Pszczoły wystawione na mróz i wilgoć. 37 uli pod Sobótką otwartych przez nieznanego sprawcę

Brak słów aby to opisać – 37 zabezpieczonych na zimę uli zostało otwartych i wystawionych na chłód i zimno. Do zdarzenia doszło w miniony weekend, w pasiece należącej do Jana Kowalczyka w Tworzyjanowie, pod Sobótką. Pszczelarz w poniedziałek odwiedzając gospodarstwo zastał taki makabryczny obraz.Natychmiast powiadomił policję.
W regionie: O krok od tragedii na A4. Kierowca ciężarówki miał 3 promile. "Jechał, uderzając w bariery"
"Rokowania nie są najlepsze"
Kiedy udokumentował na zdjęciach pootwierane ule, natychmiast starał się zabezpieczyć roje. Nie wiadomo jednak czy pszczoły uda się uratować, czy zimno i wilgoć nie zabiło pożytecznych owadów. - Boje się, że nie ocaleją. Nie wiem kto i dlaczego posunął się do takiego bestialskiego czynu – powiedział radiu Wrocław Jan Kowalczyk:
- Na pewno intencje tego złoczyńcy co to zrobił były takie, aby zabić te rodziny pszczele. Nie wiem, przez jaki czas te gniazda były odsłonięte. Rokowania według mnie nie są najlepsze. Ktoś to zrobił na początku zimy, zrobił w okresie kiedy były największe mrozy. W dzień były roztopy. Czyli wilgoć i mróz. To jest najgorsze połączenie, co mogło spotkać te rodziny.
Ktoś zrobił to z premedytacją
Pszczelarz wyklucza, aby był to chuligański wybryk. - Ktoś z premedytacja pootwierał tylko te ule w których były pszczoły – mówi Jan Kowalczyk:
- Z tych 39 uli 37 było odkrytych, bo w nich były pszczoły. W dwóch ulach stwierdziłem, że nie ma pszczół, ale one niczym nie różniły się od pozostałych, więc ktoś po otwarciu ula, kiedy stwierdził, że nie ma tam pszczół, z powrotem dał nadstawkę i daszek.
Pszczelarz nie jest na razie w stanie stwierdzić, czy któreś roje przetrwały. Nie wiadomo kto dokonał tego czynu. Dochodzenie jest w toku.
Przeczytaj również: "Połowa billboardów stoi tutaj nielegalnie". Wrocław reaguje, rocznie to nawet kilkaset postępowań
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

