Przed wyborami: W dzień walczą kandydaci, a w nocy... plakaciarze

Karolina Kurczab, mk | Utworzono: 2018-10-17 06:11 | Zmodyfikowano: 2018-10-17 06:15
A|A|A

Fot.Pixabay (zdjęcie ilustracyjne)

Zatrzymany 67-latek ze Świdnicy. Niszczył plakaty wyborcze

Jak tłumaczą jest cisza, spokój, przyjemniej się pracuje, a i efekt następnego dnia rano jest bardziej widoczny. Pan Kuba, przyznaje, że od kilku dni niewiele śpi, bo nocne wieszanie plakatów trwa nawet do pierwszej w nocy:

- Spisujemy sobie miejsca odpowiednie, dzwonimy do mieszkańców czy do sklepów, staramy się załatwić te miejsca, żeby wieczorem już zacząć montować, wieszać. Niestety konkurencja nie śpi, cały czas też czuwa i też nas gdzieś pozaklejali, ale myślę że to prawo dżungli; jedni kleją nas, my kleimy może następnych, gdzieś czasami.

A inni dodają:
– Musimy rozrobić klej, dokładnie przykleić ten plakat na tę dyktę, żeby wyglądał w miarę równo i żeby móc później przyczepić to na słup, płot.

- Z reguły są to miejsca, które prędzej sobie wypatrzyliśmy, albo doklejamy się do innych. Ja się bawię przy tym dobrze.

Plakaciarze tłumaczą, że są jednak tacy, którzy celowo niszczą plakaty, zrywają, dewastują, wyrzucają do śmieci. Tego nie można już nazwać zagrywką fair play – jak informuje oficer prasowy Jagoda Ekiert jest to wykroczenie, które może zostać ukarane karą grzywny, a nawet aresztu.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama