Rodzina prof. Ciochonia pokazała niezwykłe dokumenty. Legendarny nauczyciel współtworzył polskie szkolnictwo
Niezwykła historia we Wrocławiu. 15 października Dolnośląski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli otworzył wystawę o ludziach, których w okresie powojennym tworzyli na Dolnym Śląsku polskie szkolnictwo. Po emisji materiału w mediach zgłosiła się rodzina jednego z bohaterów, Jana Ciochonia, który odpowiadał za szkolenia kandydatów na nauczycieli. Wnuk profesora Ciochonia Artur Temnicki podarował Ośrodkowi pamiątki po dziadku:
- Jest również bardzo fajny plakat informujący o rozpoczęciu cyklu wykładów dotyczących tego czasu i wojny. Wielki tytuł - Widmo wojny nad światem. No to jest fajne, to robi wrażenie.
Sprawdź: "Czy ktoś widział piaskarki?”. Śnieg paraliżuje dolnośląskie drogi, cztery osoby zginęły na trasie S8
"Jako historyk podjął tajne nauczanie"
Wnuki nie znały swojego dziadka. Zmarł on w 1946 we Wrocławiu roku w wyniku potrącenia przez radziecką wojskową ciężarówkę. - Jan Ciochoń zasługi dla polskiej oświaty miał także i w trakcie wojny - mówi Katarzyna Pawlak-Weiss, dyrektor Dolnośląskiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli:
- Kiedy w Generalnej Guberni zakaz był uczenia dzieci polskiego, uczenia historii, on jako historyk podjął tajne nauczanie od 1940 roku i został dyrektorem podziemnego gimnazjum i liceum w Ostrawie Mazowieckiej.
Z tę działalność został zesłany do obozów koncentracyjnych: Auschwitz, potem Gross-Rosen, wreszcie do Sachsenhausen. Pamiątki zostaną wykorzystane do publikacji opowiadającej historię powojennej oświaty na Dolnym Śląsku. Jak wspomina Marlena Wiśniewska, wnuczka profesora, Jan Ciochoń był nieugięty:
- Pobyty w licznych obozach koncentracyjnych go nie złamały. Tylko wrócił z obozu i natychmiast pojechał do Warszawy, a potem z Warszawy prosto tutaj do Wrocławia. W lipcu w 45 roku już tutaj działali.
Odpowiadał za kształcenie nowych nauczycieli
Przed i w trakcie wojny Jan Ciochoń uczył w Ostrawi Mazowieckiej. - Po wojnie miał się zająć oświatą na ziemiach odzyskanych - mówi Katarzyna Pawlak-Weiss, dyrektor Dolnośląskiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli:
- Dostał propozycję pracy w kuratorium na Dolnym Śląsku no i podjął to wyzwanie. Tutaj był wizytatorem szkolnym, ale też odpowiadał za wydział kształcenia nauczycielu, bo po wojnie 13,5 tysiąca nauczycieli brakowało w całej Polsce.
Przeczytaj: Wałbrzych: 4-latek wypadł z okna w domu dziecka. Interweniował śmigłowiec LPR
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


