Ostatni taki mecz siatkarskiej Gwardii przy Krupniczej?

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2019-01-12 07:00 | Zmodyfikowano: 2019-01-11 21:35
A|A|A

fot. mat. prasowe / Aleksandra Twardowska.

Właściciel obiektu w zeszłym roku zlecił kontrolę stanu budynku. Ta wykazała, że stan techniczny hali zagraża życiu i zdrowiu osób tam przebywających. O zaniedbania Agencja Mienia Wojskowego oskarżyła Gwardię Wrocław. Dodatkowo zarzuciła klubowi wynajmowanie obiektu bez stosownych umów. Władze Gwardii w wystosowanym oświadczeniu odpowiadają, że remont elewacji należy do obowiązków właściciela budynku i że klub niezależnie odnowił między innymi szatnię, parkiet hali sportowej, czy korytarze i pomieszczenia sanitarne. Agencja w swoim oświadczeniu zarzuca też klubowi, że wynajmował powierzchnię osobom trzecim, na przykład na lokale gastronomiczne. Gwardia argumentuje to tym, że był to jedyny sposób, by opłacić prąd, wodę, czy ciepło. AMW zarządziła, by Gwardia z hali wyprowadziła się do 15 stycznia. Władze klubu odpowiadają, że jest to fizycznie niemożliwe. Gwardia Wrocław to nie tylko sekcje siatkarskie, ale również bokserska i judo. Klub w hali przy ulicy Krupniczej miał siedzibę przez ponad 70 lat.

W sieci trwa natomiast zbieranie podpisów pod petycją - Hala Gwardii dla Gwardii. Swój sprzeciw wobec planów eksmisji wrocławskiego klubu wyraziło w ten sposób już ponad 3,5 tysiąca osób.

Przejdźmy teraz do sportu. Po przegranym 0:3 meczu z częstochowskim Norwidem, siatkarze Piotra Lebiody chcą jak najszybciej wrócić na zwycięski szlak. Ostatnie spotkanie zostawili za sobą, z nadzieją patrząc w przyszłość. A ta nie zwalnia, bo już w sobotę do stolicy Dolnego Śląska zawita aktualny mistrz 1. Ligi – TAURON AZS Częstochowa. Zespół spod Jasnej Góry ma za sobą świetny sezon, w którym nie miał sobie równych. Początek kolejnego był już jednak zgoła odmienny. Częstochowski zespół wygrał dotychczas zaledwie pięć spotkań. Ostatnie miejsce w tabeli wciąż aktualnego mistrza chluby nie przynosi.

Choć sytuacja w tabeli dla sobotniego rywala Gwardii nie za ciekawa, to ten rok Częstochowianie otworzyli pewnym i niespodziewanym zwycięstwem z bielskim BBTS-em 3:0. Tym samym, z którym my wygraliśmy na koniec 2018, po tie-breaku. Zawodnicy pod ręką trenera Piotra Łuki potrafią zatem pozytywnie zaskoczyć. Do liderów tej drużyny z pewnością należy Dawid Murek. Częstochowski szkoleniowiec często opiera swoją grę na wieloletnim doświadczeniu byłej gwiazdy polskiej reprezentacji. Oprócz Murka dobrze spisują się także przyjmujący Sławomir Stolc i atakujący Mateusz Piotrowski, którzy byli ważnymi postaciami poprzedniego meczu przeciwko GWR. Szykuje się też pojedynek atakujących, pomiędzy Piotrowskim i a Michałem Superlakiem. Choć o samym wyniku decydować będzie kilka elementów, więc trudno wskazać ten jeden, najważniejszy.

- Personalnie częstochowski AZS jest bardzo mocnym zespołem tylko po prostu nie potrafił tego przenieść na boisku jako drużyna. Doszło do kilku zmian kadrowych i powoli widać efekt. Myślę, że to będzie bardzo trudny mecz, ale liczę w tym momencie na duża frekwencję wśród naszych kibiców. W szczególności po ostatnich wiadomościach związanych z halą. Najważniejsza jest nasza dobra gra, jak my zagramy na swoim poziomie, to będzie duży krok do zwycięstwa. Zachować chłodna głowę, nie myśleć o tym co się dzieje wokół, tylko wyjść na mecz skoncentrowanym – to okaże się kluczem do pewnej wygranej – mówi Łukasz Lubaczewski, przyjmujący Gwardii.

- Czas im służy, po dokonaniu kilku wzmocnień w trakcie rozgrywek, powoli zaczyna to sprawnie funkcjonować, więc podejdziemy do tego meczu bardzo ambitnie i dodatkowo zagramy jakby to mógłby być nasz ostatni raz w tej hali. Mimo że wierzymy w pozytywne rozstrzygnięcie. Na pewno walki i emocji nie zabraknie – dodaje Maciej Naliwajko, kapitan Gwardii Wrocław.

Choć ostatnie wydarzenia związane z halą nie ominęły siatkarzy Gwardii, to cały czas pozostają skupieni na rozgrywkach ligowych. Nie kryją swojego rozgoryczenia, wierząc, że dom przy Krupniczej uda się uratować.

- Rozumiem, że właściciel może mieć inne plany wobec tego obiektu, ale wszystko powinno odbyć się racjonalnie. Przede wszystkim należałoby pozwolić dokończyć rok szkolny dzieciom i przy okazji nam sezon. Z nami jest łatwiej, ale takiej liczby dzieci oraz sposobu, jak to wszystko funkcjonowało do tej pory, nie da się zmienić z dnia na dzień. Chcemy zagrać dobre spotkanie niezależnie od tego, czy będziemy mieli możliwość grać tam nadal. Jedno jest pewne, takiej atmosfery jak na Krupniczej, nie da się zastąpić. Trzeba jednak pamiętać, że wszystko tworzą ludzie i wtedy nie ma rzeczy niemożliwych – komentuje Naliwajko.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama