R. Suligowski: Chciałbym zmiany prowadzenia polityki w mieście. Zmiany z M. Jarosem

Filip Marczyński, GN | Utworzono: 2024-02-23 08:53 | Zmodyfikowano: 2024-02-23 09:00

Robert Suligowski podtrzymał swoją deklarację, że jeżeli Platforma Obywatelska zdecyduje się poprzeć obecnego prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, to kandydat Zielonych także wystartuje w tych wyborach. Dodał, że liczy na poparcie Michała Jarosa przez PO, wtedy on, a także całe środowisko Zielonych, jest gotów wycofać swoją kandydaturę i poprzeć posła Platformy. Robert Suligowski komentował, że we Wrocławiu potrzeba wiele zmian, zwłaszcza w sposobie prowadzenia polityki.

Posłuchaj rozmowy: 

Kandydatem jest pan od ponad roku, więc jest pan pierwszym kandydatem na prezydenta Wrocławia, ale ostatecznie może się okazać, że nie jest pan jednak kandydatem na prezydenta Wrocławia. Od czego to zależy?

Czekamy cały czas na decyzję zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej, co do tego, czy udzieli poparcia Michałowi Jarosowi, z którym jesteśmy po długich rozmowach programowych i mamy nić porozumienia.

Rozumiem. No i?

Jeżeli ta decyzja nie zapadnie, a zapadnie decyzja o poparciu prezydenta Jacka Sutryka, no to my będziemy kontynuować swoją samodzielną ścieżkę. Mamy zarejestrowany swój własny komitet wyborczy "Zielona Alternatywa", w razie gdybyśmy tutaj nie otrzymali tej pozytywnej decyzji. No jesteśmy gotowi, mamy swój program, więc nie ma problemu z tym, żebyśmy też wypełnili listy naszymi sympatyczkami, sympatykami, członkiniami, członkami partii.

Czyli krótko mówiąc, w przypadku poparcia dla obecnie urzędującego prezydenta Jacka Sutryka, to pan będzie kandydował, tak?

Ja będę kandydował. Ja mówiłem to już od początku. Ta zła kadencja prezydencka, najgorsza kadencja po 89. roku, musi się zakończyć tu i teraz. Jeżeli ta decyzja zapadnie, żeby jednak iść w poparcie prezydenta Sutryka, to dla nas jest to od początku deklarowana strefa, w którą my, jako Zieloni, nie chcemy iść.

13 lutego mówił pan, że kandydata poznamy w ciągu 2-3 dni. Minęło 10 i nadal go nie znamy. Dziwna sytuacja, prawda?

Mnie ona nie dziwi. Platforma Obywatelska prowadzi swoje wewnętrzne rozmowy. To pokazuje, że jest to partia głęboko demokratyczna, bo gdyby to była decyzja jednoosobowa, to zostałaby, jak w PiS-ie, narzucona odgórnie. A tak dyskusje się toczą i ja po prostu czekam na to aż zapadną.

"Najkrótsza kampania w historii" - mówili politycy, z którymi wczoraj rozmawiałem. To chyba nie jest najlepsze dla istoty sprawy, czyli dla dyskusji o tym, co powinno się zrobić, czego powinno się dokonać.

Absolutnie. Myśmy mieli świadomość, że ta sytuacja będzie wyglądała bardzo podobnie, bo pamiętajmy o tym, że decyzją Prawa i Sprawiedliwości zostały nałożone te wybory jedne na drugie. Dodatkowo jeszcze nastąpiły opóźnienia w powołaniu rządu. Mieliśmy pełną świadomość, że decyzja o wyznaczeniu terminu wyborów zapadnie późno, dlatego myśmy już ponad rok temu rozpoczęli swoje własne prace. Mamy swój program, przygotowany przez 6 miesięcy z ekspertkami i ekspertami z różnych dziedzin, czy to kultury, transportu, zieleni i jesteśmy gotowi na to, żeby do tych wyborów stanąć. Chodzi o to, żeby oczywiście skutek był jak najlepszy, dlatego poszliśmy w format "Koalicji dla Wrocławia", dlatego też został ten format poszerzony o ruchy miejskie, czyli o Akcję Miasto, o osiedlowców, którzy są kręgosłupem tego miasta i mięśniami, bo tak naprawdę zastępują w terenie urząd miejski, który często nie sięga wzrokiem głęboko do osiedla, gdzie są realne problemy mieszkańców. Dlatego ta struktura jest silna i ta propozycja byłaby dobra. Oczekujemy na decyzję Platformy. Natomiast jeżeli ona nie zapadnie, no to jesteśmy gotowi i ten nasz marsz kontynuować samodzielnie.

Czyli krótko mówiąc, jeśli wystartuje poparty przez Platformę Jacek Sutryk, to wystartuje i pan, a jeżeli wystartuje Michał Jaros, pan będzie wspierał tę kandydaturę.

Będziemy współpracować tak jak dotychczas. 

Mówi pan, że te rady osiedla i ta struktura osiedlowa, ci aktywiści, jak się na nich mówi, to jest taki kręgosłup miasta. Z jednej strony być może, z drugiej strony frekwencja na przykład w wyborach do rad osiedli wskazuje, że ludzie kompletnie się tym nie interesują.

