W końcu! Śląsk wygrał pierwszy w tym sezonie mecz na wyjeździe

BT, PAP | Utworzono: 2018-04-20 20:18 | Zmodyfikowano: 2018-04-20 20:44
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

Śląsk przystąpił do tego meczu osłabiony brakiem pauzującego za żółte kartki Jakuba Koseckiego, zdyskwalifikowanego Sito Riery i kontuzjowanego Augusto. Mimo to goście od początku grali ofensywie, widać było, że chcą powalczyć o zwycięstwo. W 21. minucie objęli prowadzenie. Mateusz Kupczak powalił w polu karnym Igorsa Tarasovsa i arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Robak, którego występ w tym spotkaniu też stał pod znakiem zapytania.

Gospodarze szybko jednak doprowadzili do wyrównania. Szymon Pawłowski podał na skrzydło do Vlastimira Jovanovica, ten zagrał głową na drugi słupek, a piłkę do siatki skierował Samuel Stefanik. To była efektowna akcja Bruk-Betu, ale podopieczni trenera Jacka Zielińskiego szybko postawili się w bardzo trudnej sytuacji.

Najpierw Rafał Grzelak sfaulował w polu karnym Daniela Łuczaka. Arbiter dopiero chwilę później podyktował "jedenastkę", gdy obejrzał to zdarzenie na monitorze, po wskazówce od sędziego VAR. Ta decyzja spowodowała niezadowolenie miejscowych graczy. Za protesty żółtą kartka ukarani zostali Semuel Stefanik i Martin Mikovic. Zbigniew Dobrynin jednak jeszcze raz podbiegł do monitora i po powrocie na boisko pokazał czerwoną kartkę Mikovicowi. Okazało się, że Słowak rzucił w arbitra piłką. Zamieszanie związane z tymi wydarzeniami trwało blisko pięć minut. Robak jednak po raz drugi pokonał Dariusza Trelę z jedenastu metrów i Śląsk objął prowadzenie 2:1.

Gospodarze, mimo osłabienia liczebnego, ruszyli do ataku i jeszcze przed przerwą mogli wyrównać. Najpierw Jakub Słowik fantastyczną paradą obronił strzał głową Artema Putiwcewa, a zaraz potem dobitkę Bartosza Szeligi. W następnej akcji bardzo groźny, acz minimalnie niecelny strzał oddał Grzelak.
W drugiej połowie Bruk-Bet wciąż starał się odrobić stratę. Miejscowi mieli kilka okazji bramkowych, ale brakowało im precyzji, albo dobrymi interwencjami popisywał się Słowik, zwłaszcza w doliczonym czasie gry, gdy obronił strzał Jovanovica, a za moment powstrzymał Joona Toivio.

Wrocławianie, którzy w drugiej połowie też mieli swoje okazje bramkowe, zrobili duży krok w kierunku utrzymania w ekstraklasie. Z kolei sytuacja Bruk-Betu staje się coraz trudniejsza.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Śląsk Wrocław 1:2 (1:2)

Bramki: 0:1 Marcin Robak (23-karny), 1:1 Samuel Stefanik (26), 1:2 Marcin Robak (39-karny).

Żółta kartka - Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Samuel Stefanik, Bartosz Szeliga. Śląsk Wrocław: Tim Rieder, Robert Pich, Maciej Pałaszewski.

Czerwona kartka – Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Martin Mikovic (39-niesportowe zachowanie).

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź).

Widzów: 2 723.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Dariusz Trela - Bartosz Szeliga (83. David Guba), Joona Toivio, Artem Putiwcew, Rafał Grzelak - Mateusz Kupczak, Vlastimir Jovanovic - Szymon Pawłowski, Samuel Stefanik (66. Vladislavs Gutkovskis), Martin Mikovic - Roman Gergel (85. Bartosz Śpiączka).

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Mateusz Cholewiak - Daniel Łuczak (69. Arkadiusz Piech), Tim Rieder (76. Kamil Vacek), Dragoljub Srnic (83. Maciej Pałaszewski), Michał Chrapek, Robert Pich - Marcin Robak.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama