Kasper Hamalainen katem Śląska Wrocław

Dariusz Nowakowski | Utworzono: 2018-02-16 22:30 | Zmodyfikowano: 2018-02-16 22:31
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

Lider Lotto Ekstraklasy, Legia Warszawa, na własnym stadionie podejmował zajmujący 10 miejsce w ligowej tabeli zespół Śląska Wrocław. Zdecydowanym faworytem był klub ze stolicy, który w zimowej przerwie wzmocnił swoje szeregi. W pierwszym spotkaniu po zimowej przerwie Legia pokonała Zagłębie Lubin 3:2, a sama gra piłkarzy ze stolicy była zdecydowanie lepsza, niż ta prezentowana w pierwszej rundzie tego sezonu.

Mniej optymistyczna atmosfera, przed piątkowym starciem w Warszawie, panowała we Wrocławiu. Piłkarze Śląska w tym sezonie na boisku rywala nie odnieśli jeszcze zwycięstwa, a pierwszy mecz w 2018 roku w Krakowie przegrali po bramce w ostatniej minucie 1:2. W dodatku drużyna Śląska musiała sobie radzić bez Arkadiusza Piecha, który pauzował za kartki, a z powodu kontuzji zagrać nie mógł najlepszy strzelec drużyny Marcin Robak.

Spotkanie przy Łazienkowskiej było wyrównane właściwie tylko w pierwszym kwadransie. Po nim legioniści wrzucili drugi bieg, który zostawił z tyłu jadących ciągle na pierwszym piłkarzy z Wrocławia. Trzy szybkie ciosy Kaspera Hamalainena 23' 30' 33' i na Łazienkowskiej mieliśmy wynik 3:0 dla gospodarzy.

3 minuty później odpowiedział Robert Pich, a asystę piętą zaliczył Sebastian Bergier. Pod koniec pierwszej połowy do siatki gości trafił jeszcze Jarosław Niezgoda wykorzystując błąd dwóch stoperów zespołu ze stolicy Dolnego Śląska Piotra Celebana i Tima Riedera. Przed przerwą wynik nie uległ zmianie.

Druga połowa była wyrównana. Gospodarze wydawali się być zaspokojeni widniejącym na tablicy świetlnej wynikiem. Śląsk nie potrafił pokonać bramkarza Legii Arkadiusza Malarza. Na początku drugiej części spotkania bliski trafienia do bramki był ponownie Robert Pich, ale piłkę z linii bramkowej wybił obrońca mistrzów Polski Michał Pazdan.

Warto dodać, że na boisku pojawili młodzi zawodnicy z Wrocławia, mianowicie; Maciej Pałaszewski, Daniel Łuczak i Adrian Łyszczarz. Ponad 23 tysiące kibiców po pierwszej połowie ostrzyło sobie apetyty na kolejne bramki, niestety druga odsłona rozczarowała. Spotkanie z powodu odpalenia rac zostało przerwane stąd sędzia doliczył, aż 8 minut.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 4:1 (4:1)

Gole: Kasper Hämäläinen 23, 30, 33, Jarosław Niezgoda 45 - Róbert Pich 35

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Michał Paznan, William Remy, Łukasz Broź - Kasper Hamalainen, Domagoj Antolić, Krzysztof Mączyński, Chris Philipps (54 Miroslav Radović), Eduardo - Jarosław Niezgoda. Trener: Romeo Jozak.

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Tim Rieder, Mateusz Lewandowski - Jakub Kosecki (46 Maciej Pałaszewski), Sito Riera, Kamil Vacek, Michał Chrapek (81 Adrian Łyszczarz), Robert Pich - Sebastian Bergier (63 Daniel Łuczak). Trener: Jan Urban.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Karol
2018-02-16 23:23:05
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: -5
I tak czy siak legła to stara kur...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Cała Polska o tym wie i nikt tego pseudo klubiku nienawidzi tylko banda słoików ubostwia to coś a cała Polska się z nich śmieje buhahahaahahaha
Reklama