Wyszli z aresztu, by nie być na „łasce” prokuratury. Zajrzeliśmy do akt spraw, które po decyzji sądu skończyły się tragicznie - Radio Wrocław

Wyszli z aresztu, by nie być na „łasce” prokuratury. Zajrzeliśmy do akt spraw, które po decyzji sądu skończyły się tragicznie

Beata Makowska
Beata Makowska, Ewa Gazda
| Przedwczoraj, 05:30
Wyszli z aresztu, by nie być na „łasce” prokuratury. Zajrzeliśmy do akt spraw, które po decyzji sądu skończyły się tragicznie - Zajrzeliśmy do akt spraw, w których sędzia Skorupka decydował o areszcie dla podejrzanych
Zajrzeliśmy do akt spraw, w których sędzia Skorupka decydował o areszcie dla podejrzanych
Fot. RW

Wracamy do sprawy sędziego, który uchylił areszt rodzicom 2-latki zmarłej w wyniku obrażeń, zdaniem prokuratury, zadanych przez jej własnych rodziców. Dziewczynka zmarła w kwietniu, po kilku tygodniach walki z sepsą. Anula (imię zmienione przez redakcję) trafiła do szpitala w styczniu i zdaniem lekarzy jej obrażenia były efektem długotrwałego znęcania. Rodzice trafili do aresztu, ale opuścili go jeszcze przed zakończeniem prowadzonego przeciwko nim postępowania.

Jerzy Skorupka, sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który kilka tygodni temu zwolnił z aresztu parę Ukraińców podejrzanych o doprowadzenie córki do śmierci, jak ustaliło Radio Wrocław przynajmniej kilka razy podejmował kontrowersyjne decyzje dotyczące zwolnienia podejrzanych z aresztu. To właśnie wypuszczenie z aresztu rodziców 2-latki skłoniło naszą redakcję do przyjrzenia się bliżej innym podejmowanym przez sędziego Skorupkę decyzjom. Jak się okazało, niektóre z nich prowadziły do tragicznych zdarzeń.

Sąd Okręgowy we Wrocławiu udostępnił nam akta dwóch już zakończonych spraw, w których decyzja sądu apelacyjnego miała wpływ na przebieg postępowania – w obu przypadkach przewodniczącym składu sędziowskiego był Jerzy Skorupka.

Brutalny atak w centrum Wrocławia - sprawcą wielokrotny recydywista  

W maju 2021 roku, kierowcy z jednego ze sklepów w centrum Wrocławia, zauważyli, że agresywny napastnik zaatakował przechodzącego ulicą mężczyznę z kilkuletnim synkiem. Napastnikiem, jak się później okazało, był Rafał D., wielokrotnie karany recydywista. Na koncie miał: rozboje, kradzieże, zniszczenie mienia, a także usiłowanie zabójstwa - 2 września 2009 roku we Wrocławiu, podczas kłótni 11 razy pchnął nożem Grzegorza B.

Feralnego majowego dnia Rafał D. jadąc samochodem ze swoją konkubiną, o mało co nie potrącił przechodzącego przez przejście mężczyzny z małym synkiem. Kiedy ten zwrócił mu uwagę, żeby jeździł ostrożniej, Rafał D. porzucił auto na środku drogi i rzucił się na mężczyznę. Jak zeznali dwaj inni kierowcy, katował go, a na to wszystko patrzył, zanosząc się od płaczu kilkuletni chłopczyk.

Przeczytaj też: Przedszkolanka z Jeleniej Góry skazana. Zapomniała zabrać 5-latkę na wycieczkę

Mężczyźni postanowili zareagować, co sprawiło, że napastnik przeniósł na nich swoją agresję. Ostatecznie jednak się wycofał. Odjechał autem, ale po chwili wrócił na piechotę na miejsce uzbrojony w śrubokręt. Jednemu z mężczyzn zadał trzy ciosy w plecy i okolice pachy, połamał mu żebra, przebił płuco, doprowadził do odmy i uszkodził nerw – przez długi czas skarżył się na niedowład jednej nogi. Rafał D. po ataku wrócił do domu, i kazał swojemu bratu ukryć śrubokręt. Michał D. zrobił to, ale kiedy na miejsce przyjechała policja, wskazał miejsce ukrycia narzędzia. A o tym jak niebezpieczny jest Rafał D. może świadczyć fakt, że w akcji jego zatrzymania brało udział 16 policjantów z 8 radiowozów.

Bandyta nie przyznał się do winy. Kluczowe dla śledczych i obciążające dla sprawcy okazały się zeznania jego brata. Śledztwo jednak nie należało do najprostszych, więc konieczne było przedłużanie aresztu podejrzanego. Za każdym razem sąd okręgowy przychylał się do wniosku prokuratury, uznając, że na wolności mężczyzna może mataczyć albo po prostu uciec przed wymiarem sprawiedliwości. Za każdym też razem adwokat podejrzanego skarżył tę decyzję.

Wyszedł z aresztu i kilka godzin później skatował brata 

31 sierpnia 2021 roku sąd apelacyjny we Wrocławiu uznał skargę obrońcy za bezzasadną i przedłużył Rafałowi D. areszt o kolejne trzy miesiące. W październiku tego samego roku sąd okręgowy wydłużył sankcję o kolejne dwa miesiące. I tym razem skarga adwokata Rafała D. trafiła do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Wówczas rozpatrywał ją sędzia Jerzy Skorupka, który 24 listopada 2021 roku uchylił areszt. W uzasadnieniu sędzia Skorupka podaje: „(...) sąd jest gwarantem przestrzegania praw oskarżonego w postępowaniu przygotowawczym. Jeżeli sąd nie będzie spełniał tej funkcji w rzetelny sposób, podejrzany będzie zdany na 'łaskę' prokuratora".

Tego samego dnia, w godzinach popołudniowych Rafał D. opuszcza mury aresztu. Kilka godzin później pojawia się w mieszkaniu swojego brata i bezlitośnie go katuje za obciążające zeznania, który ten złożył w prokuraturze. Michał D. zeznawał potem: „to już nie jest dla mnie brat. Zalałem się krwią. On walił mnie wielokrotnie pięściami w twarz. Dostałem kopa w twarz. (…) Boję się go. To jest człowiek, który nie powinien nigdy wyjść z zakładu karnego, bo jest niebezpieczny. (…) jak tak można pobić brata? Jego zachowanie jest nieludzkie”.

- Były to na tyle poważne obrażenia, że brat podejrzanego wylądował w szpitalu. Na skutek tego prokuratura już dwa dni później zatrzymała po raz kolejny pana Rafała D., już w kolejnym postępowaniu, bo to musiało być prowadzone w kolejnym postępowaniu, pan Rafał D. ponownie został aresztowany. Finalnie, to istotnie wydłużyło postępowanie przygotowawcze – wyjaśnia Damian Pownuk z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Ostatecznie Rafał D. został ponownie aresztowany. W marcu 2023 roku sąd skazał go na 8 lat więzienia.

Wrocławski lekarz uniknął kary za zabójstwo żony 

To nie jedyny przykład sprawy, w której sędzia Skorupka jako uzasadnienie podjętej przez siebie decyzji powołuje się na „łaskę” prokuratury. Tych samych słów użył w przypadku sprawy wrocławskiego lekarza Wojciecha K. Mężczyzna w sierpniu 2021 roku zamordował swoją żonę, wyrzucając ją z balkonu. O głośnej sprawie zabójstwa lekarki przez męża pisaliśmy wielokrotnie.

Ze względu na utajnienie części akt sprawy i wyłączenie jawności samego procesu możemy podać jedynie, że podejrzany nie przyznał się do winy, zasłaniając się chorobą alkoholową i niepamięcią. Po decyzji sędziego Skorupki opuścił areszt przed rozpoczęciem procesu. Konieczne było kilkakrotne przekładanie terminu rozpoczęcia procesu, gdyż mężczyzna był nieobecny z powodu choroby, czego potwierdzeniem były zwolnienia lekarskie. Nie rozpoczął jednak leczenia uzależnienia, wręcz przeciwnie. Pogłębienie nałogu doprowadziło do jego śmierci w 2023 roku. Nigdy nie odpowiedział za zabicie żony, a sprawa została umorzona.

Głośna sprawa: Sprawa pedofila z Kłodzka wraca do sądu. Prokuratura chce dodatkowego zaostrzenia kary dla 45-latka

 

Nieznany motyw okolicznością łagodzącą w sprawie zabójstwa

Pod koniec maja byliśmy obecni na rozprawie apelacyjnej Edwarda B. pseudonim „Truskawa”, który 29 października 2024 roku w Opolu skatował kobietę. Wyszedł z mieszkania i wrócił dopiero, kiedy kobieta wykrwawiła się na śmierć. Aby zatrzeć ślady, podpalił zwłoki. W grudniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Opolu skazał go na 25 lat pozbawienia wolności, uznając go winnym zabójstwa. Teraz Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił kwalifikację czynu i obniżył karę do 12 lat więzienia. W sprawie orzekał sędzia Jerzy Skorupka. W uzasadnieniu podał, że nie jest wiadome, czy Truskawa planował pozbawić kobietę życia, a na dodatek, nie bił jej z całej siły. Zdaniem sądu prokuratura nie była w stanie jednoznacznie wskazać motywu działania sprawcy i to zadziałało na jego korzyść.

Bo cóż wiadomo o tym czynie? Tylko tyle, że została pozbawiona życia. Ale nie wiadomo dlaczego, z jakiego powodu. Motyw działania oskarżonego nie został ustalony, jest nieznany. Nie wiemy dlaczego zadał jej określone uderzenia. Nie znamy okoliczności tego zdarzenia. One nie zostały ustalone, albowiem oskarżony nie ujawnił tych okoliczności. Uderzenia, które zostały zadane, zostały zadane ze średnią siłą. Na podstawie opinii biegłego i samego faktu, że to oskarżony pozbawił pokrzywdzoną życia, nie jesteśmy w stanie ustalić strony podmiotowej, a więc zamiaru z jakim działał – wyjaśnił na sali sądowej sędzia Skorupka.

O tym, że apelacja obrońcy, który domagał się zmiany klasyfikacji jest bezzasadna przekonywał śledczy Prokuratury Okręgowej w Opolu:

- Zadawał wiele obrażeń ciała, od narzędzia tępego lub tępokrawędzistego, w różne okolice ciała, m.in. w okolice głowy, pozostawił ją w stanie wykrwawiania się, była już praktycznie konająca. Jeszcze w nocy wrócił na miejsce zbrodni i podpalił ciało. Można sobie zadać retoryczne pytanie, po co wrócił i po co podpalił zwłoki? Wysoki sądzie, ja odpowiem na to retoryczne pytanie. Podpalił zwłoki, aby zatrzeć ślady zbrodni zabójstwa, żadnej innej zbrodni, jak tylko zabójstwa. Oskarżony, który wrócił na miejsce zbrodni po to, żeby zatrzeć ślady tej zbrodni, musiał być świadomy, musiał być przekonany, że jego czyn doprowadził do śmierci - zapewniał prokurator Mariusz Kiślak. 

Warto podkreślić, że sprawa „Truskawy” we wrocławskim sądzie rozpatrywana była już po naszej publikacji, a sam sędzia Skorupka nie miał zastrzeżeń co do obecności mediów, w tym Radia Wrocław w trakcie ogłaszania wyroku.

Kiedy akt oskarżenia w sprawie zamęczonej 2-latki?

Sprawa pary, która miała doprowadzić do śmierci 2-letniej dziewczynki nadal jest w prokuraturze. Jerzy Skorupka wypuszczając ich z aresztu nie zastosował żadnej innej wolnościowej sankcji. Dopiero dobę po wyjściu z aresztu, prokuratura w obawie o próbę uniknięcia przez Bohdanę i Ivana Y. procesu, zastosowała zakaz kontaktowania się ze sobą wzajemnie, zakaz opuszczania kraju, i dozór policyjny. Rodzice nie mogą się też kontaktować z drugą córką, nad która także mieli się znęcać. Ustaliliśmy też, że matka była już wcześniej karana przez sąd we Włocławku, za znęcanie się nad dziećmi – co rodzi dodatkowe wątpliwości co do decyzji o zwolnieniu jej z aresztu. Jak przekazała nam wrocławska prokuratura śledztwo w tej sprawie wkrótce zostanie zamknięte i do sądu trafi akt oskarżenia.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy już w połowie maja, ale wówczas usłyszeliśmy, że "Sąd wypowiada się w uzasadnieniu podjętej decyzji. Tam podane są motywy jej wydania. Nie widzę możliwości rozmowy o podjętych decyzjach". Sąd nie udostępnił nam jednak pełnej treści uzasadnienia.

W sprawie decyzji podejmowanych przez sędziego Jerzego Skorupkę, zwróciliśmy się o opinię do Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Poprosiliśmy również Sąd Apelacyjny we Wrocławiu o wyjaśnienie kwestii „łaski” prokuratury, na którą sędzia powołał się w uzasadnieniu obu analizowanych przez nas spraw. Czekamy na odpowiedź. Będziemy wracać do tej sprawy.

Czytaj także: Kolejne 8 mln zł z miasta dla Śląska Wrocław. Taką decyzję podjął Jacek Sutryk


Komentarze (6)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Dante 2026-06-10 17:24:31 z adresu IP: (2a02:8108:9791:dd00:213d:x:x:x)
prw jako moralna maczuga wymiaru sprawiedliwosci ... czyli nastepna salwa jak mamy myslec i sie nieustannie bac.
~Mafia ma wpływy 2026-06-10 15:24:21 z adresu IP: (2a02:a318:40e9:6d80:9c2a:x:x:x)
Za pobicie i zrzucenie kobiety ze schodów, sąd proces toczył aż 6 lat. Facet agresywny i bezkarny, bo zna ludzi z PiSu, sprawy były przeciągane. Jeszcze trochę byłoby przedawnienie sprawy.
~anna 2026-06-10 14:02:36 z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ale to nie sędzia jest tutaj winny... Nie można człowieka trzymać w nieskończoność bez wyroku.
~Allter 2026-06-11 23:54:22 z adresu IP: (185.164.xxx.xxx)
Tak sobie tlumacz chyba jesteś Człowieku w mniejszości zdecydowanej
~fokus 2026-06-10 12:06:05 z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
No sorry, ale z lektury wynika, że problemem jest prokuratura - sprawy, opisane jako oczywiste, wleką się długimi miesiącami...
~Słuchaczka 2026-06-10 11:11:44 z adresu IP: (194.242.xxx.xxx)
Takie materiały to jest to!