Pierwsza liga: Śląsk ratuje trzy punkty w końcówce. Wyraźna przegrana Miedzi

Po domowym zwycięstwie z Puszczą Niepołomice wrocławianie w dobrych nastrojach udali się do dalekich Siedlec. Była to pierwsza w historii rywalizacja tych drużyn. Rywale WKS-u w poprzednim sezonie cudem wywalczyli utrzymanie, ale nowe rozgrywki rozpoczęli obiecująco.
Trener Ante Simundza przed tym starciem dokonał w składzie jednej zmiany. Rotacja ponownie zaszła na pozycji numer dziewięć, gdzie Przemysława Banaszaka zastąpił Damian Warchoł.
Spotkanie otworzył dobry strzał z dystansu napastnika Śląska. Zawodnik jednak nieznacznie się pomylił. Po kilku minutach na tę próbę odpowiedział Cezary Demianiuk, ale również nie udało mu się wyprowadził swojej drużyny na prowadzenie. Dalej mecz stał pod znakiem przewagi gości. Gospodarze w tym czasie czekali na swoje okazje z kontrataków.
Wrocławianie udokumentowali swoją wyższość w 29. minucie. Wtedy po kilkupodaniowej akcji w ostatniej tercji boiska futbolówka trafiła w końcu do Damiana Warchoła. Napastnik nie zastanawiał się – mocno uderzył na bramkę przeciwnika i zdobył pierwszego gola w tym spotkaniu.
Tuż przed przerwą obraz meczu momentalnie się zmienił. Pogoń wyprowadziła akcję lewą stroną boiska. Po dośrodkowaniu piłka znalazła się pod nogami wbiegającego Przemysława Misiaka. Zawodnik gospodarzy posłał mocny strzał w światło bramki. Futbolówka odbiła się od głowy Luki Marjanaca i wpadła do siatki Śląska.
Chwilę później gospodarze ponownie zaatakowali lewą flanką. Maciej Famulak spróbował uderzenia ze skraju pola karnego. Przymierzył wyśmienicie – piłka odbiła się od dalszego słupka i wpadła do bramki. Siedlczanie zeszli więc do szatni z prowadzeniem.
Druga cześć rywalizacji rozpoczęła się od nasilonych ataków przyjezdnych. W 53. minucie piłkę w siatce umieścili jednak… gospodarze. Sam na sam z Michałem Szromnikiem znalazł się Demianiuk i w tej sytuacji się nie pomylił. Na szczęście dla WKS-u sędzia podniósł chorągiewkę i gol nie został uznany. Pięć minut później po błędzie defensywy WKS-u golkiper wrocławian popisał się kapitalną podwójną interwencją.
Później obie drużyny miały swoje sytuacje. Najgroźniejszą w 70. minucie wyprowadzili gospodarze. Wyszli kontrą dwóch na dwóch. Pierwszy strzał trafił w poprzeczkę. Piłka wróciła do gry i znalazła się pod nogami innego gracza Pogoni. Ten uderzył, ale futbolówka uderzyła w spojenie bramki.
Na dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem fantastycznym strzałem popisał się Antoni Klimek. Skrzydłowy trafił w słupek. Dobijać próbował Damian Warchoł, ale golkiper rywali był na posterunku. Chwilę później wrocławianie doprowadzili do wyrównania! Przemysław Banaszak mocnym uderzeniem pokonał bramkarza rywali. Sędziowie analizowali jeszcze tę sytuację pod kontem rzekomego faulu, ale ostatecznie uznali trafienie. Zaraz potem po zamieszaniu w polu karnym Pogoni do siatki Pogoni trafił Michał Rosiak! Śląsk wyrwał punkty w końcówce meczu!
W 11. kolejce wrocławianie ponownie zagrają na własnym boisku. Ich rywalem w najbliższy piątek, 26 września, będzie Polonia Warszawa. Bilety na to spotkanie są w sprzedaży.
Pogoń Siedlce - Śląsk Wrocław 2:3 (2:1).
Bramki: 0:1 Damian Warchoł (29), 1:1 Przemysław Misiak (40), 2:1 Maciej Famulak (43), 2:2 Przemysław Banaszak (85), 2:3 Michał Rosiak (88).
Żółte kartki: Dzięcioł, Podliński, Misiak oraz Llinares, Banaszak.
Wyraźna porażka Miedzi
W zespole z Bytomia zabrakło kontuzjowanego kapitana Tomasza Gajdy, co było sporo wyrwą w ekipie Łukasza Tomczyka. Za to trener Janusz Niedźwiedź nie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Kamila Antonika. Rzucała się w oczy także nieobecność Juliusza Letniowskiego i Gleba Kuchki, którzy nie zdążyli się wyleczyć na spotkanie z beniaminkiem. Za to na dłużej wypadł Babacar Diallo - Senegalczyk przez uraz mięśni będzie pauzować 6-8 tygodni.
Pierwszą groźną sytuację w tym spotkaniu stworzył w 11 minucie Daniel Stanclik, który zszedł z lewej strony w pole karne, oddał strzał przy dalszym słupku, ale minimalnie niecelny. Dwie minuty później odpowiedzieli gospodarze – po centrze z kornera Oliwiera Kwiatkowskiego głową uderzał Oleksandr Azatskyi, na szczęście dla legniczan minimalnie obok bramki. W 18 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Serafina głową minimalnie nad poprzeczką strzelał Stanclik. Potem mocniej zaatakowała Polonia – najpierw w 21 minucie strzał Konrada Andrzejczaka minimalnie minął bramkę. Niestety dla zielono-niebiesko-czerwonych dwie minuty później po głębokiej wrzutce z prawego skrzydła Kacpra Michalskiego w szesnastce Miedzi znalazł się Jakub Arak, który przeskoczył Kamila Kościelnego, oddał strzał głową i otworzył wynik spotkania.
Chwilę po tym dwoma kapitalnymi interwencjami popisał się Jakub Wrąbel – najpierw po huknięciu Andrzejczaka, a następnie spektakularnie po próbie z dystansu Jakuba Apolinarskiego. W 28 minucie po kolejnym dograniu z narożnika boiska uderzał Mikulas Bakala, ale świetnie interweniował Wrąbel. Niestety dla legniczan z dobitką zdążył Arak, po którego próbie futbolówka odbiła się od Kościelnego i wpadła do siatki. Sześć minut później z kontrą ruszył Kwiatkowski, wpadł w szesnastkę, po czym oddał płaski strzał z ostrego kąta, podwyższając rezultat na 3:0. Po tych ciosach Miedź w końcu odpowiedziała. Dwukrotnie świetnie obronił Axel Holewiński – najpierw po huknięciu z dystansu Jakuba Serafina, a następnie po główce Stanclika. Przed przerwą jeszcze głową uderzał Asier Córdoba Querejeta, jednak trafił tylko w boczną siatkę.
Tuż po zmianie stron kapitalną okazję miał Mateusz Bochnak, lecz na przeszkodzie stanął Michalski, który wybił piłkę z linii bramkowej. W 60 minucie dwukrotnie z woleja mocno uderzał Serafin, natomiast dwukrotnie kapitalnie interweniował Holewiński. Potem długo działo się niewiele. Mający wysoką przewagę bramkową gospodarze kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Mimo to, w końcówce bytomianie nie odpuścili, ponieważ w 83 minucie najpierw Bartosz Kwiecień wygarnął sprzed linii bramkowej piłkę po strzale Kamila Wojtyry. Zaraz po tym Wrąbel znów uratował swój zespół przed stratą bramki – tym razem po strzale z około 18 metrów Mikołaja Łabojko. Jeszcze przed doliczonym czasem gry z 14 metrów potężnie huknął Michalski, po czym piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki "Miedzianki"... Ostatecznie zespół znad Kaczawy uległ kolejnemu beniaminkowi na wyjeździe 0:4.
Polonia Bytom - Miedź Legnica 4:0 (3:0).
Bramki: 1:0 Jakub Arak (22-głową), 2:0 Kamil Kościelny (28-samobójcza), 3:0 Oliwier Kwiatkowski (34), 4:0 Kacper Michalski (90).
Żółta kartka - Polonia Bytom: Jakub Szymański. Miedź Legnica: Patryk Stępinski, Mateusz Grudziński.
Przeczytaj także: Zagłębie Lubin chce iść za ciosem
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
