Strzelił do kolegi z wiatrówki, ten stracił oko. Powód? "Nie pozwalał spać nikomu" - Radio Wrocław

Strzelił do kolegi z wiatrówki, ten stracił oko. Powód? "Nie pozwalał spać nikomu"

Beata Makowska
Beata Makowska
| 10 miesiecy temu, 2025-08-08, 17:09
Strzelił do kolegi z wiatrówki, ten stracił oko. Powód? "Nie pozwalał spać nikomu" - Strzelił do kolegi z wiatrówki, ten stracił wzrok.
Strzelił do kolegi z wiatrówki, ten stracił wzrok.
Fot. Beata Makowska/RW

Nieporozumienie między dwoma znajomymi - o którym pisaliśmy już na portalu Radia Wrocław - znajdzie swój finał w sądzie. W kwietniu 2024 roku w Oleśnicy mężczyzna strzelił do swojego kolegi z wiatrówki. Młodzi mężczyźni imprezowali przez całą noc. Nad ranem poszli jeszcze na stację benzynową i tam wypili po piwie. Po tym jeden z nich wrócił do mieszkania, a drugi zorientował się, że zostawił u niego ładowarkę do telefonu i inne przedmioty. Kiedy chciał je odzyskać, jego kolega zbiegł do bramy i postrzelił go z wiatrówki w oko.

Jak tłumaczył przed sądem Łukasz G., chciał tylko odstraszyć natrętnego kolegę i nie chciał mu wyrządzić krzywdy. - Zabrałem tylko pistolet na kulki, żeby go odstraszyć – powiedział oskarżony:

- Dlatego, że go znam, to wiedziałem, że trzeba jakieś środki powziąć, które może będą mocniejsze, bo samym gadaniem to wracał od kilku godzin, nie pozwalał spać nikomu. Człowiek już któryś raz wyrwany ze snu tej samej nocy bardzo rozdrażniony jest, dlatego też przelała się - można powiedzieć - wtedy ta czarka goryczy, że się zerwałem i chciałem go nastraszyć w ten sposób.

Przeczytaj: Czekał na pilny zabieg kardiologiczny. Policjanci znaleźli go pod jednym z wrocławskich sklepów

 

Poszkodowany nie chce, by kolega trafił do więzienia

Plastikowa kulka trafiła poszkodowanego w oko, w wyniku czego młody mężczyzna stracił w nim wzrok. Patryk P. opowiadał w piątek w sądzie, że chciał tylko odzyskać swoje rzeczy z mieszkania kolegi. Nie wie, dlaczego ten zareagował tak ostro. Po wszystkim nie udzielił mu także pomocy. - Mimo, że głośno wzywałem o ratunek – mówił we wrocławskim sądzie poszkodowany:

- Nic po prostu nie widziałem. Zacząłem się słabo czuć. Tak, jakbym miał mdleć. To oko wylane, na ręce oko wylane. Starałem się gdzieś zadzwonić, bo już w tym momencie obawiałem się, że stanie mi się coś jeszcze gorszego, jeśli zemdleję.

Pokrzywdzony dodzwonił się do mamy, która przyjechała i zawiozła go do szpitala. Został przewieziony na oddział specjalistyczny do Wrocławia, jednak oka nie udało się uratować. Patryk P. dodał, że nie chce, aby jego kolega trafił do więzienia za ten czyn, jednak utrata oka spowodowała, że jego życie całkowicie się załamało - zawodowo i prywatnie.

Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi kara od 3 do 20 lat więzienia. Jeśli jednak sprawca działał nieumyślnie, wtedy grozi do 3 lat więzienia.

Sprawdź też: Wstrząsające szczegóły zabójstwa w Białej. Ojciec i syn zabili się nawzajem?


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.