O reformie szkolnictwa wyższego w Rozmowie Dnia Radia Wrocław

| Utworzono: 2017-01-27 08:15 | Zmodyfikowano: 2017-01-27 08:48
A|A|A

fot. archiwum radiowroclaw.pl

Minister nauki Jarosław Gowin powoli odsłania szczegóły rewolucyjnej reformy szkolnictwa wyższego. Nacisk kładziony będzie na badania i samodzielność naukowca. Czy poprawi to jakość kształcenia i miejsce polskich uczelni w światowych rankingach?

Gościem Rozmowy Dnia Radia Wrocław był dr Ryszard Balicki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego. Rozmawialiśmy także o nowym kierunku na tej uczelni - kryminologii. 

POSŁUCHAJCIE:

Zniknie habilitacja i być może doktoraty na niektórych kierunkach. Jest za to koncepcja tzw. dużego doktoratu i plany odmłodzenia kadry akademickiej. Jak się podobają Panu te zapowiedzi zmian?
Trudno oceniać jednoznacznie. To pewne hasła, każde z nich musielibyśmy wyjaśnić. Likwidacja habilitacji - to jak najbardziej możliwe - natomiast musi być związana z podniesieniem znaczenia doktoratów. W polskiej tradycji nie był to doktorat jak w świecie zachodu, tylko własnie habilitacja. Doszło do umasowienia studiów doktoranckich. Czy to dobrze? Nie chcę tego oceniać, taka była wizja w pewnym momencie. Zobaczymy, jak te zapowiedzi przełożą się na ustawę o szkolnictwie wyższym

Gdyby zniknęła habilitacja, zniknąłby także stopień naukowy profesora.
Rozumiem, że wtedy pozostałby doktorat jako zwieńczenie procesu edukacji i wejście w świat nauki i później profesor uczelniany - praca na danej uczelni. Jest to jedno z założeń. Proszę pamiętać, że mamy trzy zespoły, które przygotowują projekty ustaw o szkolnictwie wyższym - dopiero jesienią poznamy ostateczny efekt

Rzeczywiście ciekawie powstaje ta ustawa - jako konkurs. Być może ci , którzy ją planują, powołują się raport NIK-u wg którego 66 proc. studentów studiów doktoranckich w naukach ścisłych zdobywa tytuł, a na humanistycznych - zaledwie co czwarty.
Dlatego właśnie, że mówimy o trzecim etapie studiów, a obrona doktoratu była zwieńczeniem, ale nie była niezbędna. Odeszliśmy parę lat temu od tego, że doktorat robi się pracując na uczelni. Teraz można to robić zaocznie, można robić spoza uczelni.

To dobry pomysł, by doktorat zyskał na wadze?
Tak, doktorat musi mieć znaczenie. Nie można w tym momencie doprowadzić to tego, żeby pojęcie doktoratu w nauce nic nie znaczyło, bo wtedy będziemy mieli duży problem.

Minister mówi też, że uczelnie nie konkurują ze sobą, jeżeli chodzi o płace. Jarosław Gowin powołuje się na dane liczbowe - w Polsce 2,5 proc. wykładowców to obcokrajowcy, podczas gdy na Oxfordzie - 41 proc.
Musimy mieć świadomość, że na Oxfordzie prowadzi się zajęcia wyłącznie po angielsku - dostęp do kadry posługującej się tym językiem jest dużo bogatszy. Trudno to porównywać. Co do konkurowania płac - myślę, że każda uczelnia jest zainteresowania pozyskiwaniem jak najlepszych wykładowców, to oczywiste. Można rywalizować zarobkami - rzecz nie jest w widełkach, rzecz jest w środkach, jakimi dysponują uczelnie. 

Ministerstwo chce, by naukowcy byli bardziej samodzielnie - teraz średnio w wieku 46 lat zyskują habilitację. Nowa ustawa miałby spowodować, że wcześniej będą mogli sięgać np. po unijne granty czy walczyć o tzw. noble dla młodych.
Nawet w tej chwili nie ma formalnych przeszkód, by starać się o granty. Chodzi raczej w skuteczności ich zdobywania. Widać to także w naszych konkursach - skuteczność jest na poziomie 20 proc., bo jest mała pula środków a wielu zainteresowanych. To może młodych naukowców zniechęcać.

Jarosław Gowin mówi: trzeba odejść od feudalizmu na uczelniach, od skansenów, w które się przeobrażają. Co Pan o tym sądzi?
Musielibyśmy spróbować te słowa rozwinąć i dowiedzieć się co tak naprawdę się za nimi kryje. Feudalizm kojarzy nam się z czymś złym i w takim rozumieniu to oczywiste, że nie chcemy by się na uczelniach pojawiał. Jeżeli chodzi o "feudalizm" w postaci utrudniania młodym naukowcom pracy - to jasne, trzeba go zlikwidować. Uczelnia to jednak pewna tradycja - na przykład gronostaje i togi. Jeżeli ktoś uważał to za skansen - tu bym się sprzeciwiał. 

Co proponowane zmiany będą oznaczać dla zwykłych studentów?
Jeżeli ktoś oczekuje rewolucji, to chyba się rozczaruje. I dobrze, bo tu nie chodzi o rewolucje, chodzi o długofalowe zmiany.

Ta ustawa jest potrzebna?
Tak, bo określi na długie lata status szkół wyższych. Jej ogólne założenia są akceptowalne i wspierane przez środowiska akademickie. Wszystkim nam zależy, by dobrze edukować młodzież - to cel, który chcemy osiągnąć.

Wróćmy na wrocławskie podwórko, na Pana uczelnię. Niedługo otwieracie nowy kierunek - kryminologię. Będzie cieszyć się tak dużym zainteresowaniem, jak na innych uczelniach?
Mamy nadzieję. Ten ruch to odpowiedź na zapotrzebowanie zgłaszane przez naszych młodych kolegów - dlatego zdecydowaliśmy się go uruchomić. Od 1 kwietnia będzie można się rejestrować.

Czego będą się uczyć studenci kryminologii?
Planujemy bardzo zróżnicowane zajęcia, które połączyć wiedzę prawniczą, ale też psychologię, pedagogikę, socjologię - by absolwent mógł sobie poradzić w wielu dziedzinach. Absolwenci znajdą pracę w organach ścigania, wymiarze sprawiedliwości, administracji publicznej i samorządowej, ale też w rozwijającym się sektorze prywatnym - wszelkiego rodzaju agencjach ochrony czy detektywistycznych - wszystkie te elementy będą w programie studiów.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama