Legnica: Spada liczba czytelników. Zamkną dwie biblioteki

Andrzej Andrzejewski | Utworzono: 2019-11-20 06:31 | Zmodyfikowano: 2019-11-20 06:41
A|A|A

fot. archiwum radiowroclaw.pl

Na początku wieku z placówki przy ul. Bieszczadzkiej książki wypożyczało około tysiąca osób rocznie. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy - niespełna 400. Dlatego księgozbiór zostanie przeniesiony do sąsiedniego oddziału przy ul. Pomorskiej.

- Identyczne rozwiązanie chcemy zastosować na osiedlu Kopernika - przyznaje Anna Gątowska, szefowa Legnickiej Biblioteki Publicznej.

- Od wielu lat lekkie spadki niestety odczuwamy. To jest sto osób, dwieście osób rocznie, ale jednak te spadki zaistniały. Biblioteka jest żywym tworem i musi reagować na różnego rodzaju wyniki, ilości i tendencje, którym podlega cała kultura.

Legnickie biblioteki - podobnie jak w innych zakątkach Dolnego Śląska - od kilku lat przeobrażają się w małe centra kultury z kafejkami internetowymi oraz zajęciami dla dzieci i seniorów.

W Szczawnie Zdroju od kilku tygodni dużym zainteresowaniem cieszy się wypożyczanie z dostawą do domu.
- To oferta skierowana głównie do osób starszych i chorych - wyjaśnia Magdalena Klimczak, szefowa szczawieńskiej placówki.

- Proszę do nas zadzwonić na telefon biblioteczny i umówić się. Osoba, która będzie miała wypożyczoną książkę musi mieć swoją kartę biblioteczną. Może wypożyczyć maksymalnie cztery książki. Nie może oczywiście zalegać.
- Są osoby uzależnione od wózka, a chciałyby jakąś książkę przeczytać - bardzo dobry pomysł.
- Na pewno byłoby więcej chętnych do czytania.

Takie projekty w Legnicy oferowane są od kilku lat.

W ciągu ostatnich 10 lat z dolnośląskiej mapy bibliotek zniknęło blisko 50 placówek. Sytuacja jest niepokojąca, ale najgorsze chyba mamy za sobą. Beata Jasiak, inspektor badań czytelniczych z Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej podkreśla, że w naszym województwie najwięcej likwidacji przypadło na lata 2012 - 2013. 

- Dyrektorzy bibliotek zaczęli się zastanawiać czy lepiej tworzyć lepsze placówki wielofunkcyjne, czy też utrzymywać małe, które nie spełniają oczekiwań użytkowników. Generalnie znikają dwie placówki rocznie. A w ich miejsca czasami powstanie nowa biblioteka, a czasami powstanie jedna lepsza, silniejsza placówka w gminie.

Andrzej Tyws, dyrektor Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej jest przekonany, że pachnące drukarnią książki nie odejdą do lamusa jak kasety video, czy taśmy magnetofonowe. Podobnie jak biblioteki - szczególnie w miejscowościach oddalonych od aglomeracji.

- Małe wiejskie filie biblioteczne przejmują w tej chwili rolę podstawowych ośrodków życia wspólnot lokalnych. Tam ludzie mogą się spotkać, mogą wymienić się poglądami, mogą zaczerpnąć informacji na tematy, które ich żywo interesują. W związku z tym dbajmy o nie, jak o podstawowe miejsca integracji lokalnej.

Dolnośląskie statystyki nie wyglądają najgorzej. W 2017 roku w miastach naszego województwa działało 207 bibliotek, a w ub. roku o jedną mniej. Na wsiach - ta liczba nie zmienia się - pracuje 385 filii bibliotecznych.

POSŁUCHAJCIE CAŁEGO MATERIAŁU:

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Paweł
2019-11-21 04:49:59
z adresu IP: (81.190.xxx.xxx)
Ocena: 0
Legnica doczekała się swojego Ociepy. Ten dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu zasłynął przed laty z akcji likwidowania filii bibliotecznych we Wrocławiu. Na moim osiedlu też chciał zlikwidować, bo rzekomo było za mało czytelników i nazwał to "poprawą efektywności" albo czymś w tym guście. Ludzie jednak zaprotestowali i to tak skutecznie, że biblioteka została i działa do dziś. Na brak czytelników nie narzeka, a jest też miejscem, gdzie odbywają się ciekawe spotkania (nie tylko z autorami książek) i inne wydarzenia kulturalne. Likwidując biblioteki na pewno nie podniesie się poziomu czytelnictwa w Polsce...
~Pan Tyws
2019-11-21 00:52:40
z adresu IP: (93.181.xxx.xxx)
Ocena: 0
to się chyba z lekka pomylił, akurat kasety magnetofonowe i VHS przeżywają obecnie swój renesans.
Reklama