Michał Mazur o pozostaniu Simundzy: „To najlepsza informacja przed nowym sezonem"

Prezes Michał Mazur mówił także o budowaniu składu na nowy sezon oraz o tym, jak mocno w Śląsku zmieni się budżet na nadchodzące rozgrywki.
POSŁUCHAJ:
Panie prezesie, za nami sezon piłkarski, ruszył sezon już na budowanie zespołu na pierwszą ligę. Tą najlepszą informacją jest ta, że Ante Simundza zostaje?
No wydaje mi się, że tak. Bardzo się cieszę, że mogliśmy dzisiaj wreszcie, po dość długich negocjacjach, ogłosić naszym kibicom dobrą nowinę. Z mojej perspektywy to chyba nawet informacja, która przykrywa dzisiejszy finał Ligi Konferencji we Wrocławiu. Robiliśmy bardzo dużo, żeby trener został w Śląsku, żeby zakończył to, co rozpoczął w styczniu. On też bardzo tego chciał. To jest bardzo ambitny człowiek i to dla nas jest też bardzo istotne, że tak naprawdę on nie miał zbyt wielkich oporów w rozmowach o tym, czy prowadzić dalej Śląsk w 1. lidze. Powiedział wprost - jestem ambitnym człowiekiem, chcę zakończyć to, co rozpocząłem. Ta misja się na razie nie udała, ale to jeszcze nie jest koniec - więc dla nas to było bardzo ważne.
Tak jak powiedziałem te negocjacje do najłatwiejszych nie należały. Ale trudno się dziwić, Śląsk spadł do 1. ligi. Ta rzeczywistość w 1. lidze, finansowa przede wszystkim, jest całkowicie odmienna od rzeczywistości ekstraklasowej, więc musieliśmy tutaj bardzo rozsądnie do tego podejść. Od początku nadawaliśmy jednak na wspólnych falach, od początku czuliśmy, że ta współpraca ma sens, więc tak naprawdę dla mnie było oczywiste, że to nie jest pytanie, czy będziemy współpracować, czy będziemy ogłaszać dalszą współpracę, tylko kiedy? No i cieszę się, że to się udało teraz w tym momencie, bo mamy jeszcze ładnych kilka tygodni do tego, żeby tę drużynę na nowy sezon wspólnie z trenerem zbudować.
A kto będzie tę drużynę budował pod kątem dyrektora sportowego? No bo wiemy, że Rafał Grodzicki z końcem sezonu ze Śląska odchodzi. Kto dalej?
To troszeczkę doprecyzuję - Rafał Grodzicki z końcem sezonu przestanie pełnić funkcję dyrektora sportowego. To wcale nie jest jednoznaczne z tym, że Rafał odejdzie. Ja zresztą od początku zarówno rozmów z Rafałem, kiedy mu przekazałem tę informację, jak i potem, kiedy ona wyszła na światło dzienne, podkreślałem, że to nie jest decyzja związana z tym, że nie chcę współpracować z Rafałem. Po prostu na stanowisku dyrektora sportowego, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji, jaką jest spadek do 1. ligi, chciałbym mieć osobę z większym bagażem doświadczeń, także w 1. lidze, także w klubie, który musi odbudować się po spadku i musi stworzyć drużynę pod awans do ekstraklasy. Rafał to doskonale rozumie, mimo tej decyzji ta współpraca nasza układa się bardzo dobrze. I za to jestem bardzo wdzięczny, bo zakładam, że wiele osób na jego miejscu troszeczkę miałoby inne podejście, a Rafał powiedział wprost, że on wie, że jest dopiero na początku tej drogi zawodowej i że on się nie obraża, że chce się rozwijać, chce zostać w Śląsku. Ja bym także chciał, żeby został w Śląsku, bo dobrze mi się z nim współpracuje.
Uważam, że takich osób, o doświadczeniu zarówno piłkarskim jak już nie nie tylko piłkarskim, bo Rafał tę karierę zawodniczą już zakończył kilka lat temu, że w klubie piłkarskim takie osoby są po prostu potrzebne. Uważam, że była to nasza bolączka na przestrzeni ostatniego półtora roku, może jeszcze przed przyjściem Rafała, że takich osób w klubie było za mało, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Rafał dalej był w klubie, żeby współpracował z nowym dyrektorem sportowym, żebyśmy wspólnie tę drużynę pod kątem powrotu do ekstraklasy zbudowali.
W jakiej roli by wtedy Rafał Grodzicki pozostał w klubie?
