Łagodniejsze kary w procesie PCZ S.A. Założyciel Romuald Ś. nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku. Nikt nie wie, gdzie jest - Radio Wrocław

Łagodniejsze kary w procesie PCZ S.A. Założyciel Romuald Ś. nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku. Nikt nie wie, gdzie jest

Elżbieta Osowicz
Elżbieta Osowicz
| Rok temu, 2025-04-09, 11:52
Łagodniejsze kary w procesie PCZ S.A. Założyciel Romuald Ś. nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku. Nikt nie wie, gdzie jest - Zapadł wyrok w sprawie PCZ, fot. E. Osowicz/RW
Zapadł wyrok w sprawie PCZ, fot. E. Osowicz/RW

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu złagodził wyrok pierwszej instancji na kierownictwo spółki PCZ S.A. Sąd uznał, że nie było działania w zorganizowanej grupie przestępczej, choć oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu. Założyciel spółki Romuald Ś. ma spędzić w więzieniu 10, a nie 12 lat. Prokurator Marcin Kucharski podkreśla, że to nadal wysoka kara:

- Funkcjonowanie PCZ-u miało od pewnego momentu przestępczy charakter. Mamy 10 lat pozbawienia wolności - to jest jasny, czytelny sygnał, że za przestępstwa karno-gospodarze też można ponieść surową karę.

Członek zarządu Stanisław P. zamiast na 3 lata ma trafić do więzienia na rok i dwa miesiące, tak samo jak Beata G. - obojgu kara została zawieszona na 2-letni okres próbny. Nikt z nich nie przyznał się do winy. Wyrok jest prawomocny, przysługuje od niego jeszcze kasacja. Sędzia Robert Zdych po blisko godzinnym uzasadnieniu wyroku, widząc skazaną we łzach, tłumaczył jej, jak ma rozumieć postanowienie:

- Sąd uznał panią za winną popełnienia dwóch czynów. Jednego, który polegał na doprowadzeniu spółki do upadłości, drugiego, polegającego na faworyzowaniu jednego z wierzycieli. Wymierzył pani karę łączną roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności, warunkowo zawieszając jej wykonanie na okres próby.

Sąd Apelacyjny łagodząc wyrok pierwszej instancji nie nakazał naprawienia szkód

Sąd apelacyjny nie utrzymał w mocy zasądzonych wcześniej kar grzywny i konieczności naprawienia szkody uznając, że są one mniejsze niż początkowe szacunki (blisko 80 milionów złotych). Poszkodowani, ponad 100 osób i duży bank, który udzielił spółce kredytu, mają odzyskać utracone pieniądze z postępowania upadłościowego, którego zabezpieczeniem jest majątek głównego skazanego. Adwokat Tomasz Nowakowski, którego klient nigdy nie przyznawał się do winy, po wyjściu z sali nie krył zadowolenia z tego rozstrzygnięcia.

- Wyrok przywraca wiarę w praworządności i wymiar sprawiedliwości. W mojej ocenia wyrok jest bardzo sprawiedliwy, bardzo mocno zmienia orzeczenie sądu pierwszej instancji. W mojej ocenie wyrok jest bardzo słuszny i taki właśnie powinien być.

Sąd Apelacyjny łagodząc wyrok pierwszej instancji nie nakazał naprawienia szkód. Ta decyzja martwi poszkodowanych - tłumaczy reprezentująca bank Millenium adwokat Maria Szczepańska.

- Nie ma widoków na to żeby bank Millenium czy też inni obligatariusze mogli odzyskać utracony majątek w toku postępowania upadłościowego i w gruncie rzeczy cały wysiłek organów ścigania i sądu okręgowego spełznie na niczym, bo nie mamy z czego się zabezpieczyć.

Bank dotychczas odzyskał półtora miliona z 20 milionów udzielonego spółce kredytu. Poszkodowanych jest też ponad 100 obligatariuszy, którzy zainwestowali w akcje spółki. Adwokat głównego oskarżonego pytany gdzie jest obecnie jego klient odmówił komentarza. Wiadomo, że wyjechał za granicę zaraz po rozpoczęciu procesu, ostatni adres miał w Hiszpanii. Podczas śledztwa został zabezpieczony jego majątek, luksusowe auta i apartamenty.

Polecamy: Wrocław: Squattersi nie chcieli opuścić budynku. Policjanci musieli użyć siły [WIDEO]

Romuald Ś. wyjechał z kraju

Nie wiadomo, gdzie przebywa założyciel spółki, który po zwolnieniu z aresztu wyjechał z kraju i nie pojawiał się na rozprawach. Ostatni adres miał w Hiszpanii. W wyniku upadłości PCZ S.A poszkodowanych zostało kilkaset osób, które nabywały obligacje spółki, oraz jeden z dużych banków. Straty oszacowano na 80 milionów złotych.

Romuald Ś. uznawany jest za jednego z najbogatszych lekarzy w Polsce, założył spółkę Polskie Centrum Zdrowia, które miało nadzorować placówki medyczne. Z czasem okazało się, że spółka działała na szkodę wierzycieli i niekorzystnie rozporządzała mieniem, a także składała nieprawdziwe sprawozdania finansowe.

Po zatrzymaniu w grudniu 2016 roku Romuald Ś. spędził w areszcie blisko rok. Wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości miliona złotych. Podczas śledztwa zabezpieczono majątek o łącznej wartości około 50 milionów złotych, obejmujący kilkadziesiąt luksusowych samochodów, w tym marki Rolls-Royce, gotówkę, biżuterię oraz luksusowe apartamenty.

Czytaj także: Brutalny atak rówieśników na 14-latka. Sąd rodzinny prowadzi postępowanie w sprawie potencjalnych agresorów


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.