byłą do stanu 9:9. Potem tempo dyktował MKS. Kiedy siatkarki z Dąbrowy Górniczej blokiem zatrzymały Carolinę Costagrande, Impel przegrywał już 11:15. Problem wrocławiankom sprawiała także zagrywka Micha Danielle Hancock. Seta skończyła natomiast Kamila Ganszczyk, która "trafiła" Kristin Hildebrand. Impel uległ 14:25.

Kolejna partia była jak zupełnie inny mecz. Impel zdobył w niej… ponad dwa razy więcej punktów. To nie literówka. Set kończył się grą na przewagi, chociaż wrocławianki były już pod ścianą bo przegrywały 23:24. Mocny atak Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty był nie do przyjęcia dla rywalek i gra toczyła się dalej. Emocje były spore bo obie drużyny za chwilę przekroczyły 30 „oczek”. Kiedy Różycka zaatakowała w róg parkietu o wszystkim decydował challenge. Okazało się, że piłka byłą w boisku i MKS miał kolejną piłkę setową. Tym razem ją wykorzystał. Sanja Popović obiła wrocławski blok i zawodniczki Jacka Grabowskiego znów były gorsze – tym razem 31:33.

Na początku trzeciego seta wydawało się, że jest już po wszystkim. Impel przegrywał już pięcioma punktami, ale nagle… wrócił do gry. Wrocławskie siatkarki wyciągnęły partię bez większej nerwówki. Odskoczyły w okolicach drugiej przerwy technicznej i dowiozły przewagę do końca. Kiedy Aleksandra Sikorska zablokowała atak Hancock drużyna gospodarzy cieszyła się ze zwycięstwa 25:20.

Do pełni szczęścia potrzebne były jednak jeszcze dwa sety. Czwarta partia byłą wyrównana i dopiero w decydującej fazie jednej ze stron udało się seryjnie zdobywać punkty. Kapitalnie na bloku grała Andrea Kossanjowa. Jej dwie czapy sprawiły, że Impel prowadził już 22:19. Do końca seta rywalki zdobyły tylko punkt. W decydującej akcji blok zatrzymał Sanję Popović. Było 25:20 dla wrocławianek.

Tie-break z emocjami? Nic z tych rzeczy. Po dotychczasowym dreszczowcu zawodniczki Jacka Grabowskiego zagrały bardzo pewnie. Dąbrowianki same popełniały błędy – psuły zagrywkę uderzając w pół siatki, albo posyłały piłkę w ataku w aut. Po atomowym ataku Kossanjowej z lewego skrzydła było już 13:7 dla Impelu. Kilka chwil później z zagrywki przestrzeliła Karolina Różycka i wrocławianki miały piłkę meczową. Wykorzystały ją od razu za sprawą Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty i w Hali Orbita zapanowała euforia! Impel wygrał tie-break 15:9 i wyciągnął przegrany mecz.

Na MVP spotkania wybrano środkową Impelu – Monikę Ptak.

Rywalizacja o brązowy medal mistrzostw Polski toczy się do trzech zwycięstw. Drugie spotkanie w sobotę – o 14.45 - także we Wrocławiu.

Impel Wrocław - MKS Dąbrowa Górnicza 3:2 (14:25, 31:33, 25:20, 25:20, 15:9)

Impel: Ptak, Kąkolewska, Hildebrand, Costagrande, Radecka, Skowrońska-Dolata, Sawicka (libero) oraz Durr (libero), Sikorska, Kossanjowa, Kaczor

MKS: Różycka, Kaliszuk, Popović, Hancock, Ganszczyk, Dziękiewicz, Strasz (libero) oraz Staniucha-Szczurek, Urban, Piekarczyk, Pavan, McClendon

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama