Bolesławiec: pracownicy opieki społecznej dostali paralizatory

Piotr Słowiński | Utworzono: 2008-12-03 17:29 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

- Wystarczy przyłożyć urządzenie do napastnika, nacisnąć i chwilę przytrzymać i już niebezpieczny klient pomocy społecznej jest zneutralizowany - mówi Małgorzata Dłużyk z pomocy społecznej w Bolesławcu.

Paralizatory, kupiła swoim podwładnym na ich wniosek. Bo wśród 35 pracowników MOPS-u, 33 to kobiety. Do tej pory w Bolesławcu zdarzały się już napady na pracowników pomocy społecznej, bicie ich, popychanie, niszczenie mebli, czy nawet rozbijanie jajek na głowach.

Pracownicy bolesławieckiego MOPS dostali paralizatory, ale nie mają nakazu ich używania. Każdy idąc w teren będzie mógł jednak wziąć ze sobą takie urządzenie. Wyposażono w nie także biura.

Inaczej niż w MOPS, paralizatorów nie będzie w ratuszu. Prezydent Bolesławca Piotr Roman nie zamierza podobnych urządzeń kupować, choć też zdarzają się tam agresywni klienci. W urzędzie, w niektórych pokojach wstawiono bariery odgradzające klientów od urzędników.

Pracownicy urzędu uczestniczą też w specjalnych szkoleniach na temat radzenia sobie z klientami trudnymi. Jednak inaczej niż w pomocy społecznej, w urzędzie miasta na równi z kobietami pracują mężczyźni.

A panie, szczególnie młode, miewają kłopot z utrzymaniem napastliwych klientów w ryzach. Stąd pomysł na paralizatory.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama