Damian Sylwestrzak, wrocławski sędzia, poprowadzi mecz Ligi Mistrzów. "Hymn trwa 47 sekund. Ja pracowałem na tę chwilę 14 lat"

Gościem Radia Wrocław był sędzia piłkarski pochodzący z Wrocławia. Damian Sylwestrzak w rozmowie z Robertem Skrzyńskim, opowiedział o tym, w jaki sposób dowiedział się o nominacji, którą otrzymał w związku z meczem piłkarskiej Ligi Mistrzów: Sporting Lizbona - Kajrat Ałma-Ata. Jak zareagował? Do kogo zadzwonił w pierwszej kolejności?
Posłuchaj rozmwy:
Robert Skrzyński, Radio Wrocław: Można powiedzieć, że historia pisze się na naszych oczach. Arbiter z Wrocławia Damian Sylwestrzak poprowadzi mecz piłkarskiej Ligi Mistrzów: Sporting Lizbona - Kajrat Ałma-Ata. I nie będzie to mecz kwalifikacji, będzie to normalny mecz fazy ligowej. Ogromne gratulacje. Od tego trzeba zacząć i myślę, że ogromne wyróżnienie. Jak ty to odbierasz? Jak w ogóle dowiedziałeś się o tej nominacji?
Damian Sylwestrzak: Dziękuję bardzo. Dla mnie to jest spełnienie marzeń. Myślę, że dla całego mojego zespołu. Hymn Ligi Mistrzów, który usłyszymy w Lizbonie, będzie trwał 47-48 sekund. Ja osobiście pracowałem na to 14 lat. 14 lat ciężkiej pracy, której często nikt nie widział. 14 lat wyrzeczeń, 14 lat wzlotów i upadków. Bardzo różnych momentów. I w Lizbonie przychodzi taki moment, o którym marzyłem całe życie, na który pracowałem. Na dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy, ale mamy tam pracę do wykonania.
Ugruntowałeś swoją pozycję najpierw na krajowym rynku, potem zacząłeś być dostrzegany w Europie i na świecie, bo pojawiły się mecze europejskich pucharów, pojawiły się turnieje międzynarodowe, ale ta Liga Mistrzów to są takie Himalaje sędziowania?
Zdecydowanie, każdy, kto interesuje się piłką nożną to wie, że Liga Mistrzów to jest taki cel i dla każdego zawodnika, i dla każdego trenera, i również dla każdego sędziego. Jak zaczynamy sędziować to często nie mamy nawet odwagi marzyć o tym, żeby w tej lidze wystąpić. No więc zdecydowanie to są Himalaje i piłki nożnej i Himalaje też sędziowania. Dla mnie coś, o czym marzyłem całe życie, więc teraz trzeba wykonać swoją pracę jeszcze.
Niedawno byłeś na takich specjalnych testach, które trzeba było zaliczyć. Trzech arbitrów z Polski, oprócz ciebie Szymon Marciniak i Paweł Raczkowski. Jak takie testy wyglądają i czy były trudne?
Co roku mamy zgrupowanie topowych sędziów w Europie. Zgadza się, z Polski było trzech sędziów. Mamy testy teoretyczne, wideoklipy, oglądamy i również je oceniamy. I również testy sprawnościowe, które polegają na sprawdzianie kondycyjnym tzw. wysokiej intensywności. Cała nasza trójka wróciła z tarczą i teraz jesień przed nami.
To jest sukces twój, ale to jest sukces całego twojego zespołu, bo sędzia nigdy nie jest sam. Możesz polegać, bo masz z jednej strony bardzo doświadczonego asystenta, jakim jest Paweł Sokolnicki i z drugiej strony, o czym warto tutaj też powiedzieć, człowieka z Wrocławia, który zresztą niedawno był także gościem Radia Wrocław, Adama Karasewicza. Oni z tobą pojadą do Lizbony?
Tak, w momencie, kiedy otrzymałem tą nominację i miałem podać skład sędziowski, nie miałem sekundy zawahania. To wiadomo, że ja na samym końcu jestem tym, który zbiera laury, też tym, który dostaje po plecach, kiedy coś jest nie tak, bo taka jest prawda. Natomiast w tych wszystkich momentach i dobrych, i złych byliśmy razem, więc i w tym wspaniałym też będziemy razem. Więc do Lizbony jedzie ze mną Adam Karasewicz jako mój asystent w zasadzie od zawsze. Paweł Sokolnicki, też wartościowy członek mojego zespołu. I Marcin Kochanek jako sędzia techniczny. Dla trzech z całej tej czwórki to będzie debiut, więc to dla nas szczególny wieczór.
I szczególny wieczór dla wszystkich kibiców piłki nożnej na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu, bo sędziów z Wrocławia w Lidze Mistrzów jeszcze nie było. Wielkie wyzwanie i wielkie zadanie.
Na pewno osoby, które wspierały mnie od zawsze będą oglądać ten mecz i będą nam kibicować. Myślę, że dla nas i dla naszego środowiska sędziowskiego to jest powód do dumy i kiedy przychodzi taki moment, to nie wstydzę się tego głośno powiedzieć, że jestem dumny i z siebie, i z mojego zespołu. I z osób, które pomagały mi po drodze, bo spotkałem na swojej drodze kilka osób naprawdę bardzo życzliwych, które oddały mi kawał serducha i to będzie taki moment, w którym nie tylko my będziemy świętować, ale myślę, że też oni.
Zdradź trochę tajemnicy. Jak przyszła ta nominacja, to komu pierwszemu powiedziałeś i jak zareagowali twoi najbliżsi?
Pierwsza była żona i 2-3 razy sprawdzaliśmy, czy na pewno to jest Liga Mistrzów, czy na pewno widzimy to samo. A następnie był mój mentor, do niego był pierwszy mój telefon, i mój zespół. Zadzwoniłem do każdego, żeby poinformować, co przed nami i żebyśmy wspólnie też się cieszyli, bo tak jak powiedziałem, razem wygrywamy, razem przegrywamy i u nas to nie jest slogan. Chciałem, żeby oni też od razu wiedzieli, mimo, że byli tuż przed meczem swoim w Polsce, ale myślę, że taka informacja na pewno nie zaszkodzi, a tylko doda skrzydeł.
Pozycja numer jeden w naszym środowisku sędziowskim jest zarezerwowana dla Szymona Marciniaka, ale sędziował wszystko, co najważniejsze. Coraz więcej głosów w naszym kraju w środowisku piłkarskim jest takich, że Damian Sylwestrzak, który jest bardzo młodym sędzią, jest już na miejscu numer dwa. Tak się czujesz czy w ogóle nie patrzysz na to w ten sposób?
Ja przede wszystkim pracuję na swoje marzenia i pracuję z meczu na mecz, z sezonu na sezon. To moje podejście na przestrzeni ostatnich lat, sądząc po rezultatach, procentuje, więc nie mam zamiaru nic zmieniać. Mam świadomość i swoich umiejętności, i swojego miejsca, i jakby statusu, ale mam też świadomość, ile rzeczy jeszcze przed mną - i do pracy, i do poprawienia, i do rozwoju, więc na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem w momencie takim, w którym można spocząć na laurach. Wręcz przeciwnie, właśnie teraz jestem w momencie takim, kiedy pewne drzwi przed mną się otwierają, ale to ode mnie i mojego zespołu zależy, czy dołożymy swoją cegiełkę, czy zapracujemy na to, żeby było tak, jak mówią te osoby.
Piłkarzom przed ważnym meczem życzy się połamania nóg. A czego przed najważniejszym meczem, jak do tej pory chyba w twojej karierze, trzeba życzyć zespołowi sędziowskiemu?
Na pewno nie połamania nóg. Myślę, że szczęścia. Na całą resztę będziemy pracować tak, jak pracowaliśmy dotychczas. Natomiast nie ukrywajmy, ważne też jest to szczęście i na pewno nie byłoby mnie tutaj, gdzie jestem, gdyby nie praca, którą wykonałem, ale też gdyby nie ten łut szczęścia, który gdzieś po drodze miałem. Fajnie by było, żeby w Lizbonie w czwartek to szczęście było też po naszej stronie, a my zrobimy wszystko, żeby nasza część była wykonana dobrze.
To tego życzymy. Damian Sylwestrzak, arbiter główny spotkania piłkarskiej Ligi Mistrzów Sporting Lizbona - Kajrat Ałma-Ata. Pierwszy taki człowiek z Wrocławia, zaraz obok niego Adam Karasewicz, też z Wrocławia, który będzie jego asystentem. Życzymy powodzenia.
Bardzo dziękuję w imieniu swoim i całego zespołu.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

