Amonit **** [RECENZJA]

Jan Pelczar, mk | Utworzono: 2021-03-11 21:03
A|A|A

zdj. mat.prasowe

‚Amonit” to z jednej strony kostiumowy dramat miłosny, z drugiej historia kobiecego świata równoległego. Tętniącego życiem i emocjami, ale zawsze na uboczu, pod powierzchnią, między wierszami. Francis Lee opowiada historię z XIX-wiecznej Anglii, z wciąż aktualnymi tematami. To nie tylko melodramat, ale przede wszystkim film o walce kobiet o należną im pozycję. 

Paleontolog Mary poświęca życie skamielinom, ze swoich znalezisk utrzymuje siebie i chorą matkę. Na sławę i prestiż nie może liczyć – towarzystwa naukowe to męskie grona. 
Przywieziona do niej przez męża Charlotte to dama pogrążona w, jak to się wówczas określało, melancholii. Zrezygnowana i pasywna, ale nawet na wolność wyboru nie może liczyć. Ma się dostosować. 

Relacja między nimi postępować będzie bez zaskoczeń dla widza. Wszystko, co bohaterki ukrywają przed światem, widzom zostanie zasygnalizowane w dość oczywistych metaforach. 
Francis Lee nie zostawia miejsca na niedopowiedzenia, zmienia nawet aurę i kolor kadrów wraz z rozwojem relacji między Charlotte i Mary. Mimo to sporo w jego filmie przestrzeni na emocje widzów.

Niewiele jest tu dialogów, ale kiedy pojawiają się między scenami wykopalisk, czy wzajemnych spojrzeń, to w sugestywny sposób informują nas o sytuacji bohaterek, o ich przeszłości. Nawet jeśli dotyczą przedmiotów, czy znalezisk. 

Kolejne sceny „Amonitu” chłonie się dzięki wzorowo odtworzonym kostiumom, dobrze skomponowanym scenograficznie i operatorsko kadrom oraz surowemu klimatowi, który kontrastuje z emocjami przeżywanymi pod gorsetami bohaterek. Kate Winslet i Saoirse Ronan sprawdzają się w takim repertuarze doskonale. Jeśli ktoś, tak jak ja, mocno ceni obie lub jedną z tych aktorek, dostaje właśnie na dużym ekranie prawdziwy skarb. 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama