Najbardziej zuchwała wrocławska samowola budowlana do rozbiórki

Dorota Kuźnik | Utworzono: 2020-09-08 07:52 | Zmodyfikowano: 2020-09-08 07:52
A|A|A

fot. Dorota Kuźnik

Blok przy ul. Biskupiej we Wrocławiu, to z pewnością ewenement na skalę miasta, któremu czas poświęcaliśmy zarówno my (klik), jak również inne media. Budynek postawiony przez Spółdzielnię Mieszkaniową Cichy Kącik powstał całkowicie niezgodnie z projektem. Jest znacznie wyższy, lokale użytkowe nie znajdują się na wysokości chodnika, lecz około metra nad nim i prowadzi do nich rampa, którą bezprawnie wybudowano na działce miejskiej, czyli na chodniku. Nie ma też garażu, który zakładał projekt, są za to balkony, których w projekcie nie było. I wszystko wskazuje na to, że ostatecznie znikną, bo po latach prób dojścia do porozumienia z inwestorem, czyli spółdzielnią, nadzór budowlany został zmuszony do podjęcia decyzji, która nakazuje rozbiórkę rampy i balkonów. Jak tłumaczy Radiu Wrocław Przemysław Samocki - dyrektor PINB, tej części zwyczajnie nie da się zalegalizować:

- Niestety, jeśli decyzja nabierze wymiar ostateczny, osoby które teraz mają balkony, nie będą ich miały. To z winy inwestora, który samowolnie zmienił projekt i mimo że wzywany był wielokrotnie żeby złożyć projekt naprawczy, najpierw twierdził, że jest to niewykonalne, później złożył projekt nieprawidłowy.

Sprawa wydaje się nie do wiary mieszkańcom bloku:

Budynek, choć od kilkunastu lat zamieszkany, formalnie nadal jest budową, ponieważ nigdy nie otrzymał pozwolenia na użytkowanie. Nigdy nie powinno więc także dojść do sprzedaży lokali, choć właściciele mają akty własności. Jak to się stało? Nie wiadomo. To jednak rodzi szereg problemów, ponieważ gdyby w budynku doszło do pożaru czy innego zdarzenia losowego, ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania. A to jaki jest status budynku jest jedną z pierwszych rzeczy, które sprawdza się w postępowaniach odszkodowawczych.

Sprawy nie skomentował inwestor, który ma prawo odwołać się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a w przypadku utrzymania w mocy decyzji PINB, może zwrócić się o kasację wyroku (taka ścieżka może potrwać około dwóch lat). Jeśli te dwie ścieżki zostaną wykorzystane, do rozbiórki będzie musiało dojść.

Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej Cichy Kącik owiany jest pewną tajemniczością. Od kilkudziesięciu lat szefuje mu prezes Ryszard Dymara, który zasłynął kilka lat temu, przy okazji inicjatywy "Ostatni Trawnik" (klik). Grupa powstała po tym, jak kierownictwo spółdzielni postanowiło wydzielić dodatkową działkę przy ulicy Frycza Modrzewskiego, na terenie sąsiadującym bezpośrednio z czterema blokami spółdzielczymi. Spowodowałoby to zniszczenie wieloletniego drzewostanu i pozbawienie mieszkańców dostępu do ostatniego w tym rejonie fragmentu zieleni (wokół jest parking przy ASP, szkoła, bulwar Dunikowskiego, hala targowa przy Piaskowej i ciąg zabudowy staromiejskiej). Dzięki determinacji mieszkańców do sprzedaży terenu nie doszło, jednak mimo prób, prezesa nie udało się odwołać.

A to ciąg balkonów, który ma zostać rozebrany:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Tadeusz
2020-11-18 18:01:11
z adresu IP: (188.121.xxx.xxx)
Ocena: -1
Jak to się stało oto jest pytanie na które wiedzą wszyscy tylko nie ABW iProkuratura
~xxx3
2020-11-18 13:35:56
z adresu IP: (45.11.xxx.xxx)
Ocena: 0
DWINB utrzymał w mocy nakaz rozbiórki. Decyzja jest ostateczna.
~Chamiska
2020-10-08 02:21:25
z adresu IP: (89.151.xxx.xxx)
Ocena: 1
Się Chamiska z urzedów i spółdzielni kłócą! A komu przeszkadza rampa i balkony które już są 20 lat. Komu się nagle przypomniało. Po 1. Jeśli jest coś na rzeczy to gratuluje błyskawicznego działania - 20 lat lub więcej. Po 2. Jak teraz będą korzystali z lokali użytkowch właściciele bez rampy-podwyższenia chodnika. Po co ktoś wgóle ludziom d... zawraca takim czymś po 20 latach. Wy urzędasy naprawdę nie macie się czym zająć !!!
~czytelnik
2020-09-11 23:29:23
z adresu IP: (95.40.xxx.xxx)
Ocena: 1
A Pani Teresa... zamilkła. Dlaczego?
~Czytelnik2
2020-09-11 21:59:56
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -1
Co do Pana Ryszarda - zgodzę się w zupełności...
~Czytelnik1
2020-09-11 21:58:36
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -1
Zna Pani dobrze historię tego budynku, ale chyba nie chce albo udaje Pani niewiedze. Do odbioru w potocznym rozumieniu, a tu chodzi o udzielenie pozwolenia na uzytkowanie nigdy nie doszło. Po prostu - nie ma takiego dokumentu w obrocie prawnym. Jaki ma związek Samocki z przywołanymi urzędnikami? Żaden, choćby dlatego, że zaczął poźniej pracować. Wyrok "Strasburga" zobowiązującego do czegokolwiek personalnie Samockiego? Nie ma takiego wyroku. Proponuję aby Pani opisała swoje relacje z urzędnikiem AF, ktory z naruszeniem prawa, chyba w porozumieniu z ktorymś z właścicieli lokalu prowadził wadliwe postępowanie, ktore przeciągnęło problem do dnia dzisiejszego...Generalnie - proponuję - wziąć coś na uspokojenie. Jak zazwyczaj w potrzebnych stanach każe lekarz....
~Teresa
2020-09-11 20:46:55
z adresu IP: (45.11.xxx.xxx)
Ocena: -2
Panie Samocki a ja bym się upierała, że jest to z winy wrocławskich urzędników. W gazecie Polityka napisali o wrocławskim PINB ,, Trudno być dziwką i zachować cnotę" czyli publicznie pisze się już o łapówkarstwie. Jak się ktoś do niczego nie nadaje to zatrudnia się w urzędzie.
~Kml
2020-09-09 07:54:00
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -1
Zawiłe procedury, skomplikowane przepisy, niejasne wyjątki, ale jak coś pójdzie pod stołem to i można sprzedać nieodebrany budynek z dobudowaną samowolą. Po to właśnie są te pokręcone przepisy.
~Miesz kanka
2020-09-08 15:09:17
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -6
A to Polska właśnie. A kolejnych władców Wrocławia durny naród wybiera. Takich podobnych do siebie i swojej uczciwości.
Reklama