Legnica: Popiół i Diament - zagadka nieśmiertelności [ZOBACZ]

Karolina Kurczab, BT | Utworzono: 2018-11-08 14:55 | Zmodyfikowano: 2018-11-08 14:57
A|A|A

fot. Karolina Kurczab

To nie będzie ten sam "Popiół i Diament" z 1945 roku, a uwspółcześniona opowieść o Polakach, inspirowana filmem Andrzeja Wajdy i powieścią Jerzego Andrzejewskiego.

- Daliśmy sobie prawo uwspółcześnienia tej historii, znanej głównie z filmu. Zawieszamy ją w czasie miedzy dniem zakończenia wojny w 1945 roku, a współczesnością. Chodzi o to, by pokazać, że wojna polsko- polska nie miała miejsca tylko kiedyś, podział między Polakami istnieje do dziś – tłumaczy Jacek Głomb dyrektor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Podkreśla też, że nie bez powodu premiera odbędzie się w setną rocznicę odzyskania niepodległości.

– Nie kochamy się wszyscy i nie jest pięknie, dlatego dla Teatru Modrzejewskiej w Legnicy to, że dajemy tę premierę w tym dniu jest bardzo ważne, bo ten dzień nie powinien nam służyć jasełkom i akademiom tyko powinien nam, na przykład, służyć w sensowej rozmowie o Polsce.

Data premiery nie jest przypadkowa. W niedziele przypada wiele ważnych rocznic. 70. rocznica wydania powieści, 60. rocznica premiery filmu, a przede wszystkim setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. To skłoniło mnie i autorkę scenariusza do przyjrzenia się Polsce na nowo – wyjaśnia reżyser Marcin Liber

- Opowiadamy trochę historie na nowo, to jest przepisana historia przez Małgorzatę Sikorską- Miszczuk. Daliśmy sobie prawo uwspółcześnić tę opowieść. Od 1945 roku jest podział są Polacy i Polacy. Jak mocno istnieje ten podział jest szalenie martwiące. Przyglądajmy się, zobaczmy ile nas jest w tym przedstawieniu.

- Będzie słynna scena z płonącymi kieliszkami, bo czym byłby Popiół i Diament bez niej – dodaje reżyser, ale przyznaje, że jest też wiele nowości – to będzie podróż w czasie, od 1945 roku do współczesności. Podkreślił również, że duże znaczenie w tej realizacji, ma muzyka. Grana i śpiewana na żywo. Usłyszymy między innymi słynne tango “ Ta ostatnia niedziela” w wykonaniu Olgi Mysłowskiej i Filipa Kanieckiego.

W rolę Maćka Chełmickiego wcieli się najmłodszy z legnickich aktorów Albert Pyśk. Wystylizowany na wzór dzisiejszych młodych chłopców. - To wszystko po to, by mogli się z moją postacią utożsamić nasi młodzi widzowie. – tłumaczy aktor. Akcja toczyć się będzie na widowni, w której zamiast foteli, stoją stoliki i krzesła niczym w restauracji. Cała sala stylizowana jest na hotel Metropol. Premiera już w te niedziele o 19:00.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama