Przychodnia z Legnicy odmawia ojcu zaszczepienia synów. Lekarze boją się reakcji agresywnej matki

Lekarze jednej z legnickich przychodni - w obawie przed reakcją agresywnej matki - od kilku lat odmawiają zaszczepienia trójki chłopców w wieku 5, 7 i 9 lat. Kobieta wpisała do książeczek zdrowia i kart uodpornień, że nie zgadza się na podawanie takich preparatów. Ojciec chłopców, pan Piotr, dowiedział się o tym trzy lata temu. Po rozwodzie sam sprawuje opiekę nad synami i przy każdej wizycie u lekarza rodzinnego prosi o zaszczepienie, ale spotyka się z odmową. Pan Piotr poprosił nas o pomoc.
- Przy każdej wizycie chcę zaszczepić dzieci, ale zawsze słyszę to samo: musi być zgoda dwojga rodziców. Bezsilność i obawa, bo każdego dnia dzieci wychodzą do rówieśników, czy to w przedszkolu, w szkole czy na dworze. Ja się po prostu boję, bo mieliśmy ostatnio przypadek błonicy u chłopca we Wrocławiu. Jeśli dzieci nie są wyszczepione, to lęk jest. [głos ojca został elektronicznie zmieniony]
Przeczytaj: Dużo chętnych na szczepienie przeciwko półpaścowi. Kogo obejmuje refundacja?
"To poważny błąd medyka"
- To poważny błąd medyka - uważa Alicja Skiersinis z bolesławieckiego sanepidu:
- Jeżeli szczepienia są obowiązkowe, taki rodzic może pójść i zaszczepić dziecko. Porozmawiać z lekarzem i jeżeli lekarz nie będzie miał żadnych obiekcji, wykonać szczepienie u dzieci. Nie podpisuje rodzic zgody na zabieg szczepienia ochronnego, ponieważ jest to obowiązek ustawowy.
Jeszcze w tym tygodniu chłopcy zostaną przebadani i - jeśli nie będzie przeciwwskazań - otrzymają pierwszy komplet szczepionek.
Posłuchaj całego materiału Andrzeja Andrzejewskiego, reportera Radia Wrocław:

