Popołudnie z Gwiazdą: Alicja Majewska [SŁUCHAJ do 19:00]

Michał Kazulo, BT | Utworzono: 2017-11-25 14:30 | Zmodyfikowano: 2017-11-25 14:30
A|A|A

fot. archiwum radiowroclaw.pl

"Być kobietą", "Jeszcze się tam żagiel bieli", czy "Odkryjemy miłość nieznaną". Alicja Majewska to artystka, która łączy pokolenia i ciągle zachwyca publiczność. Ta do dzisiaj wspomina jej genialny wytęp z Opola w 1975 roku, gdzie po raz pierwszy oczarowała wszystkich, wykonaniem piosenki ,,Bywają takie dni".



To za nią zdobyła główną nagrodę festiwalu. - Radości nie było końca, a mój były mąż zadbał o to, żebyśmy mieli czym wznosić toasty - wspomina Majewska:

- Kupił mi colę. Do tej coli dodał jakiś, była to cola po góralsku w każdym razie, tak się wyrażę. Siedzieliśmy na schodach bo już nie było miejsca, tacy szczęśliwi w euforii. To był bardzo szczęśliwy dzień w moim życiu.



Na scenie od samego początku związana jest blisko z Włodzimierzem Korczem. Ich wspólne koncerty zapełniają sale i z wyprzedzeniem wyprzedaje bilety na swoje występy. Sam Korcz nie ma wątpliwości i mówi, że z wiekiem głos Majewskiej jest coraz lepszy. A co na to artystka?

- Z przyjemnością z tym się zgodzę. Fizjologia jest dla mnie łaskawa. Nie szarżuję aż tak, gramy bardzo dużo koncertów ale ja patrzę na mapę i jak gram w Szczecinie koncert to nie przyjmuje koncertu w Rzeszowie następnego dnia.



Alicję Majewską będziecie mogli usłyszeć nie tylko w naszym dzisiejszym programie, ale i w Sali Koncertowej Radia Wrocław. Już 15 grudnia odbędzie się wyjątkowy koncert "Gwiazdo świeć, kolędo leć"

- To jest szczególny projekt. To jest koncert, który ja sama w tym roku będę grała aż 28 rok. 27 lat śpiewałam go razem ze Zbyszkiem Wodeckim. Jest to koncert opracowany na głosy. Powstał ten koncert tradycyjnych, najpiękniejszych i nowo-napisanych, nowo, czyli 27-28 lat temu przez Młynarskiego, Bryla, Magdę Czapińską, Wojciecha Kejnego, fantastycznych kolęd. To jest taka kompilacja śpiewana na głosy. Rozpoczęłam śpiewanie tych kolęd z Andrzejem Zauchą. To było jego ostatnie nagranie. W Teatrze Stu Andrzej Zaucha, Halina Frąckowiak i ja, przy fortepianie Włodzimierz Korcz. Dwa dni po tym nagraniu Andrzej zginął. Po pożegnaniu Andrzeja zebraliśmy się wszyscy w Teatrze Stu, bo to tam parokrotnie graliśmy ten koncert i chcieliśmy zrezygnować z grania tego koncertu bez Andrzeja, to było dla nas oczywiste jakby. Plany były kolejnych koncertów, telewizyjnych programów. W tym momencie Krzysztof Jasiński powiedział, że nie możemy tego robić, bo to jest piękny projekt, który daje tyle radości, wzruszeń ludziom. Włodek powiedział "Ale przecież Andrzeja Zauchy nikt nie zastąpi". Na co Jasiński odpowiedział "Owszem jest ktoś taki, to Zbyszek Wodecki".



Ciągle jeszcze można kupić bilety na koncert kolęd z udziałem Alicji Majewskiej. Więcej szczegółów znajdziecie tutaj.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama