W okolicach Legnicy szykują się na dwie wielkie dyngusowe bitwy
Nawet 5 tys. złotych grzywny lub do 30 dni aresztu - to kara, która grozi za oblewanie wodą przypadkowych przechodniów. Jak zatem dochować średniowiecznej tradycji śmigusa-dyngusa? Krzysztof Błądziński, wójt Kunic, zaprasza wszystkich chętnych na gminne boiska w dwóch podlegnickich miejscowościach.
- Tak, na ubitą ziemię. Jak najbardziej lany poniedziałek ze strażą pożarną OSP w dwóch miejscach: w Kunicach i Miłogostowicach. Dla tych, którzy są chętni - tradycyjne polewanie. Straż pożarna dostarczy wodę. No i pewnie też będziemy się polewać sikawką ze straży pożarnej. Będzie bezpiecznie, będzie kulturalnie. Osoby, które nie będą chciały być polewane po prostu nie przychodzą.
Co trzeba ze sobą zabrać?
- Wiaderko, jakiś pistolet na wodę, garnek, talerz, kieliszek... kto czym będzie chciał lać. No, będziemy polewać z takiej delikatnej armatki, kurtyn wodnych, żeby dzieci mogły pobiegać w tej wodzie. Wodę zapewniamy. I jeszcze poleciałbym zabrać ze sobą suche ubranie i ręcznik, bo nie będziemy się bawić w "ciuciubabkę", tylko będziemy lać na poważnie. Jeńców nie bierzemy.
W dyngusowej bitwie może wziąć udział każdy - bez względu na wiek, płeć, czy adres zameldowania. Organizatorzy zapewniają nieprzerwane dostawy wody. Początek już o godzinie 9:00.
Przeczytaj także: Ogromny pożar w zakładach chemicznych w Brzegu Dolnym. Ogień został opanowany
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


