Nielegalne złomowisko przy ul. Grabowej we Wrocławiu? Sąsiedzi obawiają się skażenia terenu

Własny ogród, szczególnie w dużym mieście, to dzisiaj skarb. Większość osób wykorzystuje przydomową przestrzeń do hodowli roślin i relaksu, ale inaczej jest przy wrocławskiej ulicy Grabowej, gdzie przy domu jest skład samochodów. Sąsiedzi mówią o nielegalnej działalności:
- Młody człowiek się tutaj samowolnie wprowadził i on to rozbiera, tutaj zostaje część złomu, później to jest wywożone na lawetach. To jest nielegalna działalność, wszystko tutaj jest, kapie z tego.
Właściciel działki stanowczo się z tym nie zgadza. Podkreśla, że jest mechanikiem i prowadzi legalną działalność, a auta przechowywane na jego posesji są tu tylko składowane, a nie rozbierane. Auta nie są wyrejestrowane, część z nich jest nawet na chodzie, a te, które nie jeżdżą, nie mają już silników i innych elementów, z których mogą wyciekać toksyczne płyny. Mężczyzna dodaje, że od czasu, w którym zaczął przechowywać samochody miał już kilka kontroli inspektorów środowiska, policjantów i strażników miejskich. Nie stwierdzono w ich trakcie zgłaszanego przez sąsiadów zanieczyszczenia toksycznymi substancjami.
Sprawdź: Wiadukt w Srebrnej Górze robi wielkie wrażenie. W końcu doczeka się remontu! Czy wrócą na niego pociągi?
Właściciel: Pojazdy przechowywane są legalnie
To właśnie sąsiedzi zgłaszali składowisko do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, na policję i straż miejską. Młodszy inspektor Maciej Gródecki ze Straży Miejskiej Wrocławia wyjaśnia, że za nielegalne składowanie wyrejestrowanych samochodów przewidziane są kary:
- Jeżeli jest to pojazd wycofany z eksploatacji, to jest to kara grzywny do 5000 zł lub mandat karny w wysokości do 500 zł. Należy również zauważyć, że jeżeli chodzi o naprawę pojazdów na każdym terenie, to powinny być one przeprowadzane w taki sposób, aby po prostu nie zagroziła środowisku.
Właściciel nieruchomości ze składem podkreśla, że legalnie przechowuje pojazdy, które czekają na demontaż w innym miejscu. Jest również zaskoczony, że żaden z sąsiadów nie chciał z nim o problemie porozmawiać, zanim zgłosili oni sytuację do odpowiednich organów.
Przeczytaj również: Pościg na autostradzie A4. Holender uciekał przez kilkadziesiąt kilometrów!
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