To jest pokłosie pewnie tego, że ta sprawczość rad osiedli jest stosunkowo niska. To jest bardzo bolesne i to jest jeden z punktów, który my mamy u nas na agendzie programowej, żeby tę sprawczość wzmocnić. Chociażby patrząc na osiedle Leśnica, to jest ponad 30 tysięcy oficjalnie zameldowanych osób, ale z badań, które przeprowadziło miasto, jest to między 40-45 tysięcy osób, czyli struktura przyzwoitej wielkości powiatu. Rada osiedla ma 750 tysięcy na rok, na tak zwany fundusz osiedlowy, czyli tyle co nic, a fundusz ten ma kilkuletnie opóźnienie w realizacji. Więc oczywiście to są problemy, natomiast gdyby nie głosy rad dosiedli, który dotyczy kanalizacji, który dotyczy szkół, problemów z transportem zbiorowym, brakami inwestycyjnymi, kwestiami zieleni, pilnowania planowania przestrzennego, bo to też jest kluczowa, węzłowa sprawa dla każdego z tych osiedli, to wielu działań, wielu rzeczy by nie było. Ja przypomnę, że myśmy razem z sąsiadami z Kuźnik, z Maślic i z Żernik zatrzymali na ulicy Szczecińskiej kolejny zakład przetwarzania odpadów. To są działania oddolne, które inicjują rady osiedli.

A i o to chciałem właśnie zapytać, dlatego że w innych krajach te różne zakłady, które zajmują się odpadami, działają nawet blisko centrum miasta. Ludzie wiedzą, że one nie są szkodliwe, że są na tyle nowocześnie przygotowane, wybudowane, że działają. Polska jest pustynią, jeżeli chodzi o spalarnie śmieci, prawda? W końcu się albo w tych śmieciach utopimy, albo te spalarnie gdzieś zbudujemy. Więc z jednej strony ludzie protestują, a z drugiej strony, co zrobić?

Czy ja się z tym głęboko nie zgadzam, bo to jest kolejna droga na skróty. Zresztą niebawem funkcjonowanie spalarni będzie w bardzo utrudnionych uwarunkowaniach finansowych, bo to jest również gospodarka emisyjna. Jedyną słuszną ścieżką, jeżeli chodzi o gospodarowanie odpadami, jest gospodarka obiegu zamkniętego i jak największy poziom odzysku i recyklingu. Oczywiście będą zawsze jakieś odpady spalane, czyli część część odpadów niebezpiecznych, część odpadów medycznych, natomiast, co do zasady, większość z tych odpadów, które produkujemy, powinniśmy wykorzystywać wtórnie. Tu problem polega między innymi na tym, że ta gospodarka odpadami przy ulicy Szczecińskiej wygląda fatalnie. Jeżeli ktokolwiek się tam wybierze, zobaczy siatki, worki i cały ten przybytek fruwający, wiszący na drzewach, wpadający do Ślęzy, zobaczy wykopane doły w ziemi, gdzie śmieci leżą w wodzie, ta woda przenika do wód gruntowych i dalej do rzeki. To jest bezpośrednie sąsiedztwo zabudowy mieszkalnej. To wygląda naprawdę fatalnie. Ja się zastanawiam, gdzie są służby też, czy to miasta, czy to marszałka województwa, który wydaje decyzję na tego rodzaju przedsięwzięcia. Oczywiście jest to konieczne, potrzebujemy biogazowni, potrzebujemy różnego rodzaju zakładów, sortowni odpadów.

Ale ich nie budujemy, one nie powstają.

My we Wrocławiu w ogóle nie mamy gospodarki odpadami, od tego trzeba zacząć. Zostało sprywatyzowane Wrocławskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w latach 90.

To błąd?

Oczywiście błąd. Jesteśmy dzisiaj skazani na oligopol firm prywatnych, które dyktują dowolne warunki cenowe, stąd też koszty wywozu odpadów we Wrocławiu, nie mając swojej własnej sortowni, swojej własnej bazy samochodowej.

Ale w zachodnich krajach też działają przecież firmę prywatne i częste są trzonem.

To oczywiście wszystko zależy od tego, jaką mamy kulturę rozwiniętą w danym kraju. My we Wrocławiu mamy ewidentny problem z oligopolem dwóch czy trzech firm, które dyktują warunki cenowe. Wrocław był w poprzednich latach przedmiotem de facto szantażu ze strony tej dominującej, prywatnych przedsiębiorców. Dlatego ja uważam i my Zieloni. uważamy, że jednak Wrocław powinien mieć swoją własną bazę, po to nawet, że ogłaszając przetarg, jest w stanie zawsze pokazać, że jest w stanie samodzielnie sobie z tym poradzić. Jesteśmy skazani na składowiska firm, które powstają gdziekolwiek, gdzie firma ma działkę. To powinna być decyzja miasta, wyznaczenie strefy z dalekiej od zabudowy, z buforem zieleni, z buforem odległości, żeby te strefy nie były uciążliwe dla mieszkańców.

(...)

Reklama

Komentarze (3)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Dojrzały zielony2024-02-25 12:02:40 z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Od lat ta sama dziecinna i naiwna narracja.
~Zwolennik2024-02-24 10:22:38 z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Suligowski - na prezydenta w sam raz.
~Bolo2024-02-23 14:30:58 z adresu IP: (89.71.xxx.xxx)
Sutryk musi odejść