Czy polder Lipki-Oława został zalany zgodnie z prawem? Trwa śledztwo

O całej sprawie prokuraturę poinformował wójt gminy Oława, Artur Piotrowski, który dwa lata temu rozmawiał już w tej sprawie z przedstawicielami Wód Polskich:
- W 2023 roku, jak złożyłem zapytanie o to czy to jest polder, okazało się, że nie, że to nie jest polder. Stwierdziłem więc, że teoretycznie my możemy jako gmina, dać zgodę mieszkańców na rozbudowę swoich domów. Ale to jest bez sensu, bo wiemy, że tak i tak będziemy puszczać tam wodę, gdyby była jakaś powódź.
Mieszkańcy wsi Stary Otok i Stary Górnik, które leżą na terenach zalewowych nie wierzą w rezultaty śledztwa:
- Oni śluzę otwierają i puszczają wodę tu, tak wymyślili żeby obronić miasto Wrocław i Oława. Ale dlaczego tak robią? Ta sprawa będzie zamieciona pod dywan. Panie, ja to już od Jurkowlańca słyszałem w 2010 roku, że my was stąd wyprowadzimy, my tu cuda zrobimy.
Ostatnie otwarcie śluzy miało miejsce 16 września 2024 roku. Ta decyzja doprowadziła do zalania miejscowości Stary Otok oraz Stary Górnik. W efekcie ucierpiało 51 budynków oraz 44 gospodarstwa rolne.
ZOBACZ TEŻ: Zalanie polderu "Lipki-Oława" w czasie powodzi spowodowało straty na ponad 3 mln zł. Gmina Oława zawiadamia prokuraturę
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

