Nie ma basenu, więc pływają w żwirowni. Znów może dojść do tragedii

Miniony weekend, mimo zakazu kąpieli, przyniósł tłumy – ludzie już się kąpią. O dużym ruchu nad wodą mówią także wędkarze:
- Będą przyjeżdżać, już przyjeżdżają, jest coraz więcej ludzi. W taką pogodę to pełno kamperów. No bardzo dużo jest ludzi.
Zamknięcie miejskiego basenu przy ul. Sudeckiej – z powodu wieloletniego remontu – budzi niepokój, także wśród ratowników. Ludzie szukają ochłody tam, gdzie nie ma zabezpieczeń, mówi Jan Gazda z WOPR:
- Co roku mamy tę tragiczną statystykę. W zeszłym roku dwie osoby – jedna utonęła za wyspą. Dwudziestopięciolatek, niestety nieumiejący pływać, wybrał sobie najgorsze możliwe miejsce – brak plaży, a dno gwałtownie się obniża.
Tymczasem żwirownia w Wojanowie przyciąga kolejnych kąpiących się – mimo zakazu i wyraźnych znaków ostrzegawczych. Dno akwenu jest bardzo niebezpieczne, przestrzega ratownik Jan Gazda:
- Piony praktycznie – parę metrów od brzegu i już sześć metrów głęboko. Ostatnio spotkaliśmy tu pana, który pływał. Zapytałem go, czy czuje się bezpieczny. Odpowiedział: ‘Ja tu zawsze, od lat, sam pływam’. Rower i ubranie zostawił na brzegu, a znak zakazu kąpieli tu przecież stoi.
Według policyjnych danych, od początku roku w całej Polsce utonęły już 23 osoby.
Przeczytaj także: Basen wciąż w planach, a zalew jeszcze niedostępny dla mieszkańców. Magistrat zapewnia, że to chwilowe
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

