Chojnowski: Dubler dla dyrektora (FELIETON)

Grzegorz Chojnowski | Utworzono: 2017-01-30 15:02 | Zmodyfikowano: 2017-01-30 15:02

Niedługo minie rok od niezwykłej prezentacji DZIADÓW-CAŁOŚCI, kiedy - tak się przynajmniej wtedy wydawało - cały zespół potrafił w artystycznej jedności stworzyć dzieło, które w jeden dzień i noc, w czternaście godzin przeszło do historii polskiego teatru. Dziś nie ustaje konflikt w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Podzielony jest zespół, urząd marszałkowski zwleka z decyzjami, stało się kilka rzeczy, co się nie odstaną. A dyrektor Cezary Morawski wprowadza nowe porządki.

Najnowsze posunięcie: zwrócenie się do Krystiana Lupy o wymianę aktorów w spektaklu 'Wycinka'. Chodzi o zwolnionych w grudniu Annę Ilczuk, Martę Ziębę, Michała Opalińskiego.

Dlaczego tylko ich? Dlaczego w obsadzie mają pozostać Ewa Skibińska, Piotr Skiba czy Marcin Pempuś, którzy z Polskiego odeszli do nowych teatrów? Jeśli już robić wymianę, to od razu taką, żeby za chwilę pisma do reżysera nie ponawiać.

W ogóle proponuję, by od najbliższej premiery w Teatrze Polskim każdy spektakl był przygotowywany na dwie obsady. Jak w amerykańskich teatrach, jak w impresaryjnych przedstawieniach objazdowych, jak w 'Klimakterium', jak w operze. Ach, szkoda, że Jerzy Grotowski nie wiedział, że tak warto. Mielibyśmy dwóch Książąt niezłomnych, dwóch aktorów mogłoby zasłużyć na legendę Ryszarda Cieślaka.

Korzyści oczywiste: 1/ konkurencja o występ w tzw. pierwszej obsadzie wyśrubowałaby poziom, 2/ jeśli ktoś zachoruje, nie trzeba odwoływać spektaklu, widzowie nie będą rozczarowani, kasa nie będzie musiała zwracać biletów, 3/ jeżeli trzeba będzie wyjechać na tournee i gościnne występy, nie ma problemu, by ten sam przebojowy tytuł grać na miejscu i generować kolejne zyski, 4/ a jeśli zaproszą w tym samym terminie na dwa festiwale, super, pojedziemy, 5/ nikt z zespołu nie będzie już nigdy narzekał, że nie gra, że reżyserzy nie biorą, 6/ publiczność będzie chodzić na jedną sztukę podwójnie, by zobaczyć obydwie obsady, 7/ nietrudno w ten kreatywny sposób pomnożyć liczbę premier w sezonie razy dwa.

Czy dyrektor Morawski wprowadzi rewolucyjny w teatrze niekomercyjnym sposób zarządzania spektaklem? Byłaby to menedżerska idea roku. Nominacja do Dolnośląskiego Gryfu w kieszeni.

Mam jeszcze jeden pomysł. Posuńmy się w tym o krok dalej, tego nie zrobił nikt na świecie, bądźmy awangardą. Niech inna ważna teatralna rola - dyrektor - także ma dublurę.

Reklama

Komentarze (14)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Rafa2017-01-30 23:57:42 z adresu IP: (139.59.xxx.xxx)
-36 Odpowiedz
Fantastyczni aktorzy, którzy nie mają szans na przebicie... Hm. Fantastyczni dyrektorzy, którzy przyjdą po Morawskim, fantastyczni reżyserzy, którzy przyjdą po Wiśniewskim i Wyszomirskim. Każdy będzie fantastyczny w porownaniu.
~Beket2017-01-30 23:47:11 z adresu IP: (95.85.xxx.xxx)
-27 Odpowiedz
Znakomity felieton. Dobrze że ironia jeszcze się trzyma gdy teatr w zapaści. Marny jest dyrektor z polecenia wicemarszałka i jego świta urojonych klakierów. Ale te pseudo rzady już nie potrwaja długo. Pani Anna z Panem Cezarym wracają do stolicy i objazdowego Klubu Mezusiow.
~Anna2017-01-30 21:11:29 z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Proponuję inne rozwiązanie, mniej awangardowe za to bardziej merytoryczne, z korzyścią dla Radia Wrocław. Trzeba jak najszybciej znaleźć zastępstwo czyli dublera za autora tego felietonu. Tak na marginesie słabiutkiego.
~Widz2017-01-30 20:27:38 z adresu IP: (188.121.xxx.xxx)
Pan autor zapomina o jednej ważnej sprawie. Dublury funkcjonują w teatrze od zawsze. Najlepszy przykład to rola tytułowa w "Kasi z Heilbronnu" Jerzego Jarockiego i objawienie jakim stała się Kinga Preis(wówczas studentka bodajże III roku PWST). W pierwotnej wersji miała grać Pani Skibińska, ale gdy Jarocki zobaczył w akcji Panią Preis to szybciutko zmienił plany. Kinga Preis wypłynęłaby pewnie pózniej bo to naprawdę fantastyczna aktorka, ale dzięki pogardzanej dublurze mogliśmy ją zobaczyć wcześniej. Kto wie ilu fantastycznych aktorów czeka w kolejce, żeby przebić się przez zastęp Pań Ilczuk, Skibińskich, Panów Opalińskich, Lulków, Kłaków... A ten artykuł to pisany na zamówienie czy tylko tak przypadkiem autorowi się wymsknęło?:)
~Widz2017-01-30 23:49:49 z adresu IP: (138.68.xxx.xxx)
-10
Pan rzecznik w pogotowiu?
~Nie Widz2017-01-30 20:52:40 z adresu IP: (78.11.xxx.xxx)
39
Fakt tak było. Pamiętam piękna rola Kingi. Czas skończyć z wyłącznością na role.
~Kafka2017-01-30 19:28:57 z adresu IP: (194.181.xxx.xxx)
-37 Odpowiedz
Dla mnie wybór jest prosty: Lupa, nie Morawski. Proces, nie Chory z urojenia.
~Wierny Widz [Tpl2017-01-30 20:00:18 z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
-35
Zgadzam się.
~Nie Widz2017-01-30 17:56:50 z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Co to za bzdury przecież aktorzy nie chcą grać. Dyrektor podpisze kontrakt, aktorzy przyniosą zwolnienie L4 i kto zapłaci za niewywiązanie się z kontraktu? Podatnik. Pozwalniać ich niechcą grać to nie.
~Barbara2017-01-30 17:21:42 z adresu IP: (89.75.xxx.xxx)
-45 Odpowiedz
Jak długo jeszcze, my - widzowie mamy przyglądać się tej absurdalnej sytuacji?! Panowie Urzędnicy przejrzyjcie w końcu na oczy. Niech ten PROCES w końcu się skończy a zacznie ten WŁAŚCIWY!!!!!!!
~Wierny widz2017-01-30 16:35:20 z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
-41 Odpowiedz
Do: Ile razy jeszcze. Kiedy brakuje rzeczowych i logicznych argumentów, pozostają inwektywy.
~Wierny widz2017-01-30 14:57:22 z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
-41 Odpowiedz
Całym sercem jestem za załogą walczącą o artystyczny, nie rozrywkowy, kształt Teatru Polskiego. Trzymam kciuki za wygraną, powrót "Wycinki" i Sztuki, tej przez duże S, na deski Polskiego.
~Ile razy jeszcze2017-01-30 16:13:37 z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
27
Napiszesz to samo? Płyta się zacięła czy neurony nie stykają?
~Wierny Widz T[pl2017-01-30 12:42:09 z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
-42 Odpowiedz
Dziękuję autorowi za ten mądry felieton. Resztką nadziei wierzę w powrót "Wycinki" oraz w przywrócenie do pracy zwolnionych aktorów i innych pracowników.