No nie ukrywam, że to jeszcze jest przedmiotem rozmów. Dosyć dużo się działo w ostatnich tygodniach, więc pewne spotkania i rozmowy musieliśmy poprzekładać, ale to jest jasne dla mnie, że chciałbym, żeby był w pionie sportowym, blisko nowego dyrektora sportowego. Ale jak ta funkcja się będzie nazywała? To szczerze mówiąc zarówno dla niego, jak i dla mnie jest kwestią całkowicie względną. To jest kwestia tylko nazewnictwa. Najważniejsze jest po prostu, żeby wykorzystać jego umiejętności na maksa, z korzyścią do klubu.
A kiedy poznamy nazwisko nowego dyrektora?
No chciałbym jak najszybciej.
Panie prezesie, jak duża zmiana budżetowa się szykuje, jeżeli chodzi o Śląsk Wrocław, bo rzeczywiście mówimy już od kilku tygodni o tym, że ta różnica będzie spora, bo jest taka między ekstraklasą a 1. ligą. Ale jak rzeczywiście liczbowo to wygląda, o ile zmniejsza się mniej więcej procentowo budżet?
No co najmniej o połowę, jeśli nie więcej. Taki standardowy budżet klubu, który chciałby się liczyć w walce o ekstraklasę. to jest około 30-35 milionów złotych na sezon. No przypomnę, że zgodnie z naszym sprawozdaniem finansowym koszty, jakie spółka poniosła w ubiegłym roku, przekroczyły 80 milionów. Ta drużyna też na ten rok została tak zaprojektowana, że te koszty byłyby na dosyć podobnym poziomie.
Oczywiście, to nie jest tak, że całe 80 milionów złotych jest przeznaczane na pierwszą drużynę. Ten projekt jest naprawdę bardzo duży i musimy o tym pamiętać. No ale nie zmienia to faktu, że prosta matematyka pokazuje, że ta różnica jest pomiędzy ekstraklasą a 1. ligą bardzo duża. W ekstraklasie przychody z tytułów zintegrowanych praw marketingowych, czyli przede wszystkim telewizja i wszyscy sponsorzy wokół ligi, wynoszą około kilkunastu, kilkudziesięciu milionów złotych. Wszystko zależy od tego, jakie miejsce zajmie się na koniec sezonu. Na drugim poziomie rozgrywkowym, czyli w 1. lidze. te pieniądze są dużo mniejsze. Łączna pula do podziału na kluby jest w porównaniu z ekstraklasą oczywiście na tyle niewielka, że w przeciwieństwie do ekstraklasy dzieli się ją się po równo. W ekstraklasie jest kilka tortów - jest ranking historyczny, premia za miejsce, stała kwota dla wszystkich klubów i tak dalej i tak dalej. Gdyby chcieć w podobny sposób te pieniądze, które są na poziomie pierwszej ligi rozdzielić wśród pierwszoligowców, no to te kluby z dołu tabeli dostałyby, strzelam, po kilkadziesiąt czy po maksymalnie kilkaset tysięcy złotych, więc ona jest dzielona po równo. No i w skali całego sezonu to są niecałe 2 miliony złotych.
Choć oczywiście też pewne koszty będą mniejsze, bo siłą rzeczy drużyna po prostu musi być tańsza, ale to nie jest tak, że to wszystko się zmienia proporcjonalnie, tylko to będzie naprawdę duże wyzwanie, żeby tę drużynę i przede wszystkim ten budżet poukładać. Wszystko jest tak naprawdę w spółce wypadkową finansów i to jest podstawowe zadanie dla zarządu, dla mnie, żeby tę kwestię poukładać, bo tak naprawdę od tego zależą wszystkie inne kwestie. Tutaj wrócimy do początku rozmowy, stąd też tak długo trwające negocjacje z trenerem, bo niezależnie od wszystkiego, niezależnie od tego, jak jestem zadowolony z pracy trenera w tej rundzie, niezależnie od głosów kibiców, które też oczywiście słyszymy, ja przede wszystkim widzę siebie jako strażnika budżetu i muszę takie decyzje podejmować, które w mojej opinie są rozsądne i długofalowo nam nie przysporzą żadnych problemów finansowych.
Szykuje się w związku z tym duża rewolucja kadrowa?
No ona siłą rzeczy musi nastąpić. Przypomnę przede wszystkim, że spadliśmy z ligi i choćby z tego powodu pewne zmiany w drużynie muszą nastąpić. Mamy na szczęście jeszcze trochę czasu. Ja nie chciałbym teraz za dużo mówić, też przepraszam, bo wiem, że kibice oczekują konkretów. Widzę, że już ruszyła giełda transferowa, od dwóch dni X donosi o różnych rzeczach. Niektóre z nich są może nie nieprawdziwe, bo być może jest w nich jakieś ziarnko prawdy, ale o niektórych my jeszcze w klubie nie wiemy. Wiem też jak to działa po stronie klubów, które się interesują danymi zawodnikami, tak co do zasady. No to zawsze jest kilka, nawet kilkanaście nazwisk na daną pozycję, więc to, że jakiś zawodnik jest w polu zainteresowań jakiegoś innego klubu, to nie oznacza, że do czegoś dojdzie, albo że my już mamy oferty na stole.
Chcemy to zrobić z głową, to nie jest tak, że drużyna składająca się z zawodników ekstraklasowych nawet po spadku, że od razu będzie z automatu faworytem do wygrania 1. ligi. To nie jest tak, że każdy zawodnik, który się odnajduje w ekstraklasie, tak samo odnajdzie się w 1. lidze. Tutaj nie ma takiego prostego przełożenia. Znowu nawiążę do tego, co mówiłem chwilę wcześniej, jeśli chodzi o kwestię doświadczenia na stanowisku dyrektora sportowego, tutaj też nam bardzo zależy na tym, żeby wspierała nas osoba, która po prostu bardzo dobrze wie, z czym się je 1. liga, jakiego rodzaju zawodnicy powinni zostać, patrząc na naszą obecną kadrę i jakiego rodzaju profil zawodniczy jest nam potrzebny po to, żeby ta drużyna była dobrze skrojona na 1. ligę, dobrze skrojona pod ewentualny awans, żeby dany zawodnik dobrze się odnajdywał w tym specyficznym graniu, jakie jest w 1. lidze, żeby był też głodny sukcesów, żeby chciał coś po prostu osiągnąć.
Tylko żeby dościślić - ta budowa zespołu na 1. ligę, to jest budowa zespołu, który ma spędzić w 1. lidze jeden sezon? Czy ten spadek do 1. ligi jest w klubie trochę traktowany jako taka czysta karta i budujemy po prostu od podstaw?
Ja bym troszeczkę to połączył, to znaczy niezależnie od tego, jaką tragedią jest spadek z ekstraklasy, to musimy to po prostu wykorzystać i spróbować wycisnąć maksymalnie pozytywnie na naszą korzyść, wykorzystać i poczyścić pewne tematy, bo w ostatnich latach narosło trochę różnych niepotrzebnych kwestii. To jest jedna strona medalu.
Druga strona medalu jest taka, że Śląsk Wrocław potrzebuje ekstraklasy, a ekstraklasa potrzebuje Śląska Wrocław, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to taka jest prawda. Zresztą w poniedziałek byłem w Warszawie na spotkaniu z prezesami klubów ekstraklasy, 1. ligi i proszę mi wierzyć, to nie była kurtuazja, wszystkie kluby ekstraklasowe, wszyscy przedstawiciele tych klubów, z którymi rozmawiałem, także przedstawiciel ekstraklasy mówili, że bardzo nas będzie brakowało. Nawet taki prosty przykład - ekstraklasa co roku notuje zwyżkę, jeśli chodzi o zainteresowanie, jeśli chodzi o kibiców na trybunach. Łatwiej jest to zrobić z klubem, który tak jak Śląsk w minionym sezonie przyciągnął prawie średnio 20000 kibiców na mecz, a trudniej to będzie robić z drużynami, które takich możliwości jak my w tym względzie nie mają. Oczywiście w żaden sposób nie chce negować rozstrzygnięć sportowych na boisku. Spadliśmy, bo niestety na to zasłużyliśmy. Te kluby, które awansują też na to zasłużyły sportowo, więc każdemu życzę dobrze, ale no prawda jest taka, że ze Śląskiem Wrocław ta ekstraklasa zyskuje bardzo dużo i my też wiemy, że nasze miejsce jest po prostu tam.
Traktujemy to jako duży, ale jednak wypadek przy pracy, no i zrobimy wszystko, żeby jak najszybciej do tej ekstraklasy wrócić. Oczywiście nie będę dzisiaj, zwłaszcza jeszcze nie wiedząc do końca jaką kadrą będziemy dysponowali, nie będę składać daleko idących deklaracji. Wiem, że ta liga jest bardzo trudna. Pokazują to przykłady wielu klubów o podobnym potencjale jak my, jako chociażby Wisła Kraków. To jest taki przykład najczęściej wskazywany w ostatnich latach. Wisła dosyć mocno się zakopała w tej 1. lidze, gra teraz w barażach, ale to jest kwestia dyspozycji dnia. Ciężko powiedzieć, jak to się wszystko skończy.
Mamy nadzieję, że uda nam się taką drużynę zbudować, albo inaczej, zrobimy wszystko, żeby taką drużynę zbudować i żeby dać sobie szansę na popełnienie jak najmniejszej liczby błędów, które siłą rzeczy gdzieś mogą się pojawiać w tworzeniu kadry, czy potem podczas meczów. ale postaramy się, żeby ten awans do ekstraklasy w pierwszym roku był realny. Bo tak jak powiedziałem na początku, kibice Śląska zasługują na ekstraklasę. To jest absolutny top, jeśli chodzi o ekstraklasę. I musimy dla nich i dla Wrocławia to zrobić, żeby ten nasz pobyt, ten nasz czyściec w 1. lidze potrwał jak najkrócej.
To zakończmy tę rozmowę jeszcze pozytywnym akcentem. Druga drużyna Śląska Wrocław awansowała znowu na stopień centralny z 3. ligi do 2. ligi. Tam też jest szansa dla Śląska, żeby trochę właśnie pobudować może tę kadrę na 1. ligę?
Tak, oczywiście. Zresztą ja powiem szerzej, bo awans drużyny rezerw jest istotny z takiego punktu widzenia może nawet mniej wizerunkowego, ale szkoleniowego. Od kilku miesięcy drużyna rezerw znowu wróciła w struktury akademii, traktujemy ją jak kończący rocznik akademii, tak nazwijmy to drużynę U23 i tam naprawdę mamy bardzo fajnych chłopaków, którzy na tym poziomie trzecioligowym, mimo tego, że są dosyć młodzi, mają 16, 17, 18 lat, naprawdę nieźle się odnaleźli, więc będziemy oczywiście na nich patrzeć, także przez pryzmat pierwszej drużyny i występów w 1. lidze. Ale to nie wszystko - w miniony weekend drużyna U19 zapewniła sobie wicemistrzostwo Polski, a zespoły U17 i U15, czyli te kolejne koronne drużyny w każdej akademii są bardzo blisko medalów mistrzostw Polski, więc to pokazuje, że ta praca nasza z młodzieżą idzie w dobrym kierunku. To jest też jedno z takich wyzwań, które przed sobą stawiam, żeby ta praca nie kończyła się na tym etapie. Bo możemy się cieszyć, że piłkarze na tym poziomie notują progres, rozwijają się, ale tak naprawdę prawdziwym wyznacznikiem pracy naszej z tymi chłopakami jest ich obecność w pierwszej drużynie. Wiadomo, że w 1. lidze siłą rzeczy to będzie trochę trudniejsze, bo pewnie przyjdą momenty, kiedy będziemy musieli sobie zważyć na szali, co jest dla nas ważniejsze, czy dawanie szansy tym naszym wychowankom, czy po prostu brutalna gra na 1:0, nieważne jak, tylko żeby wygrać, i wrócić do ekstraklasy.
Mam nadzieję, że tak jak w tym sezonie nam się udało to w miarę rozsądnie połączyć i tak samo będzie w tych kolejnych latach, bo tu naprawdę jest bardzo duży potencjał. Trenerzy w akademii robią kapitalną robotę, mimo dużych braków infrastrukturalnych. Uważam, że jesteśmy w czołówce w kraju, jeśli chodzi o pracę z młodymi zawodnikami i tak naprawdę mamy dowody słuszności tej tezy, chociażby właśnie w oparciu o te ostatnie sukcesy. No i oby tylko te sukcesy też się przekładały finalnie na pierwszą drużynę. Tego nam niestety zabrakło i jakkolwiek by to brutalnie nie zabrzmiało, to myślę, że wszyscy z nas, łącznie ze mną, byśmy te sukcesy w młodzieżowej piłce zamienili na 15. miejsce w ekstraklasie pierwszej drużyny. To się niestety nie udało. No ale mam nadzieję, że to nie jest nasze ostatnie słowo.
Michał Mazur, prezes piłkarskiego Śląska Wrocław, był moim i państwa gościem. Bardzo dziękuję.
Dziękuję również.
ZOBACZ TEŻ: Ante Šimundža zostaje we Wrocławiu! Słoweniec poprowadzi Śląsk w nowym sezonie
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